Piastri: Zły start może kosztować nawet siedem pozycji

Australijczyk obawia się, że w Melbourne wiele samochodów może aktywować "anti-stall".
18.02.2608:10
Karol Kos
10wyświetlenia
Embed from Getty Images

Oscar Piastri uważa, że nieudany start w sezonie 2026 może być wyjątkowo kosztowny - według kierowcy McLarena można wówczas stracić nawet sześć lub siedem pozycji, co jego zdaniem zaczyna przypominać realia wyścigów Formuły 2.

Procedura startowa stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów od początku testów przedsezonowych. Po usunięciu systemu MGU-H przygotowanie jednostki napędowej do startu jest znacznie bardziej skomplikowane niż wcześniej.

Kierowcy muszą teraz przez co najmniej 10 sekund utrzymywać wysokie obroty, aby osiągnąć odpowiedni poziom pracy turbosprężarki. Błąd w wyczuciu momentu może skutkować słabym ruszeniem z miejsca albo uruchomieniem systemu anti-stall.

Próba jak najlepszego przygotowania układu napędowego do procedury startowej omal nie zakończyła się w piątek kraksą. Franco Colapinto z Alpine dogrzewając opony na wysokich obrotach utracił kontrolę nad tylną osią, niemal rozbijając przód swojego bolidu o stalową barierę.

Każdy będzie potrzebował czegoś innego na starcie i szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy którykolwiek z nas dokładnie wie, czego potrzebuje - powiedział Oscar Piastri. Myślę, że mamy ogólne wyobrażenie i na pewno znajdziemy sposób na dobry start. W zeszłym roku różnica między dobrym a złym startem polegała na lekkim buksowaniu kół albo reakcji kierowcy. W tym roku może to wyglądać jak w Formule 2 - możesz wpaść w anti-stall. Nie tracisz kilku metrów, tylko sześć albo siedem pozycji, jeśli coś pójdzie nie tak

Sytuacja może być jeszcze trudniejsza dla zawodników startujących z końca stawki, ponieważ według obecnych procedur mogą oni nie mieć nawet wymaganych 10 sekund na przygotowanie turbosprężarki. Z tego powodu pojawiły się także obawy o bezpieczeństwo. Szef McLarena - Andrea Stella, apelował o konieczne zmiany w regulaminie, a Piastri podziela tę opinię.

Starty trzeba poprawić. Jak wszyscy widzieliśmy, to teraz bardzo skomplikowany proces, żeby start był w ogóle bezpieczny, nie mówiąc już o konkurencyjnym. Na pewno będziemy o tym rozmawiać przed Melbourne. Wyprzedzanie też będzie wyglądało inaczej. DRS był czystą przewagą aerodynamiczną, a teraz z dodatkową energią trzeba ją najpierw odzyskać, a dopiero potem wykorzystać. Przy obecnych zasadach nie zawsze jest to proste - zakończył Australijczyk.