Bottas: Nie jestem winny temu, co wydarzyło się przy restarcie

Fin uważa, że światła na samochodzie bezpieczeństwa powinny gasnąć wcześniej.
13.09.2019:12
Nataniel Piórkowski
2119wyświetlenia
Embed from Getty Images

Valtteri Bottas stanowczo odrzuca wszelkie sugestie o tym, iż późno podjęta przez niego decyzja o powrocie do ścigania doprowadziła do kraksy na tyłach stawki.

Bottas przewodził kolejce bolidów przed restartem po pierwszej neutralizacji. Kierowcy jadący z tyłu niewłaściwie oszacowali prędkość czołówki i zbyt wcześnie wcisnęli gaz w podłogę. Gdy uświadomili sobie, że czołówka wciąż jedzie wolnym tempem zahamowali, a to doprowadziło do karambolu w wyniku którego z wyścigu odpadły cztery bolidy.

Bottas tłumaczy: Możemy ścigać się od linii kontrolnej. Po prostu w tym roku podjęto chyba jakąś decyzję o tym, aby gasić światła na samochodzie bezpieczeństwa później niż dotychczas. Z tego powodu mamy bardzo mało czasu na zbudowanie odpowiedniego odstępu przed restartem.

Oczywiście gdy przewodzisz stawce chcesz zmaksymalizować swoje szanse. Nie mnie należy za to winić. Utrzymywałem stałą prędkość aż do momentu, w którym zadecydowałem o powrocie do walki. Tak, zrobiłem to późno, ale przepisy wyraźnie mówią o tym, że możemy rywalizować dopiero od linii kontrolnej, nie wcześniej.

Kierowcy, którzy zderzyli się za nami mogli patrzeć w lusterka. Nie ma sensu narzekać na to co się stało.

Myślę, że FIA lub FOM - nie wiem, kto tak naprawdę podejmuje decyzje w tym zakresie - próbują poprawić widowisko. Światła na samochodzie bezpieczeństwa gasną później, aby nie można było zbudować optymalnych odstępów. Po prostu wjeżdżasz w ostatni zakręt i masz przed sobą długą prostą.

Może nadszedł czas, aby zastanowić się nad tym, czy takie działanie jest odpowiednie i bezpieczne.