Vowles tłumaczy powody opóźnień Williamsa i ucina plotki
Szef stajni z Grove wskazuje na opóźnienia w procesie produkcji FW48.
29.01.2615:58
13wyświetlenia
Embed from Getty Images
Szef Williamsa - James Vowles, przyznał, że rezygnacja z udziału w testach w Barcelonie była dla zespołu
W zeszłym tygodniu stajnia z Grove zrezygnowała z pierwszej okazji do testów przed sezonem 2026, tracąc trzy dni jazd w Hiszpanii. Oficjalnym powodem były opóźnienia w programie rozwojowym modelu FW48, co natychmiast uruchomiło spekulacje o niezaliczonych testach zderzeniowych FIA oraz konieczności poważnego wzmocnienia konstrukcji - rzekomo kosztem masy.
Vowles szczegółowo wyjaśnił jednak, że źródłem problemu była skala złożoności projektu i przeciążenie procesu produkcyjnego, a nie fundamentalne błędy konstrukcyjne. Potwierdził też, że samochód przeszedł wymagane testy zderzeniowe i będzie gotowy na testy w Bahrajnie.
Szef Williamsa stanowczo odrzucił też doniesienia o dużej nadwadze FW48.
Vowles ujawnił również, że zespół mógł mimo wszystko zdążyć na testy w Barcelonie, ale wiązałoby się to z ryzykiem poważnych braków w częściach zapasowych i pakietach poprawek na początek sezonu.
Szef Williamsa - James Vowles, przyznał, że rezygnacja z udziału w testach w Barcelonie była dla zespołu
niezwykle bolesna, ale stanowczo zaprzeczył doniesieniom, jakoby nowy bolid miał znacząco przekraczać limit masy.
W zeszłym tygodniu stajnia z Grove zrezygnowała z pierwszej okazji do testów przed sezonem 2026, tracąc trzy dni jazd w Hiszpanii. Oficjalnym powodem były opóźnienia w programie rozwojowym modelu FW48, co natychmiast uruchomiło spekulacje o niezaliczonych testach zderzeniowych FIA oraz konieczności poważnego wzmocnienia konstrukcji - rzekomo kosztem masy.
Vowles szczegółowo wyjaśnił jednak, że źródłem problemu była skala złożoności projektu i przeciążenie procesu produkcyjnego, a nie fundamentalne błędy konstrukcyjne. Potwierdził też, że samochód przeszedł wymagane testy zderzeniowe i będzie gotowy na testy w Bahrajnie.
Samochód, który zbudowaliśmy na ten rok, jest około trzy razy bardziej złożony niż cokolwiek, co wcześniej przechodziło przez nasze struktury- powiedział James Vowles.
To oznacza, że obciążenie naszego systemu produkcyjnego jest około trzy razy większe niż wcześniej i zaczęliśmy mieć opóźnienia w dostawach części. Dodatkowo w kilku obszarach mocno przesunęliśmy granice tego, co robimy, także pod kątem testów powiązanych z tymi rozwiązaniami.
To był tylko niewielki element w całym obrazie. To jeden z wielu czynników, które wypchnęły nas poza realne limity tego, co jesteśmy w stanie wyprodukować w tak krótkim czasie. To efekt nie tylko ambitnego projektu, ale też czystej przepustowości fabryki i liczby komponentów, które trzeba było wytworzyć.
Szef Williamsa stanowczo odrzucił też doniesienia o dużej nadwadze FW48.
Nie mamy wiedzy o masie samochodu, dopóki nie dotrzemy do drugiej tury testów w Bahrajnie i nie zdejmiemy pełnych pakietów czujników. Nie da się tego teraz określić, bo potrzebny jest kompletny samochód w docelowej konfiguracji bez sensorów, a takiej wersji jeszcze dziś nie mamy. Różnice, o których mówimy, są na tyle małe, że muszę zobaczyć realny wynik ważenia, żeby to ocenić. To na pewno nie są to dziesiątki kilogramów. Obecne informacje to medialne spekulacje.
Vowles ujawnił również, że zespół mógł mimo wszystko zdążyć na testy w Barcelonie, ale wiązałoby się to z ryzykiem poważnych braków w częściach zapasowych i pakietach poprawek na początek sezonu.
Mogliśmy być gotowi na Barcelonę, to proste, ale musiałbym wtedy wywrócić do góry nogami sytuację z częściami zapasowymi i poprawkami na Bahrajn, Melbourne i kolejne rundy. Porównaliśmy jazdę w zimnej, wilgotnej Barcelonie z testami wirtualnymi i sytuacją części zapasowych - a za shakedown nie ma żadnych punktów. Podjęliśmy taką, a nie inną decyzję. Podtrzymuję, że to był właściwy wybór - ważniejsze jest, żeby przyjechać do Bahrajnu i Melbourne odpowiednio przygotowanym.