Russell: Zrobiłem wszystko tak, jak należy

Brytyjczyk przyznaje, że był zaskoczony tempem swojego bolidu na finiszu czasówki.
27.06.2619:58
Maciej Wróbel
147wyświetlenia
Embed from Getty Images

George Russell utrzymuje, że zrobił wszystko jak należy, choć poprawił swój czas i zdobył pole position do Grand Prix Austrii dzięki rekordowemu okrążeniu pokonanemu w momencie, gdy na torze powiewały żółte flagi.

Kierowca Mercedesa uzyskał znakomity czas 1:06,133, odbierając Ferrari szansę na zajęcie całego pierwszego rzędu na torze Red Bull Ring i zdobywając swoje czwarte pole position w tym sezonie.

Natychmiast pojawiły się jednak wątpliwości, czy rezultat nie zostanie anulowany, ponieważ Russell ustanowił go, przejeżdżając przez fragment toru, na którym wywieszono żółte flagi po wypadku Maksa Verstappena. Jego zespołowy kolega, Kimi Antonelli, wyraźnie zwolnił i porzucił swoją próbę. Co zaskakujące, w szybkim zakręcie numer 9., który w przeszłości sprawiał problemy wielu kierowcom, wywieszono jedynie pojedyncze żółte flagi.

Nawet nie widziałem samochodu, ponieważ strefa wyjazdowa jest tam bardzo rozległa - powiedział Russell. Myślę, że w tej sytuacji pojedyncza żółta flaga była właściwą decyzją, ponieważ podwójna żółta oznacza bezpośrednie zagrożenie. Przy pojedynczej żółtej nigdy nie odpuszcza się sto metrów przed zakrętem.

Wiecie, Verstappen znalazł się tak daleko przy ścianie tylko dlatego, że atakował i stracił kontrolę nad bolidem. Uważam więc, że pojedyncza żółta flaga była odpowiednia. Jestem przekonany, że zrobiłem wszystko prawidłowo i miałem samochód całkowicie pod kontrolą. To zupełnie inna sytuacja niż przy podwójnych żółtych flagach.

Dodatkowego zamieszania dostarczył system pomiaru czasu, który przez chwilę wskazywał, że na tym fragmencie toru obowiązywały podwójne żółte flagi. Okres ten trwał jednak jedynie od 17:00:45 do 17:00:53. Russell przejeżdżał przez tę strefę o 17:00:35, czyli dziesięć sekund wcześniej, dlatego musiał jedynie wykazać, że odpuścił gaz.

Uzyskany czas dał Russellowi przewagę dwóch dziesiątych sekundy nad Charlesem Leclerkiem, który zajął drugie miejsce. Zapytany, skąd nagle wzięło się tempo po dość spokojnym przebiegu kwalifikacji, Russell przyznał: Szczerze mówiąc, gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to bylibyśmy na pole position w każdy weekend.

Jak mówiłem już w czwartek - kiedy samochód zaczyna działać, opony pracują właściwie i wszystko trafia w ten idealny punkt, nagle znikąd urywasz kolejne części sekundy na okrążeniu. A ja miałem naprawdę trudną sesję.

W Q2 byłem bliski odpadnięcia. Pierwsze okrążenie w Q3 było mocne. Potem na ostatnim okrążeniu przejechałem pierwszy zakręt i byłem o półtorej dziesiątej szybszy. W trzecim zakręcie zyskałem kolejne półtorej dziesiątej, w czwartym jeszcze półtorej. To okrążenie było niesamowite.

Później oczywiście pojawiła się żółta flaga - pojedyncza żółta w ostatnim sektorze. Odpuściłem na około sto metrów, straciłem przez to mnóstwo czasu, a mimo wszystko... Naprawdę nie znam odpowiedzi. Na pewno razem z zespołem przeanalizujemy, skąd wzięło się to tempo, ale wszystko po prostu zadziałało znakomicie.