Haas pracuje nad rozwiązaniem 'poważniejszego' problemu z VF-26

Drugi dzień jazd amerykańskiej ekipy został zakłócony przez dwie różne awarie.
29.01.2612:35
Maciej Wróbel
95wyświetlenia


Zespół Haas potwierdził, że intensywnie pracuje nad rozwiązaniem poważniejszego problemu z niezawodnością wykrytego podczas testów w Barcelonie

Zespół Haas wrócił na tor podczas środowych zajęć na torze Catalunya, jednak jazdy Olivera Bearmana nowym VF-26 zostały zakłócone przez dwa problemy z niezawodnością. Jeden z nich szef zespołu Ayao Komatsu określił jako poważniejszy.

Środa była dla amerykańskiej ekipy drugim dniem jazd, przy czym zespoły mogą testować przez dowolne trzy z pięciu dostępnych dni.

Udało nam się rozwiązać mnóstwo problemów po poniedziałku, więc gdy dziś wyjechaliśmy na tor, widziałem ogromny postęp w porównaniu z pierwszym dniem - to dla nas bardzo duży pozytyw - wyjaśnia Komatsu w oświadczeniu opublikowanym przez zespół.

Niestety, zarówno podczas porannej, jak i popołudniowej sesji, napotkaliśmy dwa problemy z niezawodnością.

Poranny przebieg jazd Bearmana został zakłócony przez usterkę, którą zespołowi udało się usunąć w przerwie obiadowej. Drugi problem, który pojawił się później, okazał się znacznie poważniejszy, jednak ze względu na poufny charakter shakedownu szczegóły dotyczące tej usterki są bardzo ograniczone.

Nie martwię się problemem z poranka, natomiast ten z popołudnia był nieco poważniejszy i oczywiście dokładnie analizujemy, co się stało oraz jak to rozwiązać - dodał Komatsu.

Postaramy się uporać z tym jak najszybciej, ale przynajmniej wydarzyło się to na stosunkowo wczesnym etapie naszego programu przygotowań przedsezonowych

Japończyk podkreślił, że mimo wszystko zespół wyniósł ze środy pozytywne wnioski, m.in. pod względem operacyjnym w porównaniu z pierwszym dniem shakedownu.

Równie pozytywnie swoje doświadczenia na torze ocenił sam Bearman, dla którego był to pierwszy dzień jazd w Barcelonie po tym, jak pierwszego dnia testował Esteban Ocon.

Świetnie było wrócić do samochodu - powiedział Brytyjczyk. Oczywiście w weekend mieliśmy już trochę jazd we Fiorano, gdzie przejechaliśmy maksymalne 200 kilometrów, ale dziś był mój pierwszy kontakt z tym autem na suchej nawierzchni.

To oznaczało, że po raz pierwszy mogłem popchnąć je do granic możliwości - przynajmniej w ramach aktualnych ustawień.

Samochód zdecydowanie sprawiał wrażenie mocnego przy pełnym wykorzystaniu baterii, a ilość energii, którą musieliśmy odzyskiwać, nie była zbyt duża. Wyraźnie czuć też, że bolid jest bardziej zwinny i poręczny dzięki redukcji masy w porównaniu z poprzednimi regulacjami. Już nie mogę się doczekać kolejnych jazd i dalszego sprawdzania jego możliwości.

Teraz Haas musi zdecydować, czy ostatni dzień testów zaliczy w czwartek, czy w piątek - jak podsumował Komatsu, kwestia ta wciąż pozostaje do ustalenia.