Hamilton: SF-26 zawiera część mojego DNA

Brytyjczyk wierzy, że zanotuje zdecydowanie lepsze mistrzostwa niż w sezonie 2025.
19.02.2608:34
Karol Kos
15wyświetlenia
Embed from Getty Images

Lewis Hamilton wierzy, że po rozczarowującym debiutanckim sezonie w Ferrari zdoła wrócić do swojej najlepszej dyspozycji w 2026 roku, podkreślając, że jego DNA jest już w modelu SF-26.

Siedmiokrotny mistrz świata przeniósł się do Scuderii w zeszłym roku po głośnym transferze, ale zakończył sezon dopiero na szóstym miejscu w klasyfikacji, tracąc 86 punktów do zespołowego partnera Charles'a Leclerca i ani razu nie wchodząc na podium.

W 2025 roku Hamilton często sprawiał wrażenie zrezygnowanego - w pewnym momencie nazwał siebie nawet bezużytecznym, sugerując po dwunastym miejscu w kwalifikacjach na Węgrzech, że Ferrari powinno chyba zmienić kierowcę.

Brytyjczyk wskazywał, że jednym z powodów słabszej formy był fakt, iż SF-25 rozwijano bez jego udziału, gdy wciąż jeździł dla Mercedesa. Nadzieją na przełom zawsze były dla niego przepisy 2026. Hamilton wielokrotnie mówił, że chce odcisnąć swoje DNA na nowym Ferrari - i uważa, że właśnie tak się stało po czterech dniach testów przedsezonowych w Bahrajnie.

Spędziłem dużo czasu tej zimy na odbudowie siebie, ponownym skupieniu, doprowadzeniu ciała i umysłu do znacznie lepszego miejsca - powiedział 41-latek w środę. Ogólnie czuję się najlepiej od bardzo, bardzo dawna - po zmianach w moim zespole i przy samochodzie, który na razie wygląda obiecująco. To ekscytujący moment z nową generacją aut, bo wszystko jest zupełnie nowe i wszyscy uczymy się tego w trakcie. W zeszłym roku byliśmy związani samochodem, który odziedziczyłem. Ten bolid współtworzyłem przez ostatnie dziesięć czy osiem miesięcy w symulatorze, więc część mojego DNA jest w nim obecna. Zdecydowanie czuję z nim większą więź.

Zmiany, o których mówi Hamilton, obejmują m.in. roszadę na stanowisku inżyniera wyścigowego. Riccardo Adami otrzymał nową rolę, a jego następca nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony. Póki co kierowca współpracuje z Carlo Santim, który w perspektywie kilku miesięcy ma ustąpić miejsca docelowemu inżynierowi wyścigowemu.

Moja wiara w zespół jest absolutnie taka sama - stuprocentowe zaufanie do tego, co są w stanie osiągnąć - dodał Hamilton. Dlatego do nich dołączyłem. Wiedziałem, że sukces nie przyjdzie z dnia na dzień. Podpisałem dłuższą umowę, bo to zawsze jest proces. Jako zespół bardzo dużo nauczyliśmy się od zeszłego roku i wprowadziliśmy zmiany. Każdy chce się poprawiać i być lepszy. Myślę, że współpracujemy teraz lepiej niż kiedykolwiek wcześniej - i to mnie bardzo ekscytuje przed tym, co nadchodzi.