Sainz: Słaby start sezonu nie przekreśli naszych szans na tytuły

Charles Leclerc jest z kolei przekonany, że Ferrari dysponuje lepszym bolidem niż przed rokiem.
03.03.2311:53
Maciej Wróbel
540wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz uważa, że ewentualny słabszy start sezonu 2023 w wykonaniu Ferrari nie musi oznaczać utraty szans na tytuły mistrzowskie.

Stajnia z Maranello zanotowała wymarzony początek ubiegłorocznej kampanii - po trzech pierwszych eliminacjach sezonu 2022 Charles Leclerc miał na koncie dwa zwycięstwa i aż 46 punktów przewagi nad swoim głównym rywalem, Maksem Verstappenem. Liczne błędy zespołu w późniejszej fazie sezonu, problemy z niezawodnością F1-75, a także dynamiczny rozwój Red Bulla skutecznie przekreśliły jednak szanse Scuderii na tytuły.

Także i w tym roku zespół z Milton Keynes wydaje się być faworytem na starcie nowego sezonu. Carlos Sainz odnosząc się do ubiegłorocznego Grand Prix Bahrajnu, którego nie ukończyli zarówno Verstappen, jak i Perez, stwierdził jednak, że walka o tytuły będzie daleka od zakończenia nawet jeśli Ferrari nie będzie stanowiło zagrożenia dla Red Bulla w pierwszych wyścigach sezonu 2023.

To, czego z pewnością nauczyliśmy się w zeszłym roku to to, że jeśli wygrasz pierwszy wyścig, nie oznacza, że zdobędziesz tytuł - powiedział Hiszpan. Jeśli oba twoje samochody odpadną z pierwszego wyścigu, to nie przegrywasz mistrzostw. Właśnie to stało się pomiędzy nami a Red Bullem w zeszłym roku. Wszyscy wiedzą też, jak to się skończyło.

Cokolwiek wydarzy się w pierwszym wyścigu, musimy zachować pokorę, trzymać się planu rozwoju rzeczy, które chcesz poprawić, ponieważ mistrzostwa nie są wygrane lub przegrane w pierwszym wyścigu - ciągle zostaje ich 22.

Kierowca Ferrari przyznaje też, że nie jest w stanie określić położenia swojego zespołu w układzie sił bazując jedynie na wynikach z testów. To czego nie wiemy, to kwestia dwóch czy trzech dziesiątych sekundy. Koniec końców, w F1 te dwie czy trzy dziesiąte sekundy są właśnie najważniejsze, ponieważ w tym świecie to naprawdę duże liczby.

Nie mam pojęcia gdzie się konkretnie znajdujemy z tymi trzema dziesiątymi sekundy przy Red Bullu, Astonie Martinie czy Mercedesie. Nie da się tego określić. To nie jest żadna tajemnica, że to oni wyglądają na najmocniejszych, ze wskazaniem na Red Bulla. Teraz chcemy się przekonać, w którym miejscu tej układanki znajdujemy się my - zakończył Sainz.

Choć w podobnym tonie o szansach Ferrari wypowiada się zespołowy partner madrytczyka, Charles Leclerc, to jednak podkreśla on, że SF-23 nie trapią problemy, z którymi zmagano się przy poprzedniku - F1-75. Nasza prędkość na prostych była prawdopodobnie naszą słabszą stroną. Skupiliśmy się na tym nieco mocniej i trochę zyskaliśmy, ale straciliśmy nieco prędkości w zakrętach - powiedział Monakijczyk.

Ogólnie uważam jednak, że wykonaliśmy dobrą robotę, a wszystkie problemy, jakie mieliśmy w zeszłym roku, zostały wyeliminowane. Jestem pewien, że to lepszy samochód - dodał aktualny wicemistrz świata.