Honda traktuje tegoroczny silnik jako opcję awaryjną na sezon 2018

Yusuke Hasegawa zaznacza, że jego firma będzie nadal korzystać z pomocy konsultantów.
30.12.1713:19
Nataniel Piórkowski
5603wyświetlenia
Embed from Getty Images

Honda traktuje tegoroczną jednostkę napędową jako opcję awaryjną w przypadku wystąpienia problemów z silnikiem przygotowywanym na sezon 2018.

Przed startem minionych mistrzostw świata Honda zdecydowała się na wprowadzenie bardzo znaczących zmian w koncepcji swojej jednostki napędowej, co w efekcie doprowadziło do poważnych problemów z niezawodnością. Wiadomo, że japońska firma utrzyma obecną koncepcję prowadząc prace rozwojowe z myślą o nadchodzącej kampanii. Jeśli nowa generacja silnika zawiedzie podczas testów, Scuderia Toro Rosso będzie mogła skorzystać ze specyfikacji 2017.

Utrzymanie tej samej koncepcji silnika stanowi duże ułatwienie - powiedział odchodzący ze stanowiska szef projektu Hondy w Formule 1, Yusuke Hasegawa. Potrzebujemy lepszych osiągów i niezawodności. Na tym etapie sezonu stoją one na znacznie wyższym poziomie. Nie podjęliśmy jeszcze decyzji w sprawie kompletnej specyfikacji na kolejną kampanię, ale przynajmniej mamy opcję awaryjną, czyli obecną jednostkę. Jestem przekonany, że możemy dobrze zacząć nadchodzący sezon.

Wprowadziliśmy zmiany w koncepcji silnika względem tej, która była w użyciu w 2016 roku. Nie ma żadnych wątpliwości, że były one koniecznie. Uważamy, że poszliśmy we właściwym kierunku. Największym problem polegał na tym, że nie ukończyliśmy prac na czas rozpoczęcia zimowych testów.

Hasegawa jest przekonany, że nowa koncepcja silnika pozwoli Hondzie nawiązać rywalizację z rywalami. Zdecydowaliśmy się na niemal taką samą koncepcję jak nasi konkurenci, więc pod tym względem nie ma powodu, dla którego nie mielibyśmy ich doścignąć.

W tym roku Honda postanowiła skorzystać z pomocy zewnętrznych konsultantów. Japoński koncern nie zdradza jednak szczegółów tej współpracy - ma jednak w planach jej kontynuowanie i rozszerzanie. Nawiązaliśmy wiele relacji z innymi partnerami, których tożsamości nie ujawniamy. Możemy dostrzec rezultaty tego projektu. Chcemy kontynuować tę współpracę. Nie widzimy powodu, aby z niej rezygnować. Pragniemy nawet ją rozszerzyć. Wiele osób sądzi, że Honda próbowała poradzić sobie sama. To nieprawda. Nie widzimy problemu w korzystaniu z zasobów zewnętrznych i to robimy. Oczywiście są pewne ograniczenia i przeszkody, na przykład bariera językowa, geograficzna czy przedmiotowa, więc praca nie jest prosta. Musimy zmaksymalizować nasze wewnętrzne zdolności, ale nie sprzeciwiamy się korzystaniu z zasobów zewnętrznych. Ten proces się rozwija.

KOMENTARZE

6
marios76
31.12.2017 09:02
Jeżeli to ścierwo z obecnego sezonu, już jest okrzykniete opcja silnika na rok 2018, to aż jestem ciekaw co udało im się wyprodukować? :) Honda MUSI tez sobie zdawac sprawe, ze to NAPRAWDE awaryjna opcja :)
mr_bean2000
31.12.2017 04:00
@jpslotus72 Współczuć to można np. Cosworthowi, który nie miał szans wejść z własnym silnikiem ze względu na pieniądze. Honda pakuje góry zielonych, a i tak nie ma z tego żadnego efektu. To zakrawa na amatorszczyznę.
hds.147
31.12.2017 03:23
Czyżby projekt silnika na 2018 nie szedł tak dobrze, jak chwalili się jeszcze podczas sezonu 2017 ? Swoją drogą samo stwierdzenie, że silnik z poprzedniego sezonu będzie opcją awaryjną jakby nowy nie wyszedł jest kompromitacją, a w "ustach" Hondy, biorąc po uwagę, że w 2017 mieli najgorszy silnik w stawce, dla mnie to totalne sepuku.... Powodzenia STR na przyszły sezon życzę ;)
dan193t
31.12.2017 08:55
@tcx Jest to raczej walka Hondy z najlepszymi.
tcx
30.12.2017 11:22
Nie podoba mi się, że korzystają z konsultantów. Konsultant może być wybitny w swojej dziedzinie, ale jeżeli nie będzie znał całego projektu, a jedynie jego wycinek, to w końcu nie da się tego tak poskładać jak w przypadku projektu, nad którym pracuje spójna ekipa ekspertów wewnątrz jednej firmy. Takie podejście sprawdza się w niższych seriach wyścigowych, ale w F1 jest walka najlepszych z najlepszymi.
jpslotus72
30.12.2017 03:52
Jako "opcję awaryjną" - trafione w punkt! ;) Prawdę mówiąc, współczułem nie tylko McLarenowi (i Alonso), ale i samej Hondzie - a to najgorsze, co taka marka może usłyszeć.