Kierowcy podzieleni w sprawie zwiększenia liczby sprintów

Sainz apeluje o zmiany w formacie, Leclerc uważa sześć sprintów za idealny kompromis.
20.02.2609:55
Karol Kos
72wyświetlenia
Embed from Getty Images

Formuła 1 analizuje plany zwiększenia liczby weekendów sprinterskich z sześciu do dwunastu w sezonie, co wywołało mieszane reakcje kierowców podczas testów w Bahrajnie.

Seria wprowadziła sprinty do weekendowego formatu w 2021 roku - początkowo tylko podczas trzech rund - a później ich liczbę podwojono. W środę, po spotkaniu Komisji F1, rozpoczęto dyskusje nad możliwością zwiększenia liczby sprintów nawet do dwunastu w sezonie. W czwartek temat został poruszony wśród kierowców na testach w Bahrajnie i opinie okazały się podzielone.

Zawodnik Williamsa - Carlos Sainz, nie sprzeciwia się pomysłowi, ale uważa, że najpierw trzeba dopracować format, aby sprinty wnosiły większą wartość. Hiszpan obawia się także scenariusza, w którym sobotnie wyścigi objęłyby niemal cały kalendarz.

Jestem na to otwarty - powiedział Sainz. Myślę, że format sprintu nadal wymaga dopracowania i ulepszenia, bo czasami zdradza zbyt wiele tego, co wydarzy się w niedzielę. Jeśli uda się to poprawić i sprawić, że sprint będzie trochę inny niż to, co widzimy w głównym wyścigu, byłbym otwarty na większą liczbę

Sainz zwrócił jednak uwagę na rosnące obciążenie idące za bardziej napiętym weekendem z sobotnią rywalizacją. Niestety oznaczałoby to znacznie większą ilość pracy dla kierowcy - kwalifikacje do sprintu, bardziej napięty piątek i o wiele bardziej intensywną sobotę. FOM i F1 muszą też trochę dostosować format weekendu pod względem mediów i zobowiązań PR, żebyśmy mieli czas na przygotowanie się do wyścigów, bo w ostatnich latach kalendarz stał się niezwykle wymagający.

Bez urazy, ale nie wyobrażacie sobie, ile mamy dziś imprez dla sponsorów, wywiadów i zobowiązań marketingowych. Jestem otwarty na więcej sesji i więcej widowiska na torze, ale trzeba dopracować rzeczy poza nim, bo przy dwudziestu czterech weekendach i perspektywie dwudziestu czterech sprintów byłoby to ogromne obciążenie dla wszystkich.

Z kolei kierowca Ferrari - Charles Leclerc, przyznał, że lubi weekendy sprinterskie, ale jego zdaniem ich liczba nie powinna przekraczać obecnych sześciu. Zgadzam się właściwie ze wszystkim, co powiedział Carlos. Dodam tylko, że naprawdę lubię weekendy sprinterskie, ale uważam, że powinny pozostać mniejszością w kalendarzu i nie stać się standardowym formatem. Przynajmniej ja nie chciałbym, żeby tak było, ale i tak będę jeździł i się dostosuję. Myślę jednak, że sześć to prawdopodobnie idealna liczba.