Sainz: Bolid Ferrari cały czas mnie zaskakuje

Hiszpan jest pewny, iż uda się mu przerwać passę niefortunnych incydentów.
07.05.2212:03
Nataniel Piórkowski
1453wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz przyznaje, że tegoroczny bolid Ferrari cały czas go zaskakuje.

Hiszpan uszkodził konstrukcję F1-75 podczas drugiego treningu przed Grand Prix Miami, uderzając w betonową ścianę zlokalizowaną przy czternastym zakręcie. Tym samym kierowca Ferrari przedłużył serię niefortunnych incydentów, którą zainicjował podczas Grand Prix Australii.

Jestem pierwszą osobą, która nie jest zadowolona z ostatnich dwóch kraks. Jako pierwszy przystępuję do ich analizy i próbuję wyciągnąć z nich wnioski. Pamiętam, że przed rokiem przechodziłem przez bardzo podobny okres. Wtedy też kilka razy zdarzyło mi się rozbić bolid. Zaraz po tym nadeszła moja najlepsza jak dotąd passa wyścigów w Formule 1. Wiem więc, jak się z tym uporać.

Myślę, że cały czas wiele uczę się na temat naszej konstrukcji. Nie zamierzam kłamać - ten bolid cały czas mnie zaskakuje. Wciąż zaskakują mnie rzeczy, które znajdują się poza moją kontrolą. Gdy do nich dojdę i odrobię lekcje, to myślę, że mogę być bardzo szybki na każdym okrążeniu. Widzieliście zresztą dzisiaj moje tempo.

Hiszpan dodał, że osiągi, które zaprezentował na nowym torze przed wypadkiem, były jedynym pozytywnym aspektem piątkowych treningów.

Mam tempo, jestem dość szybki. Po prostu czuję rozczarowanie, bo wiadomo, że nie chcesz rozpoczynać weekendu w takim stylu, dodając pracę mechanikom. Uderzyłem w ścianę w najgorszym możliwym miejscu. Nie było tam Tecpro. Bolid trafił prosto na beton. Nawet przy względnie niskiej prędkości, z jaką się poruszałem, miało to dość opłakane konsekwencje.

Bolid uległ uszkodzeniu. Dodałem wszystkim pracy. Cała ta sytuacja jest daleka od ideału. Upalna pogoda nie ułatwia życia oponom. Wyjeżdżając z poprzedniego zakrętu trochę mną zarzuciło. Myślę, że delikatnie przegrzałem ogumienie i całkowicie przestało ono pracować. Czeka nas trudne Grand Prix. Może wiele się wydarzyć. Mamy jednak tempo i zdaje się że nasz bolid dobrze sobie tu radzi. Trzeba myśleć o tym, co pozytywne.

Embed from Getty Images

Podczas konferencji prasowej przed startem piątkowych treningów, magazyn Autosport zapytał Sainza o to, jak ważny jest dla niego czysty weekend w Miami. Dobrze to ujęliście - to zdecydowanie najważniejszy cel. W ostatnich dwóch wyścigach miałem lepsze tempo niż podczas dwóch pierwszych rund, ale pomimo tego, moje wyniki były gorsze niż na początku sezonu.

Na Imoli zdarzyła się także zupełnie niefortunna sytuacja. Dzieją się więc też rzeczy, na które nie mam do końca wpływu. Z drugiej strony przed nami wciąż dziewiętnaście wyścigów. I jak pokazał w tym tygodniu Real Madryt, w sporcie wszystko może się zmienić w ciągu kilku minut. Nadal towarzyszy mi pozytywne nastawienie. Po prostu potrzebuję czystego weekendu.