Alonso: Olbrzymie wibracje przyczyną dodatkowego postoju

40-latek jest jednak zadowolony z formy, jaką w Austrii zaprezentował jego zespół.
10.07.2220:41
Maciej Wróbel
2258wyświetlenia
Embed from Getty Images

Fernando Alonso uważa, że był na dobrej drodze do zajęcia szóstego miejsca, lecz olbrzymie wibracje, jakich doświadczył po drugim pit stopie zmusiły go do złożenia dodatkowej wizyty w boksach.

Dwukrotny mistrz świata pomimo zajęcia 9. miejsca w piątkowych kwalifikacjach zaliczył kolejny pechowy weekend. Hiszpan zmuszony był w niedzielę do startu z końca stawki po tym, jak jeszcze przed startem sobotniego sprintu jego Alpine A522 urwał się film. Podczas wyścigu Alonso zdołał odrobić straty z nawiązką, licząc się w walce o czołową szóstkę.

Nadzieje zawodnika z Oviedo na dobry wynik zostały jednak pogrzebane podczas wirtualnej neutralizacji wywołanej awarią samochodu Carlosa Sainza. Alonso odbył wówczas swój drugi postój, na którym wyposażono go w pośrednie opony. Wibracje, jakich doświadczył, zmusiły go do odbycia trzeciego postoju już okrążenie później. Alonso spadł na 14. miejsce, jednak zdołał odrobić część strat i ostatecznie finiszował jako dziesiąty, zdobywając jeden punkt.

Alonso uważa, że finisz na szóstej pozycji, tuż za plecami zespołowego partnera, Estebana Ocona, był jak najbardziej możliwy. Hiszpan był również zadowolony z osiągów swojego samochodu. Zapytany przez Motorsport.com o to, dlaczego zjechał do boksów po raz trzeci, 40-latek odparł z uśmiechem: By mieć więcej rozrywki i więcej wyprzedzania!

To był trudny wyścig, na początku wszyscy znaleźliśmy się w pociągu DRS i wyprzedzanie było trudne. Czułem się jednak znacznie szybszy od samochodów będących wokół mnie. Jestem więc zadowolony i zachęcony dzisiejszymi osiągami bolidu, ponieważ samochody, z którymi walczymy zazwyczaj były o wiele wolniejsze w porównaniu z nami, więc to bardzo dobry znak.

Gdy zjechali do boksów, mieliśmy trochę przestrzeni i wyciągnęliśmy maksimum z naszej strategii - twarda-twarda-pośrednia. Zjechaliśmy podczas wirtualnej neutralizacji i zmierzaliśmy po szóste miejsce, ponieważ byłem tuż za Lando ze świeżymi oponami i wykręcałem czasy na poziomie minuty i ośmiu sekund. Bardzo łatwo było mi ich wyprzedzać.

Finisz tuż za Estebanem był możliwy, co byłoby fantastyczne dla zespołu, szczególnie po starcie z samego końca. Wtedy jednak poczułem olbrzymie wibracje na oponach zaraz za pierwszym sektorem, więc zdecydowaliśmy się na kolejny postój. Wyjechałem na czternastym miejscu, dziewięć okrążeń przed końcem, odzyskałem kilka pozycji i dojechałem na P10.

Alonso znalazł się także pod lupą sędziów za niebezpieczny wyjazd ze stanowiska serwisowego, jednak po wyścigu został oczyszczony z zarzutów. Sam kierowca przyznał w rozmowie z mediami, że nie miał pojęcia, o co konkretnie chodziło stewardom.

Kierowca Alpine odniósł się także do sytuacji z Yukim Tsunodą - Japończyk podczas obrony swojej pozycji przed Alonso niemalże zepchnął rywala na pobocze. Hiszpan wyszedł z tego obronną ręką, a podczas mijania kierowcy AlphaTauri pogroził mu palcem. Alonso przyznał, że nie wie, co kierowało 22-latkiem.

Byłem już na trawie, więc nie wiem, dlaczego aż tak mnie wypychał - powiedział Alonso. Jechałem po trawie z włączonym DRS-em, z gazem w podłodze, więc nie miał jak się obronić. Już wtedy byliśmy koło-w-koło, więc nie wiem. Moim zdaniem lepiej unikać tego typu akcji przy prędkości 300 km/h, ale ostatecznie wyszło OK.

Szef stajni z Enstone, Otmar Szafnauer, na tę chwilę nie jest w stanie określić przyczyny wibracji w bolidzie Alonso. Amerykanin wykluczył jednak możliwość wystąpienia problemu z nowym systemem montażu kół. Nie wiem jeszcze, co mogło wywołać takie wibracje - powiedział Szafnauer. Zdecydowaliśmy się jednak na postój, mieliśmy jeszcze komplet świeżych pośrednich opon, co było dobre. Założyliśmy je, ruszyliśmy i wibracji już nie było.

Nie wiem, czy to przez obciążniki kół. Mamy na kołach mechanizm, który gdy jest zaciśnięty, to jest zaciśnięty, a wtedy one nie spadają. To nowość, a FIA to zatwierdziła. Tim Goss wie dokładnie, jak to działa. Gdy koło jest założone, nie może spaść, o ile sam go nie zdejmiesz - dodał szef Alpine.