Sainz sfrustrowany startem sezonu w wykonaniu Williamsa
"Mamy problemy z zawodnością, bolid jest zbyt ciężki i nie posiada wystarczającego docisku".
09.03.2616:02
7wyświetlenia
Embed from Getty Images
Carlos Sainz przyznał, że jest sfrustrowany przebiegiem Grand Prix Australii za kierownicą bolidu Williamsa, który określił jako
Hiszpan stracił praktycznie całą sobotę po awarii z trzeciego treningu. W jej następstwie kierowca w ogóle nie przystąpił do kwalifikacji i został dopuszczony do wyścigu w Melbourne z dwudziestego pierwszego pola.
Na mecie Sainz pojawił się na przedostatnim piętnastym miejscu ze stratą dwóch okrążeń do zwycięzcy. Jak przyznał 31-latek, pierwszy wyścig sezonu 2026 był dla niego frustrującym doświadczeniem.
Hiszpan dołączył również do grona krytyków tegorocznych przepisów, zwracając uwagę na chaotyczny start wyścigu w Melbourne.
Carlos Sainz przyznał, że jest sfrustrowany przebiegiem Grand Prix Australii za kierownicą bolidu Williamsa, który określił jako
zawodny, zbyt ciężki i ze zbyt niskim dociskiem.
Hiszpan stracił praktycznie całą sobotę po awarii z trzeciego treningu. W jej następstwie kierowca w ogóle nie przystąpił do kwalifikacji i został dopuszczony do wyścigu w Melbourne z dwudziestego pierwszego pola.
Na mecie Sainz pojawił się na przedostatnim piętnastym miejscu ze stratą dwóch okrążeń do zwycięzcy. Jak przyznał 31-latek, pierwszy wyścig sezonu 2026 był dla niego frustrującym doświadczeniem.
To był koszmarny weekend pod tym względem, że przejechałem mało okrążeń w drugim treningu, w trzecim praktycznie nie rozpocząłem jazdy, a w kwalifikacjach w ogóle nie wziąłem udziału- powiedział Carlos Sainz w rozmowie z DAZN.
Wszystkie problemy, które pojawiły się tutaj, w ogóle nie wystąpiły na testach w Bahrajnie. W wyścigu przejechałem trzydzieści okrążeń w tempie żółwia, zupełnie nie mając docisku z przodu samochodu. W końcu zjechałem na zmianę skrzydła, by zobaczyć, czy coś zmieni się na ostatnie osiem kółek na miękkich oponach.
Jestem naprawdę daleko z tyłu jeśli chodzi o zrozumienie nowych regulacji, ponieważ straciłem mnóstwo czasu na torze. Samochód nie jest w optymalnym stanie, na pewno nie jest gotowy do walki o punkty. Mamy mnóstwo problemów z zawodnością, jest on zbyt ciężki i nie posiada on wystarczającego poziomu docisku. Musimy poprawić się w każdym obszarze.
Hiszpan dołączył również do grona krytyków tegorocznych przepisów, zwracając uwagę na chaotyczny start wyścigu w Melbourne.
Moje wrażenia są złe. Start był niebezpieczny, wiele samochodów miało podczas niego problemy. Z kolei pierwsze okrążenie z aktywną aerodynamiką i mocnym cieniem aerodynamicznym było bardzo groźne. Nasze bezpieczeństwo powinno stanowić priorytet, a zupełnie tego nie czułem. Ten sport to Formuła 1 i pomysły jakie obrano miały być dobre, jednakże teraz wymagają one zmiany. Podział mocy jednostki pół na pół zdaje się nie działać. Nikt nie jest z tego zadowolony.
Mateusz Szymkiewicz