Tost: Losy Tsunody w Formule 1 spoczywają w jego rękach

Austriak spodziewa się lepszych występów 21-latka w jego drugim sezonie w F1.
25.01.2219:04
Maciej Wróbel
670wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef AlphaTauri, Franz Tost, przyznał, że przyszłość Yukiego Tsunody w Formule 1 zależy przede wszystkim od niego samego po tym, jak otrzymał drugą szansę po trudnym sezonie 2021.

Japończyk rozpoczął swoją karierę w F1 udanym występem w Bahrajnie, jednak kolejne weekendy w jego wykonaniu naznaczone były licznymi błędami czy kosztownymi wypadkami, jak choćby w Emilii-Romanii, Azerbejdżanie czy na Węgrzech. Tsunoda stanowił również jedynie tło w wewnętrznej rywalizacji ze świetnie dysponowanym w sezonie 2021 Pierre'em Gaslym.

Tuż przed półmetkiem sezonu Red Bull podjął decyzję o przeprowadzce swojego podopiecznego z Wielkiej Brytanii do Włoch, nieopodal bazy zespołu AlphaTauri, gdzie czekał na niego intensywny program treningowy. Celem tego zabiegu miała być pomoc Tsunodzie w obraniu bardziej odpowiedzialnego podejścia, by ten mógł na nowo zyskać szybkość i pewność siebie za kierownicą.

Franz Tost podkreśla, że nigdy nie wątpił w możliwości swojego kierowcy. Jednakże przed drugim sezonem Tsunody w F1, Austriak stwierdza, że teraz tylko od niego [Tsunody] zależy, czy uda mu się przekształcić swój surowy talent w solidne rezultaty.

Mogę tylko powiedzieć, że Yuki jest naprawdę fantastycznym zawodnikiem - powiedział Tost. Teraz wszystko jest w jego rękach. Tylko od niego zależy, co z tym zrobi, ponieważ posiadanie talentu to tylko połowa sukcesu. Znam niejednego kierowcę F1, którzy byli naprawdę utