Verstappen: Red Bull jest za Ferrari, Mercedesem i McLarenem
Holender nie chce komentować plotek dotyczących swojej przyszłości w zespole.
16.06.2611:19
14wyświetlenia
Embed from Getty Images
Po Grand Prix Hiszpanii ponownie głośno zrobiło się o przyszłości Maksa Verstappena. Powodem było spotkanie czterokrotnego mistrza świata w Salzburgu z najważniejszymi osobami związanymi z Red Bullem.
W rozmowach, które miały miejsce w środę, uczestniczyli między innymi menedżer kierowcy Raymond Vermeulen, współwłaściciele Red Bulla - Chalerm Yoovidhya oraz Mark Mateschitz, a także dyrektor generalny koncernu Oliver Mintzlaff. Informacje o spotkaniu natychmiast wywołały kolejną falę spekulacji dotyczących możliwego transferu Verstappena do Mercedesa.
Holender nie zamierza jednak podsycać tych doniesień.
Dodatkowe zainteresowanie wzbudził fakt, że media śledziły trasę jego prywatnego samolotu. Sam kierowca podchodzi do tego z dystansem.
Sytuacja wokół Verstappena nie jest jednak przypadkowa. Red Bull przeżywa obecnie trudny okres i sam kierowca przyznaje, że jego zespół nie należy już do ścisłej czołówki. Po Grand Prix Hiszpanii, w którym kierowcy Red Bulla znaleźli się za reprezentantami McLarena, Ferrari i Mercedesa, Holender nie ukrywał rozczarowania.
Podobnie uważa szef Red Bull Racing - Laurent Mekies. Francuz przyznał, że tor w Barcelonie brutalnie zweryfikował aktualne osiągi RB22.
Mekies nie zgadza się jednak z opinią, że jego zespół znalazł się w sportowej próżni.
Francuz zwrócił uwagę, że obecny sezon jest wyjątkowo wrażliwy na skuteczność nowych części.
Dodatkowym źródłem frustracji pozostaje dla zespołu system ADUO, który reguluje możliwości rozwoju jednostek napędowych. FIA uznała projekt Red Bull Powertrains za punkt odniesienia dla stawki, co ogranicza zakres możliwych modyfikacji.
Sam Max Verstappen uważa, że cała dyskusja wokół przepisów ma przede wszystkim polityczny charakter.
Po Grand Prix Hiszpanii ponownie głośno zrobiło się o przyszłości Maksa Verstappena. Powodem było spotkanie czterokrotnego mistrza świata w Salzburgu z najważniejszymi osobami związanymi z Red Bullem.
W rozmowach, które miały miejsce w środę, uczestniczyli między innymi menedżer kierowcy Raymond Vermeulen, współwłaściciele Red Bulla - Chalerm Yoovidhya oraz Mark Mateschitz, a także dyrektor generalny koncernu Oliver Mintzlaff. Informacje o spotkaniu natychmiast wywołały kolejną falę spekulacji dotyczących możliwego transferu Verstappena do Mercedesa.
Holender nie zamierza jednak podsycać tych doniesień.
To niczyja sprawa- stwierdził krótko. Czterokrotny mistrz świata podkreślił jednak, że spotkanie było zaplanowane znacznie wcześniej i nie miało związku z ostatnimi wynikami zespołu.
Wszystko było ustalone wcześniej. To nie wydarzyło się nagle po Monako- wyjaśnił.
Dodatkowe zainteresowanie wzbudził fakt, że media śledziły trasę jego prywatnego samolotu. Sam kierowca podchodzi do tego z dystansem.
Oczywiście, że można śledzić mój samolot. Nie mam z tym żadnego problemu. Ludzie mogą zadawać pytania, ale odpowiadam tylko na te, na które chcę odpowiedzieć. Jeśli coś się wydarzy, sam o tym poinformuję- dodał.
Sytuacja wokół Verstappena nie jest jednak przypadkowa. Red Bull przeżywa obecnie trudny okres i sam kierowca przyznaje, że jego zespół nie należy już do ścisłej czołówki. Po Grand Prix Hiszpanii, w którym kierowcy Red Bulla znaleźli się za reprezentantami McLarena, Ferrari i Mercedesa, Holender nie ukrywał rozczarowania.
To oczywiste, że w tej chwili jesteśmy za Ferrari, Mercedesem i McLarenem. Potrzebujemy poprawek, bo taki jest ten sezon. Kto przywozi skuteczne ulepszenia, ten robi postęp- ocenił Verstappen.
Podobnie uważa szef Red Bull Racing - Laurent Mekies. Francuz przyznał, że tor w Barcelonie brutalnie zweryfikował aktualne osiągi RB22.
Spodziewaliśmy się takiego sprawdzianu. To pierwszy tor od Chin i Japonii o podobnej charakterystyce- wyjaśnił.
Mekies nie zgadza się jednak z opinią, że jego zespół znalazł się w sportowej próżni.
Nie powiedziałbym, że jesteśmy na ziemi niczyjej. Wciąż jesteśmy częścią walki w czołówce. Nasz kolejny duży pakiet poprawek pojawi się w Austrii- zapowiedział Mekies.
Francuz zwrócił uwagę, że obecny sezon jest wyjątkowo wrażliwy na skuteczność nowych części.
Ferrari wykonało w ten weekend bardzo duży krok naprzód. W tym roku różnice często wynikają właśnie z jakości wprowadzanych poprawek- stwierdził.
Dodatkowym źródłem frustracji pozostaje dla zespołu system ADUO, który reguluje możliwości rozwoju jednostek napędowych. FIA uznała projekt Red Bull Powertrains za punkt odniesienia dla stawki, co ogranicza zakres możliwych modyfikacji.
Wciąż mamy straty zarówno po stronie jednostki napędowej, jak i samego silnika. Musimy teraz walczyć o zmianę tej sytuacji- przekonywał Mekies.
Sam Max Verstappen uważa, że cała dyskusja wokół przepisów ma przede wszystkim polityczny charakter.
To kwestia polityki i interesów poszczególnych producentów silników. Każdy próbuje działać we własnym interesie. Tak było zawsze. Można się przyzwyczaić do obecnych jednostek, ale oczywiście wolałbym zobaczyć coś innego. Miejmy nadzieję, że ostatecznie okażą się korzystne dla sportu- podsumował Verstappen.