Todt: Mateschitz proponował mi funkcję szefa Red Bull Racing
Francuz krótko po oficjalnym odejściu z Ferrari był namawiany do dalszej pracy w F1.
24.04.2612:21
66wyświetlenia
Embed from Getty Images
Jean Todt ujawnił, że odchodząc z Ferrari otrzymał ofertę objęcia kontroli nad programem Red Bulla w Formule 1.
Francuz ustąpił ze stanowiska szefa Ferrari z końcem sezonu 2007, natomiast oficjalnie szeregi włoskiego producenta opuścił na początku 2009 roku. Krótko po tym Todt ogłosił start w wyborach na prezesa FIA, które wygrał, kierując Federacją do 2021 roku.
Mimo to jak ujawnił 80-latek, przed rozpoczęciem kampanii na stanowisko lidera Międzynarodowej Federacji Samochodowej, wpłynęła do niego oferta od Dietricha Mateschitza, który był właścicielem Red Bull Racing oraz Scuderii Toro Rosso. Austriak oferował Todtowi funkcję szefa głównego zespołu oraz lidera całej dywizji wyścigowej koncernu.
Jean Todt ujawnił, że odchodząc z Ferrari otrzymał ofertę objęcia kontroli nad programem Red Bulla w Formule 1.
Francuz ustąpił ze stanowiska szefa Ferrari z końcem sezonu 2007, natomiast oficjalnie szeregi włoskiego producenta opuścił na początku 2009 roku. Krótko po tym Todt ogłosił start w wyborach na prezesa FIA, które wygrał, kierując Federacją do 2021 roku.
Mimo to jak ujawnił 80-latek, przed rozpoczęciem kampanii na stanowisko lidera Międzynarodowej Federacji Samochodowej, wpłynęła do niego oferta od Dietricha Mateschitza, który był właścicielem Red Bull Racing oraz Scuderii Toro Rosso. Austriak oferował Todtowi funkcję szefa głównego zespołu oraz lidera całej dywizji wyścigowej koncernu.
W 2008 roku podjąłem decyzję, że chcę zająć się czymś innym- powiedział Jean Todt w podcaście High Performance.
Uznałem, że moim celem powinno być odwdzięczenie się. Kiedy odchodziłem z Ferrari, Dietrich Mateschitz uznał, że chce, bym do niego dołączył. Dwukrotnie spotkaliśmy się na lunchu w moim domu w Paryżu. Proponował mi poprowadzenie zespołu oraz całej dywizji wyścigowej Red Bulla. Odmówiłem mu, ponieważ uważałem, że ten etap jest już dla mnie zamknięty.
Miałem za sobą pracę dla ikonicznego producenta, z którym odniosłem ogromne sukcesy. W pewnym sensie nie dało się już zrobić nic więcej i uznałem, że chcę zająć się czymś innym. Chciałem się odwdzięczyć, sporty motorowe były częścią mojego życia, jest tak nawet do dziś. Ludzie zapominają o takich wartościach w świecie pełnym rywalizacji oraz pieniędzy.
Mateusz Szymkiewicz