Mazepin: Nie chciałem przestraszyć Schumachera

Rosjanin utrzymuje, że na finiszu wyścigu w Baku doszło do nieporozumienia.
10.06.2111:39
Maciej Wróbel
983wyświetlenia
Embed from Getty Images

Nikita Mazepin stwierdził, że nie miał zamiaru przestraszyć Micka Schumachera wykonując swój kontrowersyjny manewr na ostatnich metrach Grand Prix Azerbejdżanu.

Na ostatniej prostej wyścigu w Baku, jadący na trzynastej pozycji Mazepin został zaatakowany przez zespołowego kolegę - Micka Schumachera. Rosjanin odbił jednak do prawej strony zdecydowanie za późno, czym rozwścieczył Schumachera. Czy on chce nas pozabijać - krzyczał Niemiec przez radio.

Choć Gunther Steiner ujawnił, że kwestia manewru Mazepina z Baku została już wyjaśniona, Rosjanin wciąż musi się mierzyć z krytyką. Ostrej kary dla kierowcy Haasa domagał się m. in. stryj Micka - Ralf Schumacher.

Po stronie Micka Schumachera zdecydował się stanąć również były szef Mercedesa, Norbert Haug. Mick jest bardzo rozsądnym facetem, więc jeśli nagle zaczyna krzyczeć, to myślę, że ma ku temu powody - powiedział 68-latek w wywiadzie dla Sky Deutchland. W tym wypadku, powinien o tym mówić bardzo, bardzo głośno, uderzając w stół podczas spotkania z zespołem. Mam nadzieję, że tak właśnie zrobił.

Mazepin podziela jednak opinię Steinera i utrzymuje, iż jego manewr był wynikiem nieporozumienia. W Formule 1 każdy jest kierowcą z najwyższej półki, więc nikt nikogo nie próbuje tu straszyć - przyznał kierowca Haasa w rozmowie ze Sports.ru. To co się stało w Baku było nieporozumieniem wynikającym z mojego doświadczenia i oczekiwań względem tego, co zrobi Mick.

Zwykle kierowcy używają tam wewnętrznej podczas wyprzedzania, ponieważ jest najlepsza dla hamowania. Tak, zacząłem bronić się późno, bo każdy tak robi. Nie miałem jednak pojęcia, że Mick chce zostać po zewnętrznej. Gdy zobaczyłem go w lusterkach, od razu wróciłem na swoją linię jazdy, bo gdybym tego nie zrobił, to prawdopodobnie doszłoby między nami do kontaktu.

To wszystko było jedynie nieporozumieniem. Myślałem, że Mick skręci w lewo, tak jak wszyscy wyprzedzający w tym wyścigu. Skręcił jednak w prawo. Moment, w którym to się stało, też zapewne zrobił swoje - to było ostatnie okrążenie i nie spodziewałem się tego. Z pewnością jednak nie chciałem nikogo przestraszyć - dodał 22-latek.