Hembery: Jesteśmy w stanie rozwiązywać problemy, ale nam nie wolno

Pirelli nie chce się więcej znaleźć w sytuacji, w której każdy ruch wywołuje krytykę.
14.06.1319:04
jpslotus72
1471wyświetlenia

Jeśli Pirelli będzie kontynuowało współpracę z Formułą 1 w roli dostawcy opon, to nie chce znaleźć się znowu w takiej sytuacji, jak w bieżącym roku.

Od początku obecnego sezonu opony są obiektem krytyki ze strony niektórych zespołów, z powodu ich degradacji i - jak twierdzą niektórzy - kwestii bezpieczeństwa. Gdy jednak Pirelli chciało zareagować na tę sytuację, napotkało na opór z innej strony, więc nie mogło wprowadzić żadnych zmian i włoskiemu producentowi pozostało tylko wysłuchiwanie dalszych słów krytyki. Tego właśnie Pirelli nie chce dłużej znosić.

Jesteśmy ograniczani z każdej strony, w którą spojrzymy - skarżył się dyrektor sportowy Pirelli, Paul Hembery, w rozmowie z Autosportem. Ciężko jest to znosić, gdy jest się tak krytykowanym. Wiemy, że jesteśmy w stanie rozwiązywać problemy, ale nam nie wolno. Nie chcemy przez to jeszcze raz przechodzić. Z naszego punktu widzenia to jest absolutnie nie fair. Jesteśmy tu po to, by pomóc temu sportowi. Chcemy zagwarantować, że każdy zespół dostanie taki sam produkt i usługi, a kibicom chcemy zaofiarować to, o co byliśmy proszeni.

Wygrywamy każdy wyścig, a różnica jest taka, że nam jest wszystko jedno, kto konkretnie wygrywa. Nie jest nam jednak obojętne, co się [o nas] mówi. Wciąż słyszymy i czytamy te komentarze, a tego rzecz jasna nie oczekuje się od środowisko sportowego, którego jest się partnerem.

Pirelli tymczasem wciąż nie ma pewności co do swojej dalszej obecności w Formule 1, ponieważ nie ma jeszcze umowy z FIA na współpracę w przyszłym roku.

