George Russell tonuje oczekiwania przed sezonem 2026

Kierowca Mercedesa uważany jest za tegorocznego faworyta do tytułu.
04.02.2612:29
Karol Kos
32wyświetlenia
Embed from Getty Images

George Russell, uznawany obecnie za faworyta do mistrzostwa świata w sezonie 2026, jest przekonany, że Mercedes przygotował solidny samochód na nadchodzący sezon. Jednocześnie Brytyjczyk podkreśla, że na deklaracje o realnej walce o tytuł jest zdecydowanie za wcześnie.

Sezon 2026 otwiera zupełnie nową erę w F1 - zmieniają się zarówno przepisy dotyczące podwozia, jak i jednostek napędowych. W efekcie układ sił pozostaje jedną wielką niewiadomą. Mimo to oczekiwania wobec Mercedesa są wysokie, zwłaszcza, że niemiecki zespół całkowicie zdominował poprzednią rewolucję silnikową w 2014 roku, zdobywając osiem kolejnych tytułów mistrzowskich.

Srebrne Strzały mają za sobą bardzo udane testy w Barcelonie. Mercedes przejechał najwięcej kilometrów ze wszystkich zespołów, a partner Russella - Andrea Kimi Antonelli - zrealizował nawet pełną symulację wyścigu. Dyrektor techniczny ds. inżynierii - Andrew Shovlin, podsumował testy słowami: Nie sądzę, żebyśmy mogli liczyć na lepsze trzy dni jazd

Dobra forma zespołu oraz bardzo mocny sezon Russella w 2025 roku - zakończony czwartym miejscem w klasyfikacji i powszechnie uznawany za jego najlepszy w karierze - sprawiły, że to właśnie on prowadzi w notowaniach bukmacherów przed nowym sezonem. Sam zawodnik pozostaje jednak ostrożny, mając świadomość, że przed stawką wciąż dwa oficjalne testy w Bahrajnie, a sezon rusza 6-8 marca w Australii.

Oczywiście jeździliśmy tym autem dopiero trzy dni i to bardzo wczesny etap, ale nie wygląda na to, żeby to był jakiś złom - co jest plusem - powiedział Russell podczas poniedziałkowej prezentacji Mercedesa. Na tak wczesnym etapie zwykle bardzo szybko widać, jeśli samochód jest naprawdę zły. My nie mamy takiego odczucia. Ale czy to auto zdolne do zdobycia mistrzostwa świata? Na to jest zdecydowanie za wcześnie.

Brytyjczyk zwrócił też uwagę na postępy rywali, szczególnie Red Bulla, który po raz pierwszy startuje z własną jednostką napędową. Byliśmy dość zaskoczeni tym, co zobaczyliśmy u niektórych rywali, zwłaszcza po stronie jednostki Red Bulla. Jak na zupełnie nowy projekt wygląda to bardzo imponująco - i do tego niezawodnie. Szacunek dla nich. My mieliśmy bardzo solidne testy, ale musimy poczekać i zobaczyć, czy samochód spełni oczekiwania.

Sytuacja ta wyraźnie kontrastuje z rokiem 2022, gdy wprowadzono bolidy z efektem przypowierzchniowym - czyli debiutanckim sezonem Russella w Mercedesie. Wtedy zespół stworzył bardzo nieprzewidywalną konstrukcję, cierpiącą na potężne problemy z podskakiwaniem, co na długie lata wykluczyło go z walki o tytuły. Teraz Russell dostrzega wyraźny postęp.

W 2022 roku nikt nie spodziewał się dobijania, więc dziś też nie można niczego wykluczyć. Wyjechaliśmy z Barcelony z pozytywnym nastawieniem, bo samochód reagował dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy. Dane aerodynamiczne z toru zgadzają się z tym, co widzimy w symulatorze. Zachowanie auta odpowiada temu, co czujemy w symulatorze. Jako zespół nie mieliśmy takiej spójności od 2021 roku.

Odznaczamy kolejne punkty na liście, ale nie możemy lekceważyć rywali. Jednostka Ferrari wygląda na bardzo niezawodną, przejechali dużo okrążeń niewiele za nami. Haas też zrobił mnóstwo kółek z silnikiem Ferrari. Może się więc okazać, że czeka nas naprawdę wyrównana walka.

Mimo, że 27-latek wciąż studzi nastroje, w jego wypowiedziach słychać pewność siebie kierowcy gotowego na walkę o pierwszy tytuł mistrza świata. Szczerze mówiąc, etykietka faworyta niewiele dla mnie znaczy. Od dawna czuję, że jestem gotowy walczyć o mistrzostwo. Niezależnie od tego, co się o mnie mówi, moje podejście się nie zmienia. Pracuję bardzo ciężko z zespołem. Wszyscy tutaj dają z siebie wszystko, żeby maksymalnie wykorzystać nowe przepisy.

Jestem naprawdę podekscytowany tym wyzwaniem, bo ono jest ogromne - zarządzanie energią, odzyskiwanie mocy, tryby wyprzedzania, aktywna aerodynamika. Musimy nauczyć się tego wszystkiego bardzo szybko, ale czuję, że mogę to wykorzystać. Wierzę w siebie i w mój zespół - zakończył Russell.