Perez: Gdyby nie wolny pit stop, miałbym szansę na drugie miejsce

Zawodnik RBR miał konkurencyjne tempo, ale nie był w stanie trzymać się blisko Hamiltona.
30.10.2223:42
Nataniel Piórkowski
856wyświetlenia


Sergio Perez sądzi, że gdyby nie wolny pit stop, byłby w stanie ukończyć wyścig w Meksyku na drugim miejscu.

Reprezentant Red Bulla wyruszył do rywalizacji na miękkich oponach i na pierwszym okrążeniu awansował z czwartej na trzecią lokatę, wyprzedzając George'a Russella z Mercedesa.

Kierowca z Guadalajary był pierwszym zawodnikiem z czołówki, który zameldował się na obowiązkowy pit stop. Na 21. kółku do bolidu 32-latka założone zostały pośrednie opony. Niestety dla Pereza w trakcie obsługi pojawiły się trudności z dokręceniem prawego przedniego koła.

Perez musiał zadowolić się trzecim miejscem na mecie, choć w końcowej fazie wyścigu jego strata do Lewisa Hamiltona oscylowała w granicach jednej sekundy.

Dałem dzisiaj z siebie wszystko i naciskałem tak mocno, jak tylko mogłem. Niestety przytrafił nam się nieco wolny pit stop, który zrujnował plany podcięcia Lewisa.

Wyprzedzanie było dzisiaj bardzo trudne. Gdy tylko zbliżałem się do Hamiltona, miałem duże problemy, aby pozostawać blisko jego tylnego skrzydła. Niestety dzisiaj nie poszło nam tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Mamy jednak miejsce na podium i trzeba się z tego cieszyć.

Radość Pereza jest o tyle większa, że przed GP Brazylii Meksykanin awansował na pozycję wicelidera klasyfikacji generalnej z przewagą pięciu punktów nad Charlesem Leclerkiem z Ferrari.