Źródło: f1sport.autorevue.cz

KOMENTARZE

9
zefu
15.06.2013 10:59
@badyl Tak się składa, że chyba wiem coś więcej na temat F1 i nie Tobie to oceniać, proponuję więc bez takich wybiegów. Powiedz mi proszę dokładniej, kiedy w F1 opony były takie jak obecnie. Bez uogólniania, że ich wykorzystanie miało znaczenie dla końcowego wyniku wyścigu, bo to oczywista oczywistość. Chodzi mi m.in. o skalę wydatków zespołów na prace nad poprawą współpracy bolidów z oponami, czy np zmienianie składów mieszanek i konstrukcji opon w trakcie sezonu. W obecnej sytuacji, w jakiej znalazło się Pirelli mowa jest o konkretnych "wadach" opon, których nie będę tu wymieniał, bo jest to wałkowane od jakiegoś czasu i wiemy, czego owe "wady" są wynikiem i dlaczego w ogóle doszło do postrzegania tego, jako "wad" przez szersze forum. Nie odbiegaj od tematu mojej wypowiedzi, jeśli się do niej odnosisz, gdzie chodzi mi o to, że byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby twórcy regulaminów F1 uatrakcyjniali widowisko nie niszcząc przy okazji wizerunku swojego skąd inąd partnera w tym biznesie, jakim jest Pirelli. Dodatkowo, jeśli uważasz, że tylko oponami można zredukować znaczenie aero w F1, to Twoje odniesienie do poziomu mojej wiedzy na temat F1 jest co najmniej nie na miejscu... ;) Idąc Twoim tokiem rozumowania powinienem teraz podsumować wypowiedź, że fani, którzy nie lubią "live timingu" i nie są "znafcami" to jeszcze lepsi "znafcy", którzy lubią, kiedy na tor 5 razy wyjeżdża SC, walka odbywa się w boksach, podczas wyścigu 3 razy pada deszcz, a kierowca, którego "nie lubią" rozbija się na bandzie. O tak, to dopiero są emocje... Kolego badyl - mniej osobistych wycieczek i więcej szacunku do innych forumowiczów Ci życzę :) Nie trzeba dzielić fanów na "normalnych ludzi" i pozostałych, dał Ci ktoś takie prawo? Chciałem jeszcze coś dopisać w odniesieniu do wypowiedzi @jpslotus72 , ale nie zmieściło się :O
badyl
15.06.2013 05:23
@zefu Gdybyś o F1 wiedział coś więcej niż ostatnie kilka lat wiedziałbyś, że opony w F1 bardzo często były takie jak obecnie, tzn. ich wykorzystanie miało fundamentalne znaczenie dla końcowego wyniku, kto ich nie oszczędzał ten nie wygrywał. Do tego nigdy jeszcze nie było takiej druzgoczącej przewagi aerodynamiki (która zabija widowisko) nad mechaniką (która dla widowiska zawsze była dobra), duże znaczenia aerodynamiki nie pozwala kierowcom jechać blisko siebie z powodów oczywistych. Opony zredukowały znaczenie aero i normalni ludzie mogą tylko dziękować (problem mają "znafcy" i fani "oglądania" livetimingu").
Dante
15.06.2013 11:27
@Viper - Problem z ostatnimi testami wynikł z tego, że kilka osób ***ło sprawę - nie powiedziałbym, że inne zespoły mają gorsze usługi od Pierelli - oni po prostu nie wiedzieli/ nie chcieli odbywać testów, chociaż według regulaminu w 100% mogliby to zrobić.
jpslotus72
15.06.2013 10:18
@zefu Nie można też w sprawie Pirelli i tak zwanego "uatrakcyjniania F1" przytaczać "ponad pół wieku" historii F1 i regulacji z różnych jej okresów. Właśnie z powodu zmian w regulacjach, rozwoju i zmiany charakterystyki bolidów, nowych torów itd. F1 stała się - niedawno, a nie 50 czy 25 lat temu - zbyt monotonna dla przeciętnych kibiców. A ponieważ jest to też biznes, który nie może ograniczyć się do wąskiego grona pasjonatów i ekspertów (szczególnie w czasach ogólnego spowolnienia ekonomicznego), zaczęto kombinować wokół podniesienia "widowiskowości" (DRS) - i tego też oczekiwano wprost od Pirelli. Nie znaczy to, że F1 przed Pirelli (które zresztą już dawniej było w niej obecne) zawsze była "nietrakcyjna", ale niedawno naprawdę słychać było narzekania... Nawet tutaj świetnie pamiętam komentarze w rodzaju - "Mam nadzieję, że będzie deszcz, bo tylko wtedy coś się dzieje" (Ecclestone nawet chciał w tym celu sztucznie zraszać tory - Pirelli jest chyba lepsze od tego?). Słowo "procesja" też nie wzięło się z niczego - kilka lat temu był to refren, często powtarzany przez kibiców i komentatorów...
zefu
15.06.2013 09:51
@badyl Tia, bo przecież F1 przez ponad pół wieku przed obecnymi regulacjami dot. opon była tylko dla koneserów, nudna i przewidywalna, a innych sposobów na uatrakcyjnienie widowiska, niż mieszanie z oponami, nie ma... Proponuję trochę więcej szerszego spojrzenia, obiektywizmu i nie zamykania się w schematycznym myśleniu. Wystarczy, że piszący regulamin F1 to robią, co my - fani - niejednokrotnie im zarzucamy.
Viper
15.06.2013 06:56
wyrwane z kontekstu: ... Chcemy zagwarantować, że każdy zespół dostanie taki sam produkt i usługi... --- Co do produktu to racja, a co do usług to kpina. Nie ma i nie będzie takiej sytuacji, żeby usługi Pirelli dla każdego zespołu były takie same, co nawet potwierdzają ostatnie "tajne" testy.
Carolius
14.06.2013 08:43
Wkurzają mnie Ci krytycy. Pirelli jedynie robi to co chcieli Bernie i spóła. Przecież żadnym problemem dla takiej firmy jest stworzenie opony która wytrzyma 5 raz więcej kółek. Wszyscy chcieli widowiska a teraz krytyka. Mi się podoba obecna polityka Pirelli, bo naprawdę z tymi oponami jest ciekawie :). Dodatkowo, jeżeli nie podpiszą z nimi kolejnej umowy to nowy dostawca będzie w złej sytuacji. Po pierwsze mało czasu na opracowanie nowego ogumienia a po drugie Pirelli ma wykupione reklamy na wielu torach do roku 2017 i dziwnie by wyglądał dostawca w cieniu reklam Pirelli :D
badyl
14.06.2013 05:23
rozwijając myśl Dante ... i wtedy wszyscy "koneserzy" w końcu nie będą musieli rozpraszać swojej uwagi oglądaniem wyścigu (i tak nic nie będzie się działo) i będą mogli w pełni skoncentrować się na obserwacji live timingu i "emocjonowaniem" się nowymi wersjami "trulli trainów".
Dante
14.06.2013 05:14
Czyli za rok spodziewamy się tytanowych opon, które z nazwy "P Zero" zmienią nazwę na "Potenza-2". Do tego doprowadza zazwyczaj krytyka niezdecydowanych osób.