Russell zwycięzcą emocjonującego Grand Prix Australii
Mercedes sięgnął po dublet pokonując Ferrari lepszą decyzją strategiczną.
08.03.2607:28
160wyświetlenia
Embed from Getty Images
Mercedes sięgnął po dublet w pierwszym wyścigu sezonu 2026. Zwycięzcą Grand Prix Australii został George Russell przed Andreą Kimi Antonellim, natomiast podium uzupełnił Charles Leclerc z Ferrari.
Jeszcze przed startem zmagań doszło do prawdziwego dramatu Oscara Piastriego, który rozbił się za czwartym zakrętem, tracąc kontrolę nad swoim bolidem McLarena. Australijczyk w rozmowach z dziennikarzami wyjaśnił, iż dostał nagłego przypływu mocy z MGU-K, który spowodował uślizg i obrót samochodu. Drugim kierowcą, który nie pojawił się na polach startowych, był Nico Hulkenberg. Niemiec dojeżdżając na prostą startową stracił moc, a jednostka napędowa odmówiła jakiejkolwiek reakcji przy próbie ponownego uruchomienia. W rezultacie Audi zostało zmuszone do zepchnięcia swojego kierowcy do garażu.
Na starcie zgodnie z przewidywaniami najlepszym przyspieszeniem popisały się samochody Ferrari: Charles Leclerc atomowo ruszył z czwartego pola i jeszcze przed pierwszym zakrętem wyrywał prowadzenie z rąk George'a Russella. Fatalnie ruszyli Antonelli oraz Lawson; w przypadku Włocha doszło do uślizgu tylnych kół, natomiast Nowozelandczyk zdusił silnik i niemal został uderzony w tył przez Franco Colapinto.
Po pierwszym okrążeniu na czele Grand Prix Australii był Charles Leclerc przed Russellem, Hadjarem, Hamiltonem, Lindbladem, Norrisem i Antonellim. Sensacyjnie aż na dziesiątą lokatę przebił się Fernando Alonso, jednakże Hiszpan mają do dyspozycji zupełnie niekonkurencyjny bolid Astona Martina, wkrótce zaczął osuwać się na sam koniec stawki.
George Russell dysponując mocnym tempem postanowił nie tracić czasu i już na drugim kółku wyprzedził Leclerca na dojeździe do jedenastego zakrętu. Mimo to już na kolejnej próbie, w dziewiątym wirażu, kierowca Ferrari dysponując większym zapasem mocy w bateriach przypuścił udaną kontrę, odzyskując prowadzenie. Kolejny pojedynek Brytyjczyka z Monakijczykiem miał miejsce na ósmym okrążeniu, gdy reprezentant Mercedesa udanie zaatakował w trójce, by potem znów nadziać się na kontrę w dziewiątce.
Z tyłu przebijanie się przez stawkę rozpoczęli Antonelli oraz Verstappen. Włoch wkrótce jechał już czwarty, natomiast Holender ruszający z dwudziestego pola zaczynał zbliżać się do pierwszej dziesiątki, realizując liczne manewry wyprzedzania. Na dziewiątym kółku do walki o prowadzenie podłączył się Lewis Hamilton, który wyprzedził Hadjara i wykorzystał błąd drugiego Russella, który ponownie atakując Leclerca tym razem popełnił błąd w pierwszym zakręcie, blokując koło.
Na dwunastym okrążeniu po awarii jednostki napędowej wycofał się piąty Isack Hadjar, który zatrzymał swojego dymiącego Red Bulla na dojeździe do dziewiątego zakrętu. W bolidzie Francuza rozpadł się silnik spalinowy, który wypuścił kłęby dymu i wymagał użycia gaśnicy. Sędziowie w reakcji ogłosili wirtualną neutralizację, a samo uprzątnięcie bolidu utrudniało czerwone światło nad wlotem powietrza, które zabrania dotykania nadwozia.
