Leclerc: To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy

Monakijczyk odniósł na Silverstone pierwsze zwycięstwo od blisko dwóch lat.
06.07.2618:40
Karol Kos
24wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc zakończył długą serię bez zwycięstwa, triumfując w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Kierowca Ferrari objął prowadzenie już na pierwszym okrążeniu, wyprzedzając startującego z pole position Kimiego Antonellego, a następnie nie oddał go aż do mety. Było to jego pierwsze zwycięstwo od Grand Prix Stanów Zjednoczonych 2024 i dziewiąty triumf w karierze.

Sukces na torze Silverstone przyszedł po wyjątkowo trudnym okresie. W trzech poprzednich wyścigach Monakijczyk zdobył zaledwie cztery punkty, a jego problemy pogłębiły kraksy podczas Grand Prix Monako oraz kwalifikacji w Hiszpanii. Jednocześnie po raz pierwszy od lat znalazł się w cieniu zespołowego partnera. Po zdecydowanym pokonaniu Lewisa Hamiltona w ubiegłym sezonie, w tegorocznych mistrzostwach to siedmiokrotny mistrz świata lepiej odnalazł się za kierownicą bolidu nowej generacji.

Leclerc przyznał jednak, że już podczas kwalifikacji poczuł, iż odzyskuje dawną pewność za kierownicą. To zwycięstwo bardzo wiele dla mnie znaczy. Ostatnie tygodnie były niezwykle trudne, a wokół mnie narosło mnóstwo negatywnych opinii i różnych narracji. W takim otoczeniu nie pracuje się łatwo. Jestem dumny z całego zespołu. Wszyscy ciężko pracowali, aby pomóc mi odzyskać właściwe wyczucie samochodu - powiedział Monakijczyk.

28-latek podkreślił jednak, że sukces na Silverstone nie oznacza końca problemów. To dopiero pierwszy krok. Muszę potwierdzić tę formę na torach o zupełnie innej charakterystyce. Jednak na obiekcie, na którym pewność siebie odgrywa ogromną rolę, nie byłbym w stanie wygrać bez odzyskania odpowiedniego wyczucia samochodu - wyjaśnił.

Leclerc zdradził również, że w ostatnich tygodniach rozważał dwa różne podejścia do rozwiązania swoich problemów. Jednym z nich była całkowita zmiana stylu jazdy i próba naśladowania Lewisa Hamiltona. Ostatecznie zdecydował się jednak pozostać wierny własnym nawykom i dostosować samochód do swoich preferencji.

Postanowiłem trzymać się kierunku, który sprawdzał się u mnie w przeszłości. Kiedy wokół jest tyle negatywnych komentarzy, najlepiej odciąć się od całego szumu. Starałem się nie zaglądać do telefonu i skupiać wyłącznie na tym, co naprawdę istotne. W tym sporcie bardzo szybko można przejść od bohatera do zera, a chwilę później znowu stać się bohaterem. Nie chciałem, aby takie opinie wpływały na moją ocenę sytuacji.

Leclerc podkreślił, że nigdy nie zwątpił we własne umiejętności. Nie stałem się nagle złym kierowcą. Musiałem jedynie odzyskać odpowiednie wyczucie samochodu - zaznaczył, dodając też, iż nowa generacja bolidów okazała się dla niego znacznie bardziej wymagająca niż wcześniejsze konstrukcje. Te samochody są bardzo specyficzne i prowadzi się je zupełnie inaczej niż wszystkie, którymi ścigaliśmy się wcześniej. Potrzebowałem więcej czasu, aby się do nich przyzwyczaić.

Monakijczyk przypomniał również, że początek sezonu w jego wykonaniu był bardzo udany, lecz późniejsze zmiany w samochodzie sprawiły, że utracił pewność siebie. Zmodyfikowaliśmy wiele elementów samochodu i powrót do oczekiwanego poziomu zajął więcej czasu, niż przypuszczałem. Do tego doszły problemy w wyścigach, które kosztowały mnie wiele punktów. Tym bardziej cieszę się, że udało się wyjść z tej sytuacji właśnie w taki sposób.

Mimo zwycięstwa Leclerc zachowuje ostrożność. Po dziewięciu rundach sezonu traci jeszcze 39 punktów do Lewisa Hamiltona i zdaje sobie sprawę z tego, że pojedynczy sukces nie rozwiązuje wszystkich problemów. To wciąż dopiero początek sezonu. Nie mogę myśleć, że wojna została wygrana po jednym wyścigu. Nadal muszę ciężko pracować, aby częściej odzyskiwać takie wyczucie samochodu - podsumował kierowca Scuderii.