Wolff: To mogła być epicka końcówka wyścigu
Szef Mercedesa zdradził, że wedle symulacji, Antonelli miał dogonić Leclerca na 46. kółku.
05.07.2619:29
275wyświetlenia
Embed from Getty Images
Toto Wolff zdradził, że według symulacji zespołu Kimi Antonelli miał dogonić Charlesa Leclerca na sześć okrążeń przed metą, zanim awaria techniczna przekreśliła jego szanse na zwycięstwo w Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Andrea Kimi Antonelli był uważany za zdecydowanego faworyta niedzielnej rywalizacji na Silverstone. Młody Włoch zwyciężył bowiem najpierw w sobotnim sprincie, a kilka godzin później wywalczył także pole position do wyścigu Grand Prix. Ostatecznie kierowca Mercedesa nie zdobył w niedzielę ani jednego punktu po problemach z zawieszeniem, do czego doszło w ostatniej fazie zmagań.
Po opóźnieniu swojego pit stopu o dziesięć okrążeń względem Charlesa Leclerca, kierowca Mercedesa zaczął odrabiać stratę do liderującego kierowcy Ferrari. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, gdy po agresywnym przejechaniu przez tarki na wyjściu z zakrętu Copse uszkodzeniu uległ element aerodynamiczny przy lewym przednim kole jego samochodu.
W rezultacie Antonelli stracił kilka pozycji, a Mercedes rozważał nawet wycofanie bolidu z wyścigu. Ostatecznie Włoch dojechał do mety, kończąc rywalizację na dziewiątym miejscu. Ostatecznie sklasyfikowany został na szesnastej pozycji po tym, jak nałożono na niego karę doliczenia pięciu sekund za zbyt częste wyjazdy poza tor.
Szef zespołu Mercedes, Toto Wolff, ujawnił, że według symulacji ekipy Antonelli miał dogonić Leclerca na sześć okrążeń przed końcem wyścigu, co zapowiadało emocjonującą walkę o zwycięstwo.
Wolff zasugerował również, że Formuła 1 mogłaby ponownie przyjrzeć się zasadom dotyczącym kar za przekraczanie limitów toru. Antonelli został ukarany pomimo tego, że wielokrotne wyjazdy poza białe linie były skutkiem uszkodzeń jego samochodu i nie zyskiwał dzięki temu żadnej przewagi.
Mimo problemów Antonellego Mercedes wyjechał z Silverstone z dorobkiem 18 punktów dzięki drugiemu miejscu George'a Russella.
Brytyjczyk skorzystał nie tylko na pechu swojego zespołowego kolegi, ale również na późnej neutralizacji wyścigu. Awansował po odpadnięciu Maxa Verstappena oraz po decyzji Ferrari o ściągnięciu Lewisa Hamiltona do boksów. Dzięki temu, mimo że przez cały weekend ustępował tempem Antonellemu, Russell wywalczył cenne drugie miejsce i zmniejszył stratę do partnera w mistrzostwach.
Russellowi pomogło również to, że samochód bezpieczeństwa pozostał na torze aż do mety, uniemożliwiając rywalom dysponującym świeższymi oponami przypuszczenie ataku po ewentualnym restarcie.
Toto Wolff zdradził, że według symulacji zespołu Kimi Antonelli miał dogonić Charlesa Leclerca na sześć okrążeń przed metą, zanim awaria techniczna przekreśliła jego szanse na zwycięstwo w Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Andrea Kimi Antonelli był uważany za zdecydowanego faworyta niedzielnej rywalizacji na Silverstone. Młody Włoch zwyciężył bowiem najpierw w sobotnim sprincie, a kilka godzin później wywalczył także pole position do wyścigu Grand Prix. Ostatecznie kierowca Mercedesa nie zdobył w niedzielę ani jednego punktu po problemach z zawieszeniem, do czego doszło w ostatniej fazie zmagań.
Po opóźnieniu swojego pit stopu o dziesięć okrążeń względem Charlesa Leclerca, kierowca Mercedesa zaczął odrabiać stratę do liderującego kierowcy Ferrari. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, gdy po agresywnym przejechaniu przez tarki na wyjściu z zakrętu Copse uszkodzeniu uległ element aerodynamiczny przy lewym przednim kole jego samochodu.
W rezultacie Antonelli stracił kilka pozycji, a Mercedes rozważał nawet wycofanie bolidu z wyścigu. Ostatecznie Włoch dojechał do mety, kończąc rywalizację na dziewiątym miejscu. Ostatecznie sklasyfikowany został na szesnastej pozycji po tym, jak nałożono na niego karę doliczenia pięciu sekund za zbyt częste wyjazdy poza tor.
Szef zespołu Mercedes, Toto Wolff, ujawnił, że według symulacji ekipy Antonelli miał dogonić Leclerca na sześć okrążeń przed końcem wyścigu, co zapowiadało emocjonującą walkę o zwycięstwo.
Tak, to trudne, bo to mogła być epicka końcówka wyścigu- powiedział Wolff w rozmowie z F1 TV.
Dogoniłby Charlesa na sześć okrążeń przed metą, mając ogromną przewagę opon, ale to jest właśnie motorsport. Takie rzeczy się zdarzają.
Wolff zasugerował również, że Formuła 1 mogłaby ponownie przyjrzeć się zasadom dotyczącym kar za przekraczanie limitów toru. Antonelli został ukarany pomimo tego, że wielokrotne wyjazdy poza białe linie były skutkiem uszkodzeń jego samochodu i nie zyskiwał dzięki temu żadnej przewagi.
Nie byliśmy do końca świadomi, co się stało, i zastanawialiśmy się, czy ze względów bezpieczeństwa nie powinniśmy ściągnąć go do boksu, ale on na każdym okrążeniu powtarzał: «Dam radę jechać dalej». A później pojawiły się limity toru.
Być może powinniśmy przyjrzeć się temu, w jaki sposób egzekwowane są przepisy dotyczące limitów toru, i ponownie je ocenić. Bo w grę wchodzą dwa punkty, a na koniec sezonu mogą okazać się bardzo ważne.
Mimo problemów Antonellego Mercedes wyjechał z Silverstone z dorobkiem 18 punktów dzięki drugiemu miejscu George'a Russella.
Brytyjczyk skorzystał nie tylko na pechu swojego zespołowego kolegi, ale również na późnej neutralizacji wyścigu. Awansował po odpadnięciu Maxa Verstappena oraz po decyzji Ferrari o ściągnięciu Lewisa Hamiltona do boksów. Dzięki temu, mimo że przez cały weekend ustępował tempem Antonellemu, Russell wywalczył cenne drugie miejsce i zmniejszył stratę do partnera w mistrzostwach.
Russellowi pomogło również to, że samochód bezpieczeństwa pozostał na torze aż do mety, uniemożliwiając rywalom dysponującym świeższymi oponami przypuszczenie ataku po ewentualnym restarcie.
Tak, właściwie liczyliśmy na to, że wyścig zakończy się właśnie w taki sposób- powiedział Wolff.
Bo przeciwko Lewisowi jadącemu za tobą na świeżych miękkich oponach nie miałbyś praktycznie żadnych szans. Jestem więc bardzo zadowolony z drugiego miejsca George'a. Ostatnio miał naprawdę trudny okres. Miał problemy z odnalezieniem odpowiedniego wyczucia samochodu, więc taki wynik jest dla niego bardzo ważny, a także korzystny dla całego zespołu.
Maciej Wróbel