Leclerc: Z czterech hamulców zadziałał tylko jeden

Z kolei D'Ambrosio tłumaczy decyzję o podwójnym pit stopie podczas neutralizacji.
07.06.2622:06
Mateusz Szymkiewicz
64wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc ujawnił, że przyczyną wypadku w wyścigu o Grand Prix Monako były powtarzające się od Kanady problemy z układem hamulcowym.

Kierowca Ferrari, który jechał na trzecim miejscu, w końcówce zmagań na ulicach Monte Carlo rozbił swój bolid, tracąc nad nim kontrolę na wejściu w ostatni zakręt. Leclerc już w przekazie radiowym stwierdził, że nie zamierza brać odpowiedzialności za ten incydent, sugerując, iż był on następstwem problemów technicznych.

Z czterech hamulców aż trzy nie działały. W samochodzie Formuły 1 to nie jest najlepsza sytuacja - powiedział Charles Leclerc. Lewy przód pracował dobrze, prawy przód w połowie, ale tył zupełnie nie reagował. Widać to w danych, nie ma żadnej utraty prędkości. Samochód zachował się tak, jakby nie założono klocków hamulcowych.

Od razu po zjeździe samochodu bezpieczeństwa nie miałem trzech hamulców. Nie byłem w stanie zmienić balansu, nic nie mogło już pomóc. Naprawdę starałem się zrobić wiele by pomóc sobie w tej sytuacji. Jedynym rozwiązaniem było unikanie hamowania w ostatnim zakręcie, ale wtedy po prostu rozbiłbym się w pierwszym wirażu.

28-latek przyznał, że od Grand Prix Hiszpanii przejdzie na specyfikację hamulców, z jakiej korzysta obecnie Lewis Hamilton. Jedyne co mogę powiedzieć, że już dysponujemy rozwiązaniem. Po prostu przejdę na specyfikację stosowaną przez Lewisa. Mam nadzieję, iż będzie to krok naprzód. Nie wiem, czy jest to kwestia zużycia. Na tym torze to częsty problem, a u mnie był on oczywisty.

Leclerc dopytany, czy w przeszłości mierzył się w Monako z tak dużymi problemami z układem hamulcowym, odparł: Nie, nie na taką skalę. Czasem bywało trudniej, ale nie do tego stopnia, bym miał problem pokonać zakręt.

Innym powodem do frustracji dla Monakijczyka była strategia zastosowana przez Ferrari, które podczas neutralizacji podjęło decyzję o podwójnym pit stopie. Leclerc ściągnięty do alei za Lewisem Hamiltonem musiał czekać, aż ten odbędzie karę pięciu sekund postoju. Z kolei w sytuacji, w której pozostałby na torze, przeskoczyłby przed partnera, a Mercedes miałby trudny orzech do zgryzienia ze strategią Antonellego.

Zastępca szefa Ferrari - Jerome D'Ambrosio, stwierdził, że priorytetem było zabezpieczenie pozycji na torze, aniżeli próba ugrania czegoś podzieleniem strategii. Już w trakcie wyścigu dyskutowaliśmy o tym. Omawialiśmy ryzyko pojawienia się samochodu bezpieczeństwa oraz tego, jak zareagować w danym momencie. Równie dobrze mógł on wyjechać centralnie przed nami, a wtedy stracilibyśmy wszystko.

Ostatnie pit stopy nie były w stu procentach optymalne. Omówiliśmy wszystko później. To była trudna decyzja i widzieliśmy jego [Leclerca] frustrację. Przy karze pięciu sekund dla Lewisa był wirtualnie na drugim miejscu. Mimo to podczas neutralizacji zdecydowaliśmy się na podwójny pit stop. To było niefortunne, ale dzieje się tak, kiedy mierzysz się z okolicznościami poza twoją kontrolą - wyjaśnił Belg.