Steiner: Mazepin wciąż poszukuje limitów

"Oczywiście w tej chwili Nikita jest jak chłopiec do bicia. Przez to jest mu trudniej".
16.04.2117:46
Nataniel Piórkowski
743wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Haasa - Guenther Steiner broni Nikity Mazepina po tym, jak Rosjanin zaliczył kolejny ciężki dzień za sterami bolidu Formuły 1.

Na debiucie Mazepina w Grand Prix Bahrajnu cieniem położyły się liczne błędy. W wyścigu 22-latek zdołał pokonać zaledwie trzy zakręty po czym rozbił swój bolid po utracie panowania nad kierownicą.

Na Imoli reprezentant amerykańskiego teamu zaliczył piruet tuż po starcie FP1, ale powrócił do jazdy bez większych zmartwień. Pod koniec sesji nie miał już tyle szczęścia. Jego bolid uderzył w bariery i uległ uszkodzeniu.

Co mu powiedziałem? Powiedziałem mu, że ma trzymać głowę wysoko - powiedział szef Mazepina, Guenther Steiner.

Tego typu rzeczy najzwyczajniej się zdarzają. Oczywiście w tej chwili Nikita jest jak chłopiec do bicia. Wszyscy dokładają kolejne razy. To sprawia, że jest mu trudniej. W końcu wychodzi się jednak na prostą. Trzeba jednak zachowywać spokój, koncentrować się na następnym wyścigu i iść naprzód.

To właśnie zrobił Nikita. Jest w dobrej sytuacji przed odprawą, nawet jeśli obrócił swój bolid. On sam dostrzega poprawę, widzi że się uczy. Na pewnym etapie te incydenty muszą być zredukowane, ale on bardzo się stara. Mam wrażenie, że stara się za mocno. Musi jednak znaleźć limit. My tego za niego nie zrobimy. To on sam musi postawić gdzieś granicę.

Możemy mu w tym pomóc, ale tak jak już powiedziałem - nauka jest bolesna. Wszystkie kolejne lekcje przychodzą z bólem. Mamy nadzieję, że w pewnym momencie się to skończy a Nikita będzie w dobrej sytuacji.

Mazepin ma za sobą udany drugi trening - ściął jedynie szykanę Variante Alta. Rosjanin uzyskał czas lepszy o pół sekundy od kolegi z zespołu - Micka Schumachera.

Myślę, że wspólnie z zespołem postawiłem kolejny dobry krok naprzód jeśli chodzi o zrozumienie tego, jakim bolidem chcę jeździć. Miałem dobry czas w FP1. Wykonaliśmy symulację kwalifikacji i byłem z niej zadowolony.

Później popełniłem błąd, po którym nie było już powrotu, ale ogólnie mogę mówić o pozytywnych treningu. Jechałem tak szybko, jak tylko mogłem. Nie chciałbym iść spać z myślą, że mogłem gdzieś pojechać szybciej. Jest oczywiście kwestia balansu. Musimy nad tym trochę popracować, ale mamy czas.