Leclerc pozytywnie zaskoczony 'bardziej strategicznym ściganiem'

Kierowca Ferrari przyznał, że dobrze się bawił podczas walki z Russellem w Melbourne.
12.03.2618:59
Maciej Wróbel
69wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc nie kryje zaskoczenia bardziej strategicznym ściganiem nowymi samochodami F1, lecz jednocześnie ostrzega, że w kolejnych eliminacjach wyprzedzanie może nie być tak proste.

28-latek z Ferrari wysunął się na prowadzenie tuż po starcie ubiegłotygodniowego wyścigu o Grand Prix Australii, by następnie stoczyć emocjonujący pojedynek z późniejszym zwycięzcą, George'em Russellem z Mercedesa. Część fanów krytycznie jednak oceniła tę walkę nazywając ją zbyt sztuczną, co miało związek z wykorzystywaniem energii.

Przed weekendem w Szanghaju Leclerc przyznał, że cieszył się pojedynkiem z Russellem. Kierowca Scuderii podkreślił jednak przy tym, iż zespoły i kierowcy dopiero uczą się tego, jak operować nowymi samochodami i jednostkami. W efekcie, zdaniem Monakijczyka, kolejne wyścigi nie muszą już być tak emocjonujące.

Uważam, że w pierwszym wyścigu wykonaliśmy całkiem dobrą robotę jako zespół - powiedział Leclerc. Prawdopodobnie jednak pozostałe zespoły nieco bardziej zoptymalizują sposób, w jaki będą radzić sobie z tymi pierwszymi kilkoma okrążeniami.

Wydaje mi się, że za każdym razem, gdy George mnie wyprzedzał, kończył z bardzo niewielkim poziomem energii w baterii. Wtedy mogłem przeprowadzić kontratak.

Spodziewam się, że im dłużej będzie trwał sezon, tym lepiej będzie to wyglądać. Wyprzedzanie może być znacznie trudniejsze, gdy wszyscy zdołają to zoptymalizować.

Gdyby jednak wszystko zostało tak, jak to wygląda w tej chwili, to nie mam nic przeciwko temu. Cieszyłem się tym pojedynkiem z George'em. Byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony.

W tym ściganiu było nieco więcej strategii w porównaniu z tym, do czego przywykłem. Wówczas chodziło tylko o to, kto później zahamuje. Teraz jest więcej strategii. Cieszyłem się tym jednak bardziej, niż się spodziewałem.

Poproszony o rozwinięcie tematu i określenie, jak to wyglądało w kokpicie, Leclerc potwierdził, że podczas korzystania z energii musiał myśleć z wyprzedzeniem o możliwych rezultatach w dalszej części okrążenia.

Cóż, chodzi o to, żeby przewidywać znacznie więcej niż w przeszłości. Kiedyś można było podjąć spore ryzyko i wykonać udany manewr. Teraz zawsze pojawia się pytanie: «Jeśli teraz to zrobię, to co się stanie na następnej prostej lub za dwie proste?»

Bo jeśli wykorzystasz energię, to zapłacisz wysoką cenę na kolejnej prostej albo później. To nie tak, że tracisz w tej chwili, ale dopiero później.

To wszystko jest w głowie i trzeba zawsze brać to pod uwagę podczas jazdy, czy manewr, który teraz wykonasz, nie odbije się na tobie i czy będziesz w stanie utrzymać tę pozycję później. Tak więc, bez wnikania w szczegóły, o tym właśnie myślimy.

Monakijczyk dodał również, że kierowcy wciąż uczą się tego, czego powinni się dowiadywać od zespołów, aby móc optymalizować strategiczne decyzje podczas wyścigów. Myślę, że im więcej czasu upłynie, tym bardziej będziemy mieli jasne wyobrażenie o tym, czego potrzebujemy i czego chcemy od samochodu, aby móc podejmować najlepsze decyzje.

W tej chwili jest jednak dużo miejsca na intuicję, co tworzy scenariusze takie jak te, które widzieliśmy na początku wyścigu, gdzie mamy do czynienia z efektem jojo.

28-latek uważa też, że w Chinach Mercedes wciąż będzie dysponował przewagą nad resztą stawki. Myślę, że w kwalifikacjach sytuacja się nie zmieni. Nie spodziewam się, żebyśmy już teraz weszli na ich poziom.

Oczywiście, będziemy bliżej, ponieważ w Melbourne nie udało nam się zoptymalizować wielu rzeczy, co wpłynęło na nasze czasy okrążeń. Na pewno nie jesteśmy jednak na ich poziomie. Myślę jednak, że w wyścigu się do nich zbliżymy.