Horner: Nie mamy obaw co do limitu budżetowego

Brytyjczyk nie wyklucza przekierowania części personelu do innych działów Red Bulla.
08.06.2011:02
Maciej Wróbel
486wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Red Bull Racing - Christian Horner, uważa, że jego zespół nie ma powodu do obaw z powodu limitu budżetowego, pomimo tego, że duże stajnie mogą najbardziej ucierpieć po jego wprowadzeniu.

Niespełna dwa tygodnie temu Światowa Rada Sportów Motorowych zatwierdziła pakiet zmian na sezony 2020-2023, które mają zapewnić bardziej wyrównane zmagania w Formule 1, a także pomóc przetrwać serii czasy globalnego kryzysu. Jedną z najistotniejszych zmian jest wprowadzenie limitu budżetowego, który w 2021 roku ma wynosić 145 milionów dolarów, w 2022 już 140 milionów i 135 w kolejnym.

Ograniczenia te zmuszą największe zespoły do dużych cięć, co ekipy ze środka stawki mają nadzieję wykorzystać, by odrobić straty. Christian Horner w rozmowie z serwisem Autosport zapytany, dlaczego poparł wprowadzenie limitu pomimo tego, że w teorii może on utrudnić Red Bullowi wygrywanie, odpowiedział: Myślę, że należało przyjrzeć się, co jest najlepsze dla całego tego biznesu. Czasem należy przedłożyć dobro sportu nad własne interesy.

Przyjrzałem się temu całościowo i wierzę, że śmietanka zawsze wypłynie na wierzch. Tak więc niezależnie od tego jakie są regulacje, to od nas zależy, by się dostosować i zapewnić wszystkich, że jesteśmy tak konkurencyjni jak tylko się da. Jest to coś, co udawało nam się przez lata i liczę na to, że uda nam się to pokazać ponownie gdy zaczną obowiązywać nowe regulacje techniczne i finansowe.

Redukcja budżetu może spowodować, że duże zespoły będą musiały zwolnić niektórych pracowników, by utrzymać wydatki pod kontrolą. Horner uważa jednak, że Red Bull będzie w stanie przekierować część personelu do innych, niezwiązanych z Formułą 1 projektów. Będzie to miało niewątpliwie wpływ na charakter naszego zespołu, ale prowadzimy wiele różnych działalności. Mamy w zanadrzu inne synergiczne projekty, jak również dział zaawansowanych technologii, który stale się rozwija. Ludzie są naszym najważniejszym zasobem i tam, gdzie jest to możliwe, będziemy starać się ochronić jak najwięcej miejsc pracy.

Szef stajni z Milton Keynes twierdzi również, że zaplanowane zmiany będą dobre dla całej F1, nawet jeśli w perspektywie krótkoterminowej oznaczać będzie to liczne problemy w kwestiach personalnych. Jest to zabezpieczenie dla wydatków zespołu. Nadal do rozwiązania pozostaje kwestia dochodów, ale uważam, że koszty zostały znacznie zredukowane i są pod kontrolą. Plany na następne pięć lat sprawią, że Formuła 1 będzie bardziej atrakcyjna dla ludzi z zewnątrz - inwestorów i sponsorów.

Mam nadzieję, że te regulacje finansowe przyczynią się do zabezpieczenia przyszłości mniejszych zespołów, a nowe przepisy techniczne rzeczywiście zapewnią nam bardziej wyrównane ściganie. Jest to z pewnością naszym celem i intencją - zakończył 46-latek.