Alonso: Poziom niektórych kierowców jest bardzo niski
Hiszpan nie gryzł się w język po swojej kolizji z Alexandrem Albonem.
27.10.2619:37
14wyświetlenia
Embed from Getty Images
Fernando Alonso ostro skrytykował Alexandra Albona po kolizji na pierwszym okrążeniu Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Dwukrotny mistrz świata zarzucił kierowcy Williamsa nieostrożną jazdę i stwierdził, że poziom zawodników rywalizujących w końcowej części stawki jest bardzo niski.
Do kontaktu doszło podczas walki o pozycję na torze Circuit of the Americas. Albon uderzył w bok Astona Martina, powodując poważne uszkodzenia samochodu Alonso. Hiszpan zdołał kontynuować jazdę, ale ostatecznie ukończył wyścig dopiero na szesnastym miejscu. Sędziowie nie zdecydowali się na nałożenie kary za incydent.
Po zakończeniu rywalizacji Alonso przyznał, że skala uszkodzeń była znacznie większa, niż początkowo przypuszczał.
Hiszpan uważa, że kolizja przekreśliła szanse na wykorzystanie najlepszego, jego zdaniem, tempa wyścigowego Astona Martina w tym sezonie. Zdobyte punkty mogłyby również pomóc zespołowi w zmniejszeniu straty do Williamsa w klasyfikacji konstruktorów.
Dwukrotny mistrz świata nie ograniczył krytyki wyłącznie do samego incydentu. Zasugerował również, że walka w dalszej części stawki wiąże się ze zwiększonym ryzykiem ze względu na poziom umiejętności niektórych zawodników.
Albon, który ukończył Grand Prix Stanów Zjednoczonych na siedemnastym miejscu, przedstawił jednak nieco inną wersję wydarzeń. Kierowca Williamsa przyznał, że próbował uniknąć kontaktu, ale zabrakło mu miejsca.
Fernando Alonso ostro skrytykował Alexandra Albona po kolizji na pierwszym okrążeniu Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Dwukrotny mistrz świata zarzucił kierowcy Williamsa nieostrożną jazdę i stwierdził, że poziom zawodników rywalizujących w końcowej części stawki jest bardzo niski.
Do kontaktu doszło podczas walki o pozycję na torze Circuit of the Americas. Albon uderzył w bok Astona Martina, powodując poważne uszkodzenia samochodu Alonso. Hiszpan zdołał kontynuować jazdę, ale ostatecznie ukończył wyścig dopiero na szesnastym miejscu. Sędziowie nie zdecydowali się na nałożenie kary za incydent.
Po zakończeniu rywalizacji Alonso przyznał, że skala uszkodzeń była znacznie większa, niż początkowo przypuszczał.
Myślę, że straciliśmy pół sekundy na okrążeniu albo nawet więcej. Samochód jest zniszczony. Widziałem go w parku zamkniętym. Brakuje połowy podłogi. Nie wiem, jak udało nam się kontynuować wyścig i zachować w miarę konkurencyjne tempo. Gdyby samochód był w jednym kawałku, zdobycie punktów byłoby dzisiaj bardzo realne. Jechaliśmy przecież na dwunastym miejscu z połową samochodu- dodał dwukrotny mistrz świata.
Hiszpan uważa, że kolizja przekreśliła szanse na wykorzystanie najlepszego, jego zdaniem, tempa wyścigowego Astona Martina w tym sezonie. Zdobyte punkty mogłyby również pomóc zespołowi w zmniejszeniu straty do Williamsa w klasyfikacji konstruktorów.
Mogliśmy dzisiaj zdobyć punkty i być może zbliżyć się do Williamsa w mistrzostwach konstruktorów, ale oni zadbali o to, żebyśmy nie mieli żadnych szans- stwierdził.
Dwukrotny mistrz świata nie ograniczył krytyki wyłącznie do samego incydentu. Zasugerował również, że walka w dalszej części stawki wiąże się ze zwiększonym ryzykiem ze względu na poziom umiejętności niektórych zawodników.
Kiedy startujesz z końca stawki, zawsze istnieje takie ryzyko. Uważam, że poziom kierowców w ostatniej jednej trzeciej stawki jest bardzo niski, co zobaczyliśmy dzisiaj na przykładzie Alexa. Musimy poprawić samochód i zaczynać wyścigi z nieco wyższych pozycji- ocenił Alonso.
Albon, który ukończył Grand Prix Stanów Zjednoczonych na siedemnastym miejscu, przedstawił jednak nieco inną wersję wydarzeń. Kierowca Williamsa przyznał, że próbował uniknąć kontaktu, ale zabrakło mu miejsca.
Ściganie się z Fernando zawsze sprawia przyjemność. Jest wymagającym rywalem, ale zawsze walczy uczciwie. Być może uznał, że trochę przesadziłem. Nie wiem, pewnie niedługo się dowiem. Byłem po wewnętrznej stronie Fernando i zrobiło się bardzo ciasno. Próbowałem zjechać mu z drogi i wjechać na tarkę, ale nie udało mi się uniknąć kontaktu. Domyślam się, że uszkodził samochód. Sam również miałem uszkodzenia i przez cały wyścig jechałem z uszkodzonym skrzydłem- wyjaśnił kierowca Williamsa.