Hadjar: Opony przejściowe przyczyniły się do wypadku w Barcelonie

Francuz rozbił nowego Red Bulla podczas wtorkowych jazd.
02.02.2612:53
Karol Kos
86wyświetlenia
Embed from Getty Images

Isack Hadjar wyjaśnił, że jego wypadek podczas testów w Barcelonie był następstwem założenia przejściowych opon mimo trudnych warunków na torze.

Francuz roztrzaskał Red Bulla RB22 w trakcie jazd na Circuit de Catalunya, wypadając z toru na ostatnim zakręcie późnym wtorkowym popołudniem. Według doniesień, uszkodzenia tylnej części samochodu były na tyle duże, że zespół musiał specjalnie ściągnąć części zamienne przed ostatnim dozwolonym dniem jazd, mając już za sobą pierwsze dwie sesje.

Red Bull wrócił na tor w piątek i tym razem cały dzień jeździł Max Verstappen, pokonując 118 okrążeń. Łącznie licznik stajni z Milton Keynes zatrzymał się w Barcelonie na pokonanych 303 kółkach.

Miło było mieć dobry dzień w poniedziałek - rozpoczął Hadjar, który przed kraksą zdążył przejechać łącznie 158 okrążeń. To był bardzo produktywny dzień i zrobiliśmy dużo więcej kółek, niż się spodziewaliśmy. Wszystko szło dość gładko, mieliśmy tylko drobne problemy. To było imponujące, biorąc pod uwagę, że to był nasz pierwszy dzień z własną jednostką napędową. Niestety we wtorek, tuż po zmianie deszczówek na przejściówki, straciłem kontrolę nad autem w ostatnim zakręcie i wiem, że konsekwencje nie były idealne dla zespołu.

Mimo wypadku Hadjar podkreślił, że testy w Barcelonie były dla niego cenną lekcją. Plusem jest to, że już zacząłem rozumieć pewne rzeczy w samochodzie i nad nimi pracować. Oczywiście wciąż jest mnóstwo elementów do dopracowania, ale na razie wszystko idzie stabilnie.

Francuz określił nową generację bolidów jako wyraźnie inną - i jego zdaniem bardziej przewidywalną. Te samochody są bardzo inne. Ogólnie jest zdecydowanie mniej docisku i są bardziej przewidywalne w porównaniu z poprzednią generacją. Są łatwiejsze w prowadzeniu. Łatwiej się nimi bawić, a po stronie jednostki napędowej kierowca ma znacznie więcej opcji do wykorzystania. Nie mogłem lepiej przygotować się do tego sezonu. Mam nadzieję wejść w rok mocno, ale zdecydowanie nie skończyliśmy jeszcze pracy - uczę się każdego dnia.

Szef zespołu Laurent Mekies w pełni stanął za swoim nowym kierowcą, który awansował do głównej ekipy kosztem Yuki Tsunoda po zaledwie jednym sezonie w F1. 48-latek podkreślił, że mimo trudnego wtorku, cały tydzień dostarczył zespołowi wartościowych danych.

W poniedziałek Isack przejechał ponad sto okrążeń, co było pozytywne, a we wtorek było nam trochę trudniej - powiedział szef Red Bulla. Max jeździł rano i zdążył zrobić tylko jeden dłuższy przejazd, zanim spadł deszcz, ale uznaliśmy, że warto i będzie to dobra nauka. Ciekawie było pojeździć w deszczu nową generacją aut. Popołudniu wskoczył Isack i nie było szans przejść na slick, ale zebraliśmy dobre dane na mokrym.

Pod koniec dnia wypadł z toru - w bardzo trudnych warunkach i przy wielu rzeczach, które wciąż musimy poukładać po stronie auta. To było niefortunne, ale takie rzeczy się zdarzają, a stało się to po bardzo pozytywnym dniu w poniedziałek. Liczba okrążeń, które Isack przejechał, oraz rozwój i nauka, jakie on i zespół z tego wynieśli, są nie do przecenienia.

Mekies pochwalił również mechaników i inżynierów za postawienie samochodu na nogi przed piątkową sesją, która była ważna także z perspektywy pierwszego testu nowej jednostki Red Bull Powertrains wspieranej przez Forda.

To była niesamowita robota zespołu na torze i w bazie, by przywrócić RB22 na piątek - były długie noce, żeby zapewnić sobie trzeci dzień jazd. Max był w samochodzie cały dzień i też zrobił ponad sto okrążeń, przekazując bardzo wartościowy feedback, gdy nadal uczymy się tego nowego auta i jednostki napędowej. Mamy z tego tygodnia bardzo dużo wniosków, a doświadczenie i dbałość Maksa o szczegóły w pracy z inżynierami pomogą nam ułożyć przygotowania do Bahrajnu i kolejnych etapów.

Jeśli chodzi o to, czego oczekiwaliśmy od jednostki napędowej w tych pierwszych trzech dniach, mogę tylko podkreślić, jak dumni jesteśmy z wszystkich w bazie, którzy ją dostarczyli. Ford był na miejscu i mógł zobaczyć, jak wszystko ożywa - wielkie podziękowania dla nich za wkład i wsparcie w tej wyjątkowej historii. Oczywiście to dopiero początek i nic nie jest idealne, ale już zaczęliśmy się uczyć i pracować jako jeden zespół. To duża satysfakcja, ale nie zmienia skali drogi, która przed nami. Wiemy, że musimy odrobić pracę domową i iść krok po kroku.