VSC od razu zostało wykorzystane przez szóstego Lando Norrisa, który jako pierwszy zjechał na zmianę opon z pośrednich na twarde. Na kolejnym kółku u mechaników zameldował się duet Mercedesa: Russell wrócił na tor na trzecim miejscu przed Lindbladem, natomiast piąty był Antonelli. Na reakcję nie zdecydowało się Ferrari, które zatrzymało na torze swój duet mimo pretensji Hamiltona. Brytyjczyk zwrócił uwagę strategom Scuderii, że
Po trzech okrążeniach wirtualnej neutralizacji ponownie mieliśmy warunki zielonej flagi i strata trzeciego Russella do prowadzącego Leclerca wynosiła tylko dwanaście sekund, a piątego Antonellego siedemnaście. Wkrótce znów mieliśmy warunki VSC, tym razem po awarii Valtteriego Bottasa na wjeździe do alei serwisowej. Część kierowców wykorzystała zamieszanie, by tym razem odbyć pit stopy, natomiast Ferrari twardo trzymało się swojej strategii i ponownie nie skorzystało z okazji do „darmowej” wymiany.
Po drugiej wirtualnej neutralizacji tylko duet Ferrari pozostawał bez wizyt u mechaników. Stratedzy Scuderii postanowili trzymać się optymalnej strategii jednego pit stopu, chcąc mieć na końcówkę ogumienie w lepszej kondycji niż zawodnicy Mercedesa, którzy z racji warunków na torze zdecydowali się na dużo szybsze zmiany.
Prowadzący Leclerc dopiero na 25. okrążeniu zmienił pośrednie opony na twarde, a podobny ruch Hamilton wykonał dwie próby później. W międzyczasie siedmiokrotny mistrz świata spadł na torze za Russella, który atakiem w dziewiątym zakręcie odzyskał prowadzenie w wyścigu o Grand Prix Australii. Na tym etapie strata trzeciego Leclerca do lidera wynosiła 16 sekund, natomiast czwartego Hamiltona aż 21.
Na późniejszym etapie tylko drugi Antonelli był w stanie zarządzać tempem, redukując stratę do Russella do poziomu pięciu sekund. Włoch mimo to nie zagroził swojemu partnerowi i kontrolował swoją sytuację na tle Ferrari, które w końcówce stanęło w obliczu bratobójczej walki, gdy czwarty Hamilton zbliżył się do Leclerca na dystans sekundy.
Ostatnie okrążenia upłynęły pod znakiem pojedynków o pozostałe punktowane pozycje. Max Verstappen - który wystartował z odwróconą strategią, na twardych oponach - zdołał przebić się na szóste miejsce i wywierał presję na piątym Lando Norrisie. Z kolei ósmy Arvid Lindblad musiał liczyć się z zagrożeniem dziewiątego Gabriela Bortoleto, który w końcówce miał świeższe opony. O ostatni punkt ostro za to walczyli Gasly z Oconem, na wcześniejszym etapie zderzając się nawet ze sobą w trzecim zakręcie.
Ostatecznie zwycięstwo padło łupem George'a Russella, a dublet przypieczętował drugi Andrea Kimi Antonelli. Podium uzupełnił Charles Leclerc, który zdołał pozostać przed Lewisem Hamiltonem. Piąty dojechał Lando Norris, a szósty Max Verstappen, który był ostatnim niezdublowanym zawodnikiem. Pierwszą dziesiątkę uzupełnili siódmy Oliver Bearman, ósmy Arvid Lindblad - który sięgnął po punkty w debiucie - dziewiąty Gabriel Bortoleto i dziesiąty Pierre Gasly.
Stawkę zamknął szesnasty Sergio Perez z Cadillaca, który stracił dwa okrążenia do zwycięzcy. Niesklasyfikowany jest Lance Stroll, który przejechał 43 okrążenia. Kanadyjczyk w połowie wyścigu wycofał się, lecz po rozwiązaniu problemów z jednostką Hondy wrócił na tor. Podobny manewr wykonał Fernando Alonso, lecz Hiszpan ostatecznie zjechał do garażu Astona Martina po raz drugi.
Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 35°C
Temperatura powietrza: 25°C
Prędkość wiatru: 25 km/h
Wilgotność powietrza: 53%
Sucho
Mercedes sięgnął po dublet w pierwszym wyścigu sezonu 2026. Zwycięzcą Grand Prix Australii został George Russell przed Andreą Kimi Antonellim, natomiast podium uzupełnił Charles Leclerc z Ferrari.
