Colapinto: Bearman nie odezwał się do mnie od wypadku w Japonii
Kierowca Haasa miał pretensje do Argentyńczyka za sprowokowanie groźnego incydentu.
01.05.2611:03
47wyświetlenia
Embed from Getty Images
Franco Colapinto ujawnił, że Oliver Bearman pozostawił bez odpowiedzi jego wiadomość z przeprosinami po Grand Prix Japonii.
Kierowca Haasa miał potężny incydent podczas wyścigu na Suzuce, który był efektem dużej różnicy prędkości między nim a Colapinto. Argentyńczyk widząc w lusterku szybko zbliżającego się Bearmana postanowił odbić do lewej przed zakrętem Spoon, co wymusiło na protegowanym Ferrari zjazd na pobocze, a w rezultacie utratę kontroli nad samochodem.
Brytyjczyk w rozmowach z dziennikarzami skrytykował Colapinto za jego zachowanie, zrzucając na niego odpowiedzialność za incydent. Jak ujawnił reprezentant Alpine, po Grand Prix Japonii zdecydował się wysłać Bearmanowi wiadomość z przeprosinami, jednakże ten nie podjął z nim od tamtej pory próby kontaktu.
Argentyńczyk przyciśnięty przez dziennikarzy przyznał jednak, że Bearman także dzieli odpowiedzialność za wypadek z toru Suzuka.
Franco Colapinto ujawnił, że Oliver Bearman pozostawił bez odpowiedzi jego wiadomość z przeprosinami po Grand Prix Japonii.
Kierowca Haasa miał potężny incydent podczas wyścigu na Suzuce, który był efektem dużej różnicy prędkości między nim a Colapinto. Argentyńczyk widząc w lusterku szybko zbliżającego się Bearmana postanowił odbić do lewej przed zakrętem Spoon, co wymusiło na protegowanym Ferrari zjazd na pobocze, a w rezultacie utratę kontroli nad samochodem.
Brytyjczyk w rozmowach z dziennikarzami skrytykował Colapinto za jego zachowanie, zrzucając na niego odpowiedzialność za incydent. Jak ujawnił reprezentant Alpine, po Grand Prix Japonii zdecydował się wysłać Bearmanowi wiadomość z przeprosinami, jednakże ten nie podjął z nim od tamtej pory próby kontaktu.
Po wyścigu od razu wysłałem mu wiadomość. Nigdy mi na nią nie odpisał, ani nie rozmawiał ze mną. Tak czy inaczej chcę z nim omówić całą sytuację- powiedział Franco Colapinto na torze w Miami.
Już mówiłem o tym, najważniejsze jest to, że nic mu się nie stało i wszystko z nim w porządku. Poza tym nie zamierzam udzielać większego komentarza na temat tego incydentu.
Argentyńczyk przyciśnięty przez dziennikarzy przyznał jednak, że Bearman także dzieli odpowiedzialność za wypadek z toru Suzuka.
Przy aktualnych prędkościach patrząc w lusterko możesz nikogo nie widzieć za sobą, ale już sekundę później rywal może być dwadzieścia metrów za twoim bolidem. Uważam, że obaj ponosimy tu odpowiedzialność. Chcę jednak podkreślić, że w żadnym momencie nie zachowałem się na tyle agresywnie, by sprowokować incydent lub doprowadzić do wypadku.
Mateusz Szymkiewicz