Alonso: Newey nie zapomniał jak się projektuje samochód
Do wstrzymania się od krytyki apeluje również Pedro de la Rosa.
18.02.2608:15
20wyświetlenia
Embed from Getty Images
Zespół Astona Martina ma za sobą wyjątkowo trudny okres przygotowawczy do sezonu 2026, ale Fernando Alonso nie traci wiary w swojego szefa i dyrektora technicznego Adriana Newey'a.
Hiszpan uważa, że trudny okres przygotowań do sezonu 2026 nie oznacza, iż legendarny konstruktor
W tym roku F1 wprowadza szeroko zakrojone zmiany regulaminowe, przez co układ sił pozostaje w dużej mierze niewiadomą. Obecne sygnały wskazują, że Aston Martin znajduje się wyraźnie w tyle. Zespół mierzył się bowiem z problemami na każdym etapie przygotowań do 2026 roku.
Wszystko zaczęło się od tunelu aerodynamicznego, który ruszył z czteromiesięcznym opóźnieniem - dopiero w połowie kwietnia 2025 roku. To znacząco spowolniło ekipę z Silverstone, a podczas pierwszego wspólnego shakedownu w Barcelonie, bolid wyjechał na tor dopiero czwartego dnia, przejeżdżając najmniejszy dystans spośród wszystkich obecnych ekip.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Aston Martin wchodził w nową erę z ogromnymi oczekiwaniami: został fabrycznym zespołem Hondy, a za projekt samochodu odpowiada legenda F1 - Adrian Newey, który dołączył na początku 2025 roku. Mimo to Alonso pozostaje spokojny - zwłaszcza ze względu na swojego szefa, mającego na koncie 12 mistrzowskich konstrukcji.
Wpływ Newey'a na zespół odczuwalny jest w całej strukturze, tak twierdzi ambasador Astona Martina - Pedro de la Rosa, który szczególnie docenił reakcję Brytyjczyka na trudne testy w Bahrajnie.
Wiara de la Rosy w Newey'a jest na tyle duża, że nie uważa on obecnej sytuacji za powód do paniki i jest przekonany, że Aston Martin zdoła odwrócić losy sezonu.
Zespół Astona Martina ma za sobą wyjątkowo trudny okres przygotowawczy do sezonu 2026, ale Fernando Alonso nie traci wiary w swojego szefa i dyrektora technicznego Adriana Newey'a.
Hiszpan uważa, że trudny okres przygotowań do sezonu 2026 nie oznacza, iż legendarny konstruktor
zapomniałjak projektować samochody Formuły 1. Stajnia z Silverstone ma wyraźne problemy, by nawiązać tempem do ścisłej czołówki, mając również opóźnienia w realizacji programu.
W tym roku F1 wprowadza szeroko zakrojone zmiany regulaminowe, przez co układ sił pozostaje w dużej mierze niewiadomą. Obecne sygnały wskazują, że Aston Martin znajduje się wyraźnie w tyle. Zespół mierzył się bowiem z problemami na każdym etapie przygotowań do 2026 roku.
Wszystko zaczęło się od tunelu aerodynamicznego, który ruszył z czteromiesięcznym opóźnieniem - dopiero w połowie kwietnia 2025 roku. To znacząco spowolniło ekipę z Silverstone, a podczas pierwszego wspólnego shakedownu w Barcelonie, bolid wyjechał na tor dopiero czwartego dnia, przejeżdżając najmniejszy dystans spośród wszystkich obecnych ekip.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Aston Martin wchodził w nową erę z ogromnymi oczekiwaniami: został fabrycznym zespołem Hondy, a za projekt samochodu odpowiada legenda F1 - Adrian Newey, który dołączył na początku 2025 roku. Mimo to Alonso pozostaje spokojny - zwłaszcza ze względu na swojego szefa, mającego na koncie 12 mistrzowskich konstrukcji.
Tak, nadal wierzę w zespół. Zwłaszcza jeśli chodzi o podwozie- powiedział dwukrotny mistrz świata.
Z jednostką napędową jest trochę trudniej, bo wciąż nie mamy pełnego zrozumienia nowych przepisów i tego, czego one wymagają. Po stronie podwozia nie ma żadnych znaków zapytania. Po ponad 30 latach dominacji Adriana w tym sporcie nie jest tak, że zapomni wszystkiego w ciągu jednego roku.
Nie wiem, gdzie teraz jesteśmy pod względem podwozia i poziomu przyczepności, ale nawet jeśli nie jesteśmy jeszcze na sto procent, to wkrótce tam będziemy, bo rozwiążemy problemy z jednostką napędową. Musimy dać sobie czas, zrozumieć naszą sytuację i jeśli jesteśmy z tyłu - jak najszybciej to nadrobić.
Wpływ Newey'a na zespół odczuwalny jest w całej strukturze, tak twierdzi ambasador Astona Martina - Pedro de la Rosa, który szczególnie docenił reakcję Brytyjczyka na trudne testy w Bahrajnie.
Jesteśmy tymi samymi ludźmi, nic się nie zmieniło. Różnica polega na tym, że odkąd Adrian dołączył, jego przywództwo jest niepodważalne- powiedział były kierowca F1.
To największa zmiana. Poczułem to choćby w czwartek, po bardzo trudnym dniu testowym w Bahrajnie. Podczas odprawy technicznej jego przywództwo było tak silne, że cały zespół dokładnie wiedział, co ma robić. To zupełnie inne podejście niż w poprzednich latach, kiedy każdy mógł mieć własną teorię. Adrian jasno określa kierunek i nikt nie podważa jego decyzji.
Dzięki temu ogromne zasoby pracują w jednym kierunku. Wiem, że może to brzmieć mało przekonująco, ale uwierzcie - siedzenie tam i słuchanie go było dla nas bardzo inspirujące. Zwłaszcza gdy coś idzie nie tak. Gdy wszystko działa, lider nie jest potrzebny - jest potrzebny właśnie wtedy, gdy pojawiają się problemy.
Wiara de la Rosy w Newey'a jest na tyle duża, że nie uważa on obecnej sytuacji za powód do paniki i jest przekonany, że Aston Martin zdoła odwrócić losy sezonu.
Myślę, że jego przyjście to punkt zwrotny. Nie jesteśmy zadowoleni, bądźmy szczerzy. Nikt nie jest szczęśliwy, gdy jest dwie sekundy wolniejszy od oczekiwań. Ale prawdą jest też, że nikt się nie martwi. To coś innego - nie jesteśmy zadowoleni, ale nie myślimy: «Koniec, po wszystkim»- zakończył były zawodnik m.in. McLarena i Saubera.