Horner: Sprint w Baku jest czymś absolutnie niedorzecznym

Szefowie wielu zespołów zwracają uwagę na duże ryzyko uszkodzenia bolidów.
31.03.2313:01
Maciej Wróbel
1233wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Red Bull Racing, Christian Horner, skrytykował pomysł organizacji sprintu w Azerbejdżanie ze względu na duże ryzyko związane z ewentualnymi zniszczeniami bolidów.

Za niespełna miesiąc w Baku odbędzie się pierwszy z sześciu zaplanowanych na sezon 2023 wyścigów sprinterskich. Impreza ta odbywa się na ulicznym torze w stolicy Azerbejdżanu w momencie gdy zespoły wciąż uzupełniają zapasy części zamiennych, a w niektórych przypadkach kompletują nowe pakiety, których ilość będzie ograniczona.

Zaledwie tydzień po Grand Prix Azerbejdżanu odbywa się z kolei następny wyścig na torze ulicznym - Grand Prix Miami - co wywiera dodatkową presję na zespołach, aby opuścić Baku z jak najmniejszymi zniszczeniami. Pomysł organizacji sprintu w Baku w dosadnych słowach zdążył już skrytykować Christian Horner. Tak naprawdę to absolutnie niedorzeczne, że pierwszy sprint odbywa się na torze ulicznym, takim jak ten w Azerbejdżanie - przyznał szef Red Bulla w rozmowie z Autosportem.

Myślę, że z perspektywy widowiska, z perspektywy fana, to zapewne będzie jeden z najbardziej ekscytujących sprintów w tym roku. Patrząc na to pod kątem limitu budżetowego, jedyne co tam możesz zrobić, to zezłomować swój samochód. To kosztuje mnóstwo pieniędzy. Jeden wyścig w Baku jest zatem wystarczający, a fakty są takie, że mamy w tym roku dwa. Może tam być zatem mnóstwo akcji.

To jest jednak częścią wyzwania, jakie przed nami postawiono. Miejmy nadzieję, że uda się nam w przyszłości uporządkować format dla wyścigów sprinterskich. Wiem, że dyrekcja ciężko nad tym pracowała i miejmy nadzieję, że uda nam się to dopiąć. Sprint w Azerbejdżanie jest z pewnością jednak czymś, czego należy się wystrzegać.

Swoje obawy co do zbliżającego się sprintu w Baku wyraził także Zak Brown z McLarena. Tak jak mówił Christian - Baku dostarcza całkiem ekscytujących wyścigów, ale też wystawia wielkie rachunki za zniszczenia - stwierdził Amerykanin. Dla wszystkich są jednak takie same warunki. To będzie bardzo ekscytujące dla fanów, a my mamy nadzieję, że wszystkie samochody wrócą do bazy w takim stanie, w jakim wystartowały.

Z pewnością towarzyszy temu pewna nerwowość - dodaje Mike Krack. Wszystkich dotyczy to jednak tak samo. Będziemy się zatem starali utrzymać samochody w jednym kawałku tak długo, jak tylko się da.

Szef Alpine, Otmar Szafnauer, przyznał z kolei, że kwietniowa przerwa da jego zespołowi wystarczająco dużo czasu na produkcję nowych części. Wygląda na to, że Baku zawsze zapewnia interesujące ściganie - powiedział Szafnauer. Jest w tym wszystkim jednak więcej ryzyka, ponieważ jest to wyścig uliczny, a ściany są bardzo blisko.

Dobre jest to, że mamy te trzy tygodnie przerwy, które wykorzystamy na produkcję części, żeby być przygotowanym zarówno na sprint, jak i na wyścig w Baku. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze i że nie będziemy cierpieć w Miami.

Gunther Steiner z Haasa zapewnia z kolei, że jego zespół będzie dysponował wystarczającym zapasem części. Myślę, że wystarczająco dużo już wiemy o wyścigach sprinterskich i dobrze wiemy, jak się przygotować. Myślę, że każdy zostawia sobie pewien margines i wiemy, że tego typu wyścigi mogą być utrapieniem dla budżetu. Baku zawsze zapewnia coś niespodziewanego. Mam zatem nadzieję, że w nic takiego nie będziemy zaangażowani i wrócimy stamtąd bez uszkodzeń i z punktami.