Dramat Piastriego, kosmiczny start Ferrari
Jeszcze przed startem zmagań doszło do prawdziwego dramatu Oscara Piastriego, który rozbił się za czwartym zakrętem, tracąc kontrolę nad swoim bolidem McLarena. Australijczyk w rozmowach z dziennikarzami wyjaśnił, iż dostał nagłego przypływu mocy z MGU-K, który spowodował uślizg i obrót samochodu. Drugim kierowcą, który nie pojawił się na polach startowych, był Nico Hulkenberg. Niemiec dojeżdżając na prostą startową stracił moc, a jednostka napędowa odmówiła jakiejkolwiek reakcji przy próbie ponownego uruchomienia. W rezultacie Audi zostało zmuszone do zepchnięcia swojego kierowcy do garażu.
Na starcie zgodnie z przewidywaniami najlepszym przyspieszeniem popisały się samochody Ferrari: Charles Leclerc atomowo ruszył z czwartego pola i jeszcze przed pierwszym zakrętem wyrywał prowadzenie z rąk George'a Russella. Fatalnie ruszyli Antonelli oraz Lawson; w przypadku Włocha doszło do uślizgu tylnych kół, natomiast Nowozelandczyk zdusił silnik i niemal został uderzony w tył przez Franco Colapinto.
Po pierwszym okrążeniu na czele Grand Prix Australii był Charles Leclerc przed Russellem, Hadjarem, Hamiltonem, Lindbladem, Norrisem i Antonellim. Sensacyjnie aż na dziesiątą lokatę przebił się Fernando Alonso, jednakże Hiszpan mają do dyspozycji zupełnie niekonkurencyjny bolid Astona Martina, wkrótce zaczął osuwać się na sam koniec stawki.
George Russell dysponując mocnym tempem postanowił nie tracić czasu i już na drugim kółku wyprzedził Leclerca na dojeździe do jedenastego zakrętu. Mimo to już na kolejnej próbie, w dziewiątym wirażu, kierowca Ferrari dysponując większym zapasem mocy w bateriach przypuścił udaną kontrę, odzyskując prowadzenie. Kolejny pojedynek Brytyjczyka z Monakijczykiem miał miejsce na ósmym okrążeniu, gdy reprezentant Mercedesa udanie zaatakował w trójce, by potem znów nadziać się na kontrę w dziewiątce.
Z tyłu przebijanie się przez stawkę rozpoczęli Antonelli oraz Verstappen. Włoch wkrótce jechał już czwarty, natomiast Holender ruszający z dwudziestego pola zaczynał zbliżać się do pierwszej dziesiątki, realizując liczne manewry wyprzedzania. Na dziewiątym kółku do walki o prowadzenie podłączył się Lewis Hamilton, który wyprzedził Hadjara i wykorzystał błąd drugiego Russella, który ponownie atakując Leclerca tym razem popełnił błąd w pierwszym zakręcie, blokując koło.
Hadjar spektakularnie żegna się z wyścigiem, Mercedes rozgrywa Ferrari strategicznie
Na dwunastym okrążeniu po awarii jednostki napędowej wycofał się piąty Isack Hadjar, który zatrzymał swojego dymiącego Red Bulla na dojeździe do dziewiątego zakrętu. W bolidzie Francuza rozpadł się silnik spalinowy, który wypuścił kłęby dymu i wymagał użycia gaśnicy. Sędziowie w reakcji ogłosili wirtualną neutralizację, a samo uprzątnięcie bolidu utrudniało czerwone światło nad wlotem powietrza, które zabrania dotykania nadwozia.
VSC od razu zostało wykorzystane przez szóstego Lando Norrisa, który jako pierwszy zjechał na zmianę opon z pośrednich na twarde. Na kolejnym kółku u mechaników zameldował się duet Mercedesa: Russell wrócił na tor na trzecim miejscu przed Lindbladem, natomiast piąty był Antonelli. Na reakcję nie zdecydowało się Ferrari, które zatrzymało na torze swój duet mimo pretensji Hamiltona. Brytyjczyk zwrócił uwagę strategom Scuderii, że
powinni ściągnąć co najmniej jednego kierowcę.
