Vowles: Redukcja masy bolidu nie będzie trudnym zadaniem
Spekuluje się, iż model FW48 odbiega od minimalnego pułapu nawet o 28 kilogramów.
29.04.2612:31
22wyświetlenia
Embed from Getty Images
James Vowles deklaruje, że redukacja masy bolidu Williamsa nie będzie karołomnym zadaniem w trakcie sezonu 2026.
Stajnia z Grove pominęła pierwszą turę testów w Barcelonie przez problemy z zaliczeniem testów zderzeniowych modelu FW48. Spekuluje się, iż pierwotny projekt monokoku musiał zostać wzmocniony dodatkowymi warstwami, by uzyskał homologację FIA. W rezultacie nadwaga tegorocznego samochodu Williamsa ma wynosić aż 28 kilogramów.
W realiach Formuły 1 jest to gigantyczna strata, która może kosztować brytyjską ekipę nawet sekundę na okrążeniu. Szef Williamsa - James Vowles, nie ukrywa, że rozwiązanie jest znane, ale problemem pozostaje tylko jego wdrożenie.
Zespół wykorzystał przerwę w kalendarzu, by przygotować plan „odchudzania” samochodu. Pierwsze efekty mają być widoczne już podczas weekendu w Miami. Kolejny krok to zupełnie nowe podwozie, które ma pojawić się latem - co będzie wymagało ponownego przejścia testów zderzeniowych. Cały proces ma zakończyć się przed Grand Prix Włoch. Docelowo Williams chce nie tylko zejść do minimalnej masy, ale nawet poniżej - aby móc wykorzystać balast i lepiej móc zbalansować samochód. To z kolei ma poprawić zachowanie opon i ogólną wydajność auta.
Vowles tłumaczy jednak, że wszystko musi być rozłożone w czasie.
James Vowles deklaruje, że redukacja masy bolidu Williamsa nie będzie karołomnym zadaniem w trakcie sezonu 2026.
Stajnia z Grove pominęła pierwszą turę testów w Barcelonie przez problemy z zaliczeniem testów zderzeniowych modelu FW48. Spekuluje się, iż pierwotny projekt monokoku musiał zostać wzmocniony dodatkowymi warstwami, by uzyskał homologację FIA. W rezultacie nadwaga tegorocznego samochodu Williamsa ma wynosić aż 28 kilogramów.
W realiach Formuły 1 jest to gigantyczna strata, która może kosztować brytyjską ekipę nawet sekundę na okrążeniu. Szef Williamsa - James Vowles, nie ukrywa, że rozwiązanie jest znane, ale problemem pozostaje tylko jego wdrożenie.
To wcale nie jest trudne, żeby zbić masę. Mamy już wszystkie rozwiązania, żeby zejść nawet poniżej limitu. Gdyby nie ograniczenia wydatków, zrobilibyśmy to w kilka tygodni.
Zespół wykorzystał przerwę w kalendarzu, by przygotować plan „odchudzania” samochodu. Pierwsze efekty mają być widoczne już podczas weekendu w Miami. Kolejny krok to zupełnie nowe podwozie, które ma pojawić się latem - co będzie wymagało ponownego przejścia testów zderzeniowych. Cały proces ma zakończyć się przed Grand Prix Włoch. Docelowo Williams chce nie tylko zejść do minimalnej masy, ale nawet poniżej - aby móc wykorzystać balast i lepiej móc zbalansować samochód. To z kolei ma poprawić zachowanie opon i ogólną wydajność auta.
Vowles tłumaczy jednak, że wszystko musi być rozłożone w czasie.
Musimy to zgrać z cyklem życia części i planowanymi poprawkami w trakcie sezonu. To skomplikowane, ale limit budżetowy i tak działa na plus- zakończył szef Williamsa.