Marko: Mam nadzieję, że F1 nie zamieni się w mistrzostwa księgowych

Konsultant RBR mówi także o problemach wynikających z zaburzenia łańcuchów dostaw.
25.08.2210:11
Nataniel Piórkowski
324wyświetlenia


Konsultant Red Bull Racing - Helmut Marko ostrzega, że w przypadku wprowadzania dalszych restrykcji finansowych, Formuła 1 może stać się zakładnikiem księgowych.

W obecnym sezonie każdy z teamów może wydać maksymalnie 140 milionów dolarów na główne obszary działalności wyścigowej. W związku z szalejącą inflacją dopuszczono możliwość indeksacji budżetu na poziomie nieco ponad trzech procent.

Wiadomo, iż w przyszłym roku limit zostanie obniżony do 135 milionów dolarów. O ile mniejsze teamy nie mają problemów z dostosowaniem się do przepisów finansowych, większe ekipy muszą poszukiwać cięć wydatków.

W wywiadzie udzielonym Motorsport-Total, Marko tłumaczy: Nasz dział finansowy uległ znacznemu powiększeniu. W przeszłości technicy musieli tylko zgłosić, jakie mają zapotrzebowanie. Jeśli ich wniosek wykraczał poza przyjęty plan, musieliśmy skoordynować kwestię finansów z centralą Red Bulla w Salzburgu.

Teraz losy różnych projektów rozstrzygają się po kontakcie z księgowymi. To samo tyczy się skali poprawek. Oczywiście nie mają oni decydującego zdania. Kierownictwo zespołu bada daną propozycję i może uznać, że dane rozwiązanie musi zostać wdrożone. Trzeba je jednak zrównoważyć oszczędnościami w innym obszarze.

To proces, którego uczy się każdy z zespołów. Podobnie jest w przypadku FIA. Mam jednak nadzieję, że Formuła 1 nie zamieni się w mistrzostwa księgowych.

Poważnym wyzwaniem największych zespołów jest utrzymywanie zatrudnienia na niezmiennym poziomie. Musieliśmy zredukować kadry w Red Bull Racing, ale na szczęście mamy dział Red Bull Technology.

Przenosimy pracowników i wyznaczamy im inne obowiązki. Pracujemy nad hipersamochodem, mamy projekt w Pucharze Ameryki. Są także inne obszary, gdzie kierujemy pracowników, których nie chcemy stracić.

Marko zdradził także, że niestabilność wywołana trudną sytuacją gospodarczą oraz niepokojami wynikającymi z trwającej agresji Rosji na Ukrainę, ma negatywny wpływ na realizację planów zespołów F1. Nie możemy zrealizować projektu, jeśli nie mamy wystarczającego zapasu materiałów. Na globalnym rynku obserwujemy niedobory surowców.

AVL [podwykonawca specjalizujący się w układach napędowych] nie może dostarczyć nam pewnych części w trybie ad hoc, bo nie ma do dyspozycji odpowiedniego zapasu stali. Trudno zakontraktować firmy budowlane. Realizując tak szeroki program jak nasz, trzeba mieć to wszystko cały czas na uwadze.

Mamy to szczęście, że większość prac budowlanych została zakończona przed wybuchem wojny. Odpowiednio wcześnie złożyliśmy także zamówienia w AVL. Opóźnienia w dostawach stali nie dotknęły nas w aż tak dużym stopniu.