Norris: Inni po prostu wykonali gorszą pracę w piątek

Mistrz świata tłumaczy słabsze osiągi jego zespołu w sobotnich kwalifikacjach.
03.05.2613:02
Maciej Wróbel
93wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lando Norris uważa, że jego gorszy występ w kwalifikacjach do niedzielnego wyścigu w Miami wynikał z tego, że rywale McLarena wykonali w porównaniu z nimi kiepską robotę w piątek.

Obrońca tytułu zanotował wymarzony początek weekendu wyścigowego w Miami. Norris najpierw sięgnął po pole position w piątkowych kwalifikacjach do sprintu, by sam sprint całkowicie zdominować - Brytyjczyk niezagrożony prowadził przez pełny dystans sobotnich zmagań, zaś jego partner, Oscar Piastri, ukończył wyścig na drugiej pozycji.

Duet McLarena nie był jednak w stanie nawiązać do tego występu już kilka godzin później, w kwalifikacjach do głównego wyścigu. Norris zdołał wywalczyć czwarte pole startowe, podczas gdy Oscar Piastri był zaledwie siódmy, szczęśliwie wcześniej unikając sensacyjnego odpadnięcia na etapie Q1.

Norris przyznał, że w kwalifikacjach napotkał na nieco więcej trudności, niż przedtem, ale jednocześnie jest przekonany, że to rywale wykonali przed czasówką lepszą pracę. Wydaje mi się, że spisaliśmy się dobrze, po prostu inni wczoraj wykonali kiepską robotę i nadrobili to dzisiaj - powiedział Brytyjczyk.

Nie narzekam. Dziś, z tym wiatrem i temperaturami, warunki były nieco bardziej zdradliwe. Być może samochód też nie pracował idealnie, a ja sam z jakiegoś powodu też się trochę męczyłem. To jednak nie tak, że my coś pozmienialiśmy. Warunki były trochę inne, a nasi rywale wykonali robotę, jaką powinni byli wykonać.

Szczerze mówiąc, myślę, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie zasługujemy, by być.

Z pewnością mieliśmy też więcej problemów z zarządzaniem energią i tego typu sprawami. Z jakiegoś powodu miałem mniej energii na początku swojego ostatniego kółka. Po prostu nie miałem pełnej mocy, także od początku ta próba była spalona.

Nie była więc to dla nas czysta sesja i musimy zrozumieć, dlaczego tak było. Temperatura tez była wyższa, a wiatr zachowywał się inaczej. Jednocześnie tor był bardziej nagumowany dzięki wszystkim tym wyścigom, które się odbywały w ten weekend.

To nie jest tak, że jesteśmy strasznie daleko za innymi. To chyba jakieś dwie czy trzy dziesiąte sekundy. To nie jest więc niebo, a ziemia. Inni po prostu się poprawili, a my mieliśmy swoje problemy. Tak czy inaczej, musimy przyjrzeć się danym.

Dopytywany przez Crash.net o to, czy kwalifikacje były dla niego swoistym 'sprowadzeniem na ziemię', Norris odpowiedział: Nie wydaje mi się, by ludzie wystarczająco docenili nas za robotę, jaką wykonaliśmy wczoraj w porównaniu z innymi.

Byliśmy zdecydowanie szybsi i dlatego też byłem zadowolony z osiągów wczoraj i dziś rano - zmaksymalizowaliśmy wszystko. Już wczoraj mówiłem, że Mercedes jest dość blisko, a oni we wszystkich zakrętach byli z reguły szybsi od nas.

Mieli jednak swoje problemy. Max też był dość mocny. Nie jestem zaskoczony. Może jako zespół jesteśmy nieco zaskoczeni skalą naszych dzisiejszych problemów, ale nie wydaje mi się, by - biorąc pod uwagę tempo Mercedesa - doszło do jakiejkolwiek niespodzianki.