FIA bliska zaakceptowania zgłoszenia Andretti Global

AMuS sugeruje jednak, że Liberty Media może bojkotować proces dołączenia zespołu do stawki.
07.09.2314:03
Nataniel Piórkowski
2824wyświetlenia
Embed from Getty Images

FIA jest bliska udzielenia Andretti Global licencji na starty w Formule 1 - informuje magazyn Auto Motor und Sport.

Według korespondenta dziennika - Michaela Schmidta, Andretti otrzyma pozwolenie na dołączenie do stawki już od sezonu 2025. Oficjalne potwierdzenie tej informacji powinno pojawić się jeszcze we wrześniu.

FIA od sześciu miesięcy ocenia zgłoszenia czterech podmiotów zainteresowanych startami w serii Grand Prix. Nie jest jednak tajemnicą, że faworytem do uzyskania miejsca w stawce był projekt Andrettiego, wspierany przez koncern General Motors.

Planowany debiut w 2025 roku jest niezwykle ambitny z uwagi na napięty harmonogram, nawet jeśli Andretti wzoruje się na modelu Haasa i 70% bolidu będzie zbudowane w Enstone - sugeruje Schmidt.

Partner silnikowy zespołu - General Motors, początkowo będzie musiał zadowolić się etykietką na jednostce Renault. Własny silnik będzie mógł zostać wprowadzony najwcześniej w 2027 roku - dodaje niemiecki dziennikarz.

Nie jest tajemnicą, iż plany Andrettiego stara się pokrzyżować Liberty Media, które dąży do utrzymania stawki liczącej dziesięć zespołów. Także same teamy nie popierają rozszerzenia stawki, co nieuchronnie wiązałoby się z redukcją nagród finansowych.

Embed from Getty Images

W przypadku weta ze strony właściciela praw komercyjnych, który ma prawo do przeprowadzenia odrębnej analizy wniosku o dołączenie do stawki, istnieje ryzyko odwołania się przez Andrettiego do zapisów dyrektywy dotyczącej udziału w sportach motorowych. Została ona wydana w 2000 roku przez Komisję Europejską, zmuszając FIA do wprowadzenia zmian w regulaminach sportowych.

Artykuł drugi dyrektywy stanowi, iż nie można uniemożliwiać ani utrudniać udziału w rywalizacji zespołowi, chyba że Federacja przedstawi za wyjaśnienie względy bezpieczeństwa lub uzasadnioną obawę, iż udział zespołu zagroziłby uczciwemu i uporządkowanemu procesowi.

W tym kontekście odrzucenie zgłoszenia Andrettiego może być bardzo trudne. Jeśli nie będzie w stanie dokonać tego FIA, to władze F1 także będą mieć trudności z udowodnieniem swych obaw. Tym bardziej, że Andretti to marka doskonale znana w sportach motorowych a GM jest globalną korporacją, co do której nie powinno być żadnych wątpliwości. FIA obawia się także długiego i kosztownego sporu prawnego, w przypadku gdy jeden z odrzuconych kandydatów nie zaakceptował wyników procesu.

W skrajnej sytuacji Andretti mogłby dołączyć do startów w F1, nie będąc stroną porozumienia Concorde. Wtedy zespół brałby udział w wyścigach, ale nie otrzymywałby nagród finansowych. Nie byłby także uwzględniany w transmisjach telewizyjnych.

Nie można także wykluczyć opcji, w której Liberty Media przeciągałoby analizę zgłoszenia Andrettiego do czasu wejścia w życie nowej wersji umowy Concorde. Aktualna obowiązuje do 2025 roku. Wiele wskazuje na to, że w kolejnej wersji opłata wpisowa wnoszona przez nowy zespół wzrośnie z 200 do 600 milionów dolarów.

Pytanie, czy taką sumę w ogóle da się wyegzekwować prawnie. W pewnych okolicznościach naruszałoby to dyrektywę UE. Zgłaszający mógłby argumentować, że tak wysoka kwota uniemożliwia w praktyce uczestnictwo w mistrzostwach. Z drugiej strony F1 twierdziłaby, że miejsce w stawce jest warte znacznie więcej niż 600 milionów dolarów, w sytuacji gdy nawet najmniejszy zespół jest obecnie wyceniany na miliard dolarów - podsumowuje Schmidt.