Vowles: Limity budżetowe wiążą nam ręce przy redukcji masy bolidu

Wyprodukowane elementy FW48 są przewidziane na konkretny cykl.
10.03.2609:44
Karol Kos
94wyświetlenia
Embed from Getty Images

James Vowles potwierdził, że Williams boryka się na starcie sezonu ze zbyt ciężkim bolidem FW48, którego przebudowę utrudniają limity budżetowe.

Grand Prix Australii zakończyło przedsezonowe zgadywanki i pokazało realny układ sił. W przypadku Williamsa nie było jednak wielkich niespodzianek - raczej potwierdzenie problemów, o których w padoku mówiło się już zimą. Największym z nich jest waga bolidu FW48. Według informacji z przygotowań do sezonu samochód może być cięższy od limitu nawet o około 20 kilogramów.

Problemy pojawiły się jeszcze przed startem mistrzostw. Williams musiał zrezygnować z udziału w shakedownie w Barcelonie, a w tle pojawiały się doniesienia o niezaliczonym teście zderzeniowym i opóźnieniach w przygotowaniu samochodu.

To wcale nie jest trudne, żeby zbić masę. Już dziś mam w skrzynce wszystkie inżynieryjne kroki, które pozwoliłyby nie tylko ją obniżyć, ale nawet zejść poniżej limitu. Wiemy dokładnie, jak to zrobić - powiedział James Vowles, szef stajni z Grove. Gdybyśmy żyli w świecie bez limitu budżetowego, zrobiłbym to jutro. Kilka tygodni i byłoby po sprawie. Ale tak nie jest.

W praktyce oznacza nie mniej nie więcej tyle, że Williams nie może po prostu wyprodukować nowego zestawu lżejszych części. Elementy z włókna węglowego mają określoną żywotność i są wymieniane według dokładnego planu. Ich wcześniejsza wymiana oznaczałaby dodatkowe koszty produkcji i transportu, które wliczają się do limitu budżetowego. Dlatego zespół planuje stopniowo odchudzać samochód wraz z kolejnymi pakietami poprawek w trakcie sezonu.

To jest pewna komplikacja, ale dobra komplikacja. Limit budżetowy w ogólnym rozrachunku działa bardzo pozytywnie - tłumaczy Vowles.

W sezonie 2026 nadwaga bolidu boli jeszcze bardziej niż wcześniej. Nowe jednostki napędowe V6 bardzo mocno opierają się na zarządzaniu energią, a większa masa samochodu pogarsza prędkość w zakrętach i wpływa na czas odzyskiwania energii. Strata zaczyna się więc na jednym fragmencie okrążenia, a potem narasta w kolejnych mini-sektorach toru.

Alexander Albon przyznaje, że w fabryce trwa intensywna praca nad rozwiązaniem problemu. Mamy bardzo agresywny plan, żeby wrócić na właściwe tory. Tak agresywny, jak tylko się da, ale to i tak zajmie trochę czasu. W fabryce trwa ogromny wysiłek, żebyśmy wrócili tam, gdzie powinniśmy być. Na papierze dość jasno widzimy, gdzie tracimy czas. Sama waga daje sporą część tej straty - powiedział Tajlandczyk.

Williams analizuje także inne obszary, w tym aerodynamikę, ponieważ różne zespoły obrały zupełnie inne kierunki rozwoju. Bardzo interesujące było zobaczyć, jak inne zespoły ustawiły swoje samochody. Widzimy różne koncepcje. My jesteśmy po dość skrajnej stronie jednej z nich - dodał Albon.

Weekend w Australii utrudniły również problemy techniczne. W trzecim treningu samochód Carlosa Sainza zatrzymał się przy wjeździe do alei serwisowej i nie udało się go naprawić na czas przed kwalifikacjami. To ograniczyło możliwość porównania strategii zarządzania energią z fabrycznym Mercedesem.

Dopiero w kwalifikacjach zobaczyliśmy, jak bardzo odstajemy w zarządzaniu jednostką napędową. To prawdopodobnie około trzech dziesiątych sekundy - przyznał Vowles. Kiedy na torze jest tylko jeden samochód, znacznie trudniej się uczyć i porównywać strategie wykorzystania energii.

Mimo tych problemów szef Williamsa nie ma wątpliwości, gdzie leży główna przyczyna straty. Największa liczba, zdecydowanie największa strata, to waga - podsumował.