Antonelli: Zafundowałem sobie pod koniec atak serca
Pomimo błędu z ostatnich kółek Włoch zdołał dowieźć zwycięstwo do mety.
15.03.2616:20
128wyświetlenia
Embed from Getty Images
Andrea Kimi Antonelli nie krył wzruszenia po odniesieniu w Grand Prix Chin swojego pierwszego zwycięstwa w F1, jak również odniósł się do swojej wycieczki poza tor z ostatnich kółek, żartując, że
19-latek z Bolonii w ten weekend przeszedł do historii F1 jako najmłodszy zdobywca pole position oraz drugi najmłodszy zwycięzca wyścigu. Antonelli to również dopiero trzeci włoski kierowca, jaki odniósł zwycięstwo w F1 w XXI wieku, po Giancarlo Fisichelli i Jarno Trullim.
Choć kierowca Mercedesa stracił prowadzenie tuż po starcie na rzecz Lewisa Hamiltona, to już po trzech okrążeniach powrócił na pozycję lidera i nie oddał jej do samego końca zmagań. Antonelli dodatkowo skorzystał na długiej walce kierowców jadących za nim - Hamiltona, Leclerca i Russella - odjeżdżając im w pewnym momencie na niemal dziesięć sekund.
W drugiej połowie zmagań Antonelli pewnie kontrolował przebieg wydarzeń, choć nie ustrzegł się błędu - na jednym z ostatnich okrążeń Włoch mocno zblokował koła na dohamowaniu do 14. zakrętu i znalazł się na chwilę poza torem.
George Russell, który dziś finiszował na drugiej pozycji, przyznał, że miło było mu dzielić podium ze swoim młodszym kolegą oraz Lewisem Hamiltonem - obecnie kierowcą Ferrari - który wcześniej przez trzy pełne sezony był jego zespołowym partnerem.
Andrea Kimi Antonelli nie krył wzruszenia po odniesieniu w Grand Prix Chin swojego pierwszego zwycięstwa w F1, jak również odniósł się do swojej wycieczki poza tor z ostatnich kółek, żartując, że
zafundował sobie atak serca.
19-latek z Bolonii w ten weekend przeszedł do historii F1 jako najmłodszy zdobywca pole position oraz drugi najmłodszy zwycięzca wyścigu. Antonelli to również dopiero trzeci włoski kierowca, jaki odniósł zwycięstwo w F1 w XXI wieku, po Giancarlo Fisichelli i Jarno Trullim.
Choć kierowca Mercedesa stracił prowadzenie tuż po starcie na rzecz Lewisa Hamiltona, to już po trzech okrążeniach powrócił na pozycję lidera i nie oddał jej do samego końca zmagań. Antonelli dodatkowo skorzystał na długiej walce kierowców jadących za nim - Hamiltona, Leclerca i Russella - odjeżdżając im w pewnym momencie na niemal dziesięć sekund.
Brak mi słów. Szczerze mówiąc, chyba się rozpłaczę- powiedział Antonelli po wyścigu.
Bardzo chciałbym podziękować mojemu zespołowi, ponieważ mocno mnie wspierali, abym mógł spełnić to marzenie. Jestem niesamowicie szczęśliwy. Wczoraj mówiłem, że bardzo chcę przywrócić Włochy na szczyt i dziś nam się to udało.
W drugiej połowie zmagań Antonelli pewnie kontrolował przebieg wydarzeń, choć nie ustrzegł się błędu - na jednym z ostatnich okrążeń Włoch mocno zblokował koła na dohamowaniu do 14. zakrętu i znalazł się na chwilę poza torem.
Zafundowałem sobie mały zawał serca pod koniec z tą spłaszczoną oponą- powiedział kierowca Mercedesa.
To był jednak dobry wyścig. Start nie był łatwy i pewnie zostawiłem kierowcom Ferrari za dużo miejsca, ale - koniec końców - tempo było dobre i udało nam się dowieźć ten wynik.
Nie mogę się teraz doczekać reszty sezonu. Zawsze skupiam się na kolejnym wyścigu, a potem zobaczymy, gdzie znajdziemy się na koniec roku.
George Russell, który dziś finiszował na drugiej pozycji, przyznał, że miło było mu dzielić podium ze swoim młodszym kolegą oraz Lewisem Hamiltonem - obecnie kierowcą Ferrari - który wcześniej przez trzy pełne sezony był jego zespołowym partnerem.
Wielkie gratulacje dla Kimiego, ponieważ pierwsze zwycięstwo to zawsze wyjątkowa rzecz- powiedział Brytyjczyk.
On jeździ w tym roku świetnie, szczególnie w ten weekend. Cieszę się więc, że mogę stać na tym podium wraz z nim i z tamtym gościem [wskazując na Hamiltona].
To była trudna walka. Oczywiście obaj znów kiepsko wystartowaliśmy i Ferrari nas wyprzedziło, ale ostatecznie znów mamy dublet. O nic więcej nie możemy prosić- dodał Russell.
Maciej Wróbel