Autosprint: FIA zamierza zmienić metody pomiaru sprężania
Pojawiają się informacje, że Mercedes ma być gotowy wejść na drogę sądową.
06.02.2616:26
21wyświetlenia
Embed from Getty Images
Autosprint informuje, że FIA zamierza zmienić metody pomiaru sprężania silników już od Grand Prix Australii, co ma uderzyć w Mercedesa.
Według licznych doniesień, niemiecki producent jest w stanie utrzymać poziom sprężania na poziomie 18:1, który był standardem przy okazji poprzedniej generacji jednostek. Według aktualnych przepisów, wartości te nie mogą przekraczać 16:1, jednakże Mercedes miał znaleźć sposób, by zawyżać je podczas jazdy na torze.
FIA ma być w stanie kontrolować sprężanie wyłącznie w temperaturze pokojowej, co uniemożliwia udowodnienie Mercedesowi poruszanie się w szarej strefie. Presję na Federację próbują wywierać Audi, Honda oraz przede wszystkim Ferrari, oczekując, że przed pierwszym wyścigiem sztuczka niemieckiego producenta zostanie uznana za nielegalną.
Według Autosprintu, naciski ze strony pozostałych producentów przyniosą skutek i wkrótce ma zostać przegłosowana zmiana przepisów dotycząca sposobu pomiarów. FIA ma sprawdzać poziom sprężania w formie statycznej po rozgrzaniu poszczególnych elementów silnika V6. W ten sposób delegaci techniczni mają być w stanie sprawdzić, czy producenci wychodzą poza ustalone w regulaminie ramy 16:1.
Do zatwierdzenia zmian w metodzie pomiaru potrzebna jest większościowa zgoda ze strony Formuły 1, FIA oraz producentów. Po stronie dostawców głos „za” musi wyrazić czterech z pięciu przedstawicieli. Zrozumiałe, iż przeciwko Mercedesowi gotowy jest się opowiedzieć Red Bull, który jest dopiero na etapie testowania wyższego stopnia sprężania w temperaturze roboczej.
Według ustaleń włoskiego Motorsport.com, ostatnie działania Federacji miały wywołać duży gniew w Mercedesie, który rzekomo oparł cały koncept V6 nowej generacji o swoją sztuczkę. Prezes Daimlera - Ola Kallenius, miał zagrozić dochodzeniem praw zespołu F1 na drodze sądowej, nie zgadzając się na jakiekolwiek próby zmian w przepisach na starcie sezonu 2026.
Autosprint informuje, że FIA zamierza zmienić metody pomiaru sprężania silników już od Grand Prix Australii, co ma uderzyć w Mercedesa.
Według licznych doniesień, niemiecki producent jest w stanie utrzymać poziom sprężania na poziomie 18:1, który był standardem przy okazji poprzedniej generacji jednostek. Według aktualnych przepisów, wartości te nie mogą przekraczać 16:1, jednakże Mercedes miał znaleźć sposób, by zawyżać je podczas jazdy na torze.
FIA ma być w stanie kontrolować sprężanie wyłącznie w temperaturze pokojowej, co uniemożliwia udowodnienie Mercedesowi poruszanie się w szarej strefie. Presję na Federację próbują wywierać Audi, Honda oraz przede wszystkim Ferrari, oczekując, że przed pierwszym wyścigiem sztuczka niemieckiego producenta zostanie uznana za nielegalną.
Według Autosprintu, naciski ze strony pozostałych producentów przyniosą skutek i wkrótce ma zostać przegłosowana zmiana przepisów dotycząca sposobu pomiarów. FIA ma sprawdzać poziom sprężania w formie statycznej po rozgrzaniu poszczególnych elementów silnika V6. W ten sposób delegaci techniczni mają być w stanie sprawdzić, czy producenci wychodzą poza ustalone w regulaminie ramy 16:1.
Do zatwierdzenia zmian w metodzie pomiaru potrzebna jest większościowa zgoda ze strony Formuły 1, FIA oraz producentów. Po stronie dostawców głos „za” musi wyrazić czterech z pięciu przedstawicieli. Zrozumiałe, iż przeciwko Mercedesowi gotowy jest się opowiedzieć Red Bull, który jest dopiero na etapie testowania wyższego stopnia sprężania w temperaturze roboczej.
Według ustaleń włoskiego Motorsport.com, ostatnie działania Federacji miały wywołać duży gniew w Mercedesie, który rzekomo oparł cały koncept V6 nowej generacji o swoją sztuczkę. Prezes Daimlera - Ola Kallenius, miał zagrozić dochodzeniem praw zespołu F1 na drodze sądowej, nie zgadzając się na jakiekolwiek próby zmian w przepisach na starcie sezonu 2026.
Mateusz Szymkiewicz