Hamilton: To był bardzo ciężki wyścig

Zdobywca drugiego miejsca przyznał, że nie mógł korzystać z napoju w bolidzie.
24.07.2217:46
Nataniel Piórkowski
988wyświetlenia


Lewis Hamilton zdradził, że w trakcie rywalizacji o Grand Prix Francji nie mógł korzystać z napoju znajdującego się w jego bolidzie.

Kierowca Mercedesa, dla którego eliminacja w Le Castellet była trzechsetnym startem w Formule 1, popisał się bardzo udanym startem i awansował na trzecią pozycję, przed Sergio Pereza z Red Bulla.

Chociaż Brytyjczyk nie był w stanie nawiązać walki z Charlesem Leclerkiem i Maxem Verstappenem, to jednak bez większych problemów utrzymywał się przed zawodnikiem z Guadalajary.

Gdy Leclerc popełnił kosztowny błąd i rozbił swój bolid na siedemnastym okrążeniu, Hamilton zjechał na wymianę opon i powrócił na tor tuż za Verstappenem. Od tamtego momentu siedmiokrotny mistrz świata pewnie zmierzał po najlepszy wynik w dotychczasowej części sezonu.

Za nami naprawdę ciężki wyścig, bo pojemnik na płyny przestał działać. Z drugiej strony jednak cóż za wspaniały wynik, biorąc pod uwagę, jak daleko byliśmy od naszych rywali w trakcie tego weekendu.

Niezawodność to wspaniały atut mojego zespołu. Ogromne gratulacje dla dwóch naszych fabryk oraz całej ekipy na torze. Bez was nie byłoby tego podium. Także George wykonał dzisiaj fantastyczną pracę.

Opisując to, jak brak możliwości skorzystania z napojów wpłynął na jego występ w wyścigu, zawodnik niemieckiej stajni powiedział: Nie stanąłem jeszcze na wadze, ale mogę sobie wyobrazić, że straciłem około trzech kilogramów. Wystarczy! Nie mogę się już doczekać wypicia tego, co zostało w bolidzie!.

Hamilton został także zapytany o perspektywy Mercedesa w ostatnim Grand Prix przed wakacyjną przerwą. Oceniając szanse zespołu w Budapeszcie, przyznał: Trudno będzie pokonać Ferrari i Red Bulla. Wciąż mają lepsze tempo niż my.

Mam jednak nadzieję, że wprowadzimy jakieś poprawki i zbliżymy się do nich choćby o krok. Widzieliście, że dzisiaj w trakcie wyścigu nie mieliśmy aż tak wielkiej straty. Miejmy nadzieję, że na Hungaroringu będziemy jeszcze bliżej.