Wolff: To nie przepisy są problemem
Szef Mercedesa uważa, że frustracja Holendra to efekt trudnego weekendu w Chinach.
18.03.2616:54
61wyświetlenia
Embed from Getty Images
Zdaniem Toto Wolffa, ostra i częsta krytyka nowych przepisów F1 w wykonaniu Maksa Verstappena wynika z trudnej sytuacji czysto sportowej, w jakiej znalazł się Holender i jego zespół.
Max Verstappen po wyścigu w Chinach po raz kolejny nie pozostawił suchej nitki na nowych przepisach. Holender znów otwarcie podważył kierunek zmian, sugerując, że obecna forma ścigania nie ma wiele wspólnego z prawdziwym motorsportem.
Czterokrotny mistrz świata podkreślił, że o problemach mówił już wcześniej - jeszcze w 2023 roku, po pierwszych symulacjach nowych regulacji. Jego zdaniem kierowcy powinni byli zostać potraktowani poważniej na etapie tworzenia przepisów.
Na te słowa szybko postanowił zareagować Toto Wolff. Szef Mercedesa sugeruje, że źródłem frustracji Verstappena może być nie tylko sam regulamin, ale przede wszystkim sytuacja jaka panuje w Red Bullu.
Weekend w Szanghaju był dla Holendra wyjątkowo nieudany. Po słabym początku wyścigu musiał przebijać się przez stawkę, a ostatecznie z powodu awarii jednostki napędowej nie dojechał do mety.
Austriak zaznaczył przy tym, że inne zespoły nie zmagają się z aż tak dużymi problemami, co może sugerować, że to konstrukcja Red Bulla potęguje trudności związane z nowymi przepisami. Wolff zwrócił też uwagę na styl jazdy Verstappena, który może nie pasować do obecnych przepisów.
Mimo krytyki ze strony kierowców, szef Mercedesa nie ma wątpliwości, że z perspektywy kibica widowisko się broni.
Wolff choć przyznaje, że nie wszystko działa perfekcyjnie - zwłaszcza kwalifikacje, gdzie zarządzanie energią wpływa na sposób jazdy kierowców - to jednocześnie podkreśla, że najważniejszy jest odbiór sportu przez fanów.
Zdaniem Toto Wolffa, ostra i częsta krytyka nowych przepisów F1 w wykonaniu Maksa Verstappena wynika z trudnej sytuacji czysto sportowej, w jakiej znalazł się Holender i jego zespół.
Max Verstappen po wyścigu w Chinach po raz kolejny nie pozostawił suchej nitki na nowych przepisach. Holender znów otwarcie podważył kierunek zmian, sugerując, że obecna forma ścigania nie ma wiele wspólnego z prawdziwym motorsportem.
To w ogóle nie jest przyjemne. To jak granie w Mario Kart. To nie jest ściganie- stwierdził.
Czterokrotny mistrz świata podkreślił, że o problemach mówił już wcześniej - jeszcze w 2023 roku, po pierwszych symulacjach nowych regulacji. Jego zdaniem kierowcy powinni byli zostać potraktowani poważniej na etapie tworzenia przepisów.
Na te słowa szybko postanowił zareagować Toto Wolff. Szef Mercedesa sugeruje, że źródłem frustracji Verstappena może być nie tylko sam regulamin, ale przede wszystkim sytuacja jaka panuje w Red Bullu.
Weekend w Szanghaju był dla Holendra wyjątkowo nieudany. Po słabym początku wyścigu musiał przebijać się przez stawkę, a ostatecznie z powodu awarii jednostki napędowej nie dojechał do mety.
Max gra teraz w prawdziwym horrorze- ocenił Wolff.
Wystarczy spojrzeć na «onboard» z kwalifikacji. Ten samochód jest po prostu straszny w prowadzeniu, to widać gołym okiem.
Austriak zaznaczył przy tym, że inne zespoły nie zmagają się z aż tak dużymi problemami, co może sugerować, że to konstrukcja Red Bulla potęguje trudności związane z nowymi przepisami. Wolff zwrócił też uwagę na styl jazdy Verstappena, który może nie pasować do obecnych przepisów.
W kwalifikacjach, kiedy jedziesz na pełnym ataku, wszystko wygląda inaczej. «Lift and coast» w takim momencie - dla kogoś takiego jak Max, który zawsze jedzie na 100% - jest bardzo trudny do zaakceptowania.
Mimo krytyki ze strony kierowców, szef Mercedesa nie ma wątpliwości, że z perspektywy kibica widowisko się broni.
To było dobre ściganie. Walka Ferrari z Mercedesem, sporo wyprzedzeń. Pamiętamy czasy, kiedy wyprzedzanie praktycznie nie istniało. Czasem za bardzo idealizujemy przeszłość.
Wolff choć przyznaje, że nie wszystko działa perfekcyjnie - zwłaszcza kwalifikacje, gdzie zarządzanie energią wpływa na sposób jazdy kierowców - to jednocześnie podkreśla, że najważniejszy jest odbiór sportu przez fanów.
Możemy poprawiać pewne rzeczy, jak jazda na pełnym gazie w kwalifikacjach, ale patrząc na reakcje kibiców - emocje, wyprzedzanie, media społecznościowe - większości się to podoba. Wszystkie dane pokazują, że ludzie to kochają.