Po trzech okrążeniach wirtualnej neutralizacji ponownie mieliśmy warunki zielonej flagi i strata trzeciego Russella do prowadzącego Leclerca wynosiła tylko dwanaście sekund, a piątego Antonellego siedemnaście. Wkrótce znów mieliśmy warunki VSC, tym razem po awarii Valtteriego Bottasa na wjeździe do alei serwisowej. Część kierowców wykorzystała zamieszanie, by tym razem odbyć pit stopy, natomiast Ferrari twardo trzymało się swojej strategii i ponownie nie skorzystało z okazji do „darmowej” wymiany.
Ferrari wreszcie zjeżdża, Russell rusza po zwycięstwo
Po drugiej wirtualnej neutralizacji tylko duet Ferrari pozostawał bez wizyt u mechaników. Stratedzy Scuderii postanowili trzymać się optymalnej strategii jednego pit stopu, chcąc mieć na końcówkę ogumienie w lepszej kondycji niż zawodnicy Mercedesa, którzy z racji warunków na torze zdecydowali się na dużo szybsze zmiany.
Prowadzący Leclerc dopiero na 25. okrążeniu zmienił pośrednie opony na twarde, a podobny ruch Hamilton wykonał dwie próby później. W międzyczasie siedmiokrotny mistrz świata spadł na torze za Russella, który atakiem w dziewiątym zakręcie odzyskał prowadzenie w wyścigu o Grand Prix Australii. Na tym etapie strata trzeciego Leclerca do lidera wynosiła 16 sekund, natomiast czwartego Hamiltona aż 21.
Na późniejszym etapie tylko drugi Antonelli był w stanie zarządzać tempem, redukując stratę do Russella do poziomu pięciu sekund. Włoch mimo to nie zagroził swojemu partnerowi i kontrolował swoją sytuację na tle Ferrari, które w końcówce stanęło w obliczu bratobójczej walki, gdy czwarty Hamilton zbliżył się do Leclerca na dystans sekundy.
Ostatnie okrążenia upłynęły pod znakiem pojedynków o pozostałe punktowane pozycje. Max Verstappen - który wystartował z odwróconą strategią, na twardych oponach - zdołał przebić się na szóste miejsce i wywierał presję na piątym Lando Norrisie. Z kolei ósmy Arvid Lindblad musiał liczyć się z zagrożeniem dziewiątego Gabriela Bortoleto, który w końcówce miał świeższe opony. O ostatni punkt ostro za to walczyli Gasly z Oconem, na wcześniejszym etapie zderzając się nawet ze sobą w trzecim zakręcie.
Ostatecznie zwycięstwo padło łupem George'a Russella, a dublet przypieczętował drugi Andrea Kimi Antonelli. Podium uzupełnił Charles Leclerc, który zdołał pozostać przed Lewisem Hamiltonem. Piąty dojechał Lando Norris, a szósty Max Verstappen, który był ostatnim niezdublowanym zawodnikiem. Pierwszą dziesiątkę uzupełnili siódmy Oliver Bearman, ósmy Arvid Lindblad - który sięgnął po punkty w debiucie - dziewiąty Gabriel Bortoleto i dziesiąty Pierre Gasly.
Stawkę zamknął szesnasty Sergio Perez z Cadillaca, który stracił dwa okrążenia do zwycięzcy. Niesklasyfikowany jest Lance Stroll, który przejechał 43 okrążenia. Kanadyjczyk w połowie wyścigu wycofał się, lecz po rozwiązaniu problemów z jednostką Hondy wrócił na tor. Podobny manewr wykonał Fernando Alonso, lecz Hiszpan ostatecznie zjechał do garażu Astona Martina po raz drugi.
Pogoda na koniec sesji:
Temperatura toru: 35°C
Temperatura powietrza: 25°C
Prędkość wiatru: 25 km/h
Wilgotność powietrza: 53%
Sucho
Mateusz Szymkiewicz