Yamamoto: Grand Prix Japonii jest zagrożone

Szef Honda Motorsport chciałby, aby wyścig na Suzuce odbył się nawet bez udziału kibiców.
22.07.2111:42
Maciej Wróbel
827wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Honda Motorsport, Masashi Yamamoto, przyznał, organizacja zaplanowanego na październik Grand Prix Japonii stała się dość niepewna.

Wyścig na torze Suzuka po raz ostatni odbył się w sezonie 2019. W ubiegłym roku Grand Prix Japonii było natomiast jedną z wielu eliminacji, które nie odbyły się z powodu zagrożenia związanego z pandemią koronawirusa.

Obecnie kraj kwitnącej wiśni przyjmuje już sportowców na zbliżające się igrzyska w Tokio, jednakże lokalny rząd zadecydował o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, przez co impreza odbędzie się bez udziału widzów.

Masashi Yamamoto stwierdził w rozmowie z As-Web, że są wątpliwości co do tego czy i jak uda się zorganizować tegoroczne Grand Prix Japonii. Piłem ostatnio kawę z Helmutem Marko i rozmawialiśmy o letniej przerwie, która zaczyna się już po Grand Prix Węgier - powiedział Yamamoto. Mam jednak nadzieję, że w sprawie Grand Prix Japonii wszystko będzie jasne przed letnią przerwą. Helmut też był zaniepokojony.

Chciałbym pojechać na Suzukę, jeśli będzie to możliwe, ale igrzyska rozpoczną się bez publiczności. Z tego względu nie mamy wyboru i musimy przyglądać się negocjacjom pomiędzy Japonią, a Formułą 1. Osobiście chciałbym, abyśmy się tam ścigali, nawet jeśli nie będzie kibiców. Myślę, że lepiej jest choćby w telewizji pokazać wszystkim Grand Prix na Suzuce.

Jeśli chodzi zaś o igrzyska, mam nadzieję, że zostaną przeprowadzone w najlepszy możliwy sposób i pokażą, że idziemy we właściwym kierunku - dodał Japończyk.