Sainz: Russell zasłużył na karę za kolizję z pierwszego zakrętu

Hiszpan nie chciał jednak oceniać, czy 5 sekund było wystarczającą naganą.
23.10.2223:53
Nataniel Piórkowski
1202wyświetlenia
Embed from Getty Images

Carlos Sainz przekonuje, że sędziowie GP USA podjęli właściwą decyzję nakładając karę na George'a Russella, który został uznany winnym doprowadzenia do kolizji w pierwszym zakręcie.

Po nie najlepszym starcie Sainz pozostawił wolną przestrzeń po wewnętrznej stronie wirażu numer jeden, co spróbował wykorzystać walczący z Lewisem Hamiltonem Russell.

Zdaniem 28-latka reprezentant Mercedesa nie zachował jednak wystarczającej ostrożności i doprowadził do kontaktu z jego Ferrari. Zawodnik Scuderii obrócił się, spadł na ostatnie miejsce a ostatecznie wycofał się z wyścigu z powodu wycieku wody z układu chłodzenia.

Mój start nie należał do najlepszych. Myślę, że Max ruszył idealnie. My nie straciliśmy tak dużo względem Mercedesów - wyjaśniał kierowca z Madrytu.

Widzieliśmy to tutaj wielokrotnie. Z jakiegoś powodu drugie miejsce zapewnia na tym torze lepszy start niż pole position. Prawdę mówiąc nie rozumiemy, dlaczego tak jest.

Później zaangażowałem się w walkę z Maxem, ale nagle dostałem uderzenie od kogoś, kto nie liczył się w rywalizacji o pierwsze miejsce. Ten ktoś po prostu wjechał w mój bolid. Myślę, że cała ta sytuacja nie wymaga zbyt wielu wyjaśnień czy opisów.

Russell szybko został ukarany przez sędziów doliczeniem 5 sekund do najbliższego postoju. Na pewno zasłużył na karę. Nie jestem odpowiednią osobą, aby oceniać, czy powinno być to pięć sekund, dziesięć sekund czy stop and go.

Myślę, że nigdy nie widzieliśmy tego rodzaju incydentu w przypadku kierowców z pierwszej trójki. Nie przypominam sobie osobiście, aby zawodnicy jadący w ścisłej czołówce popełniali tego typu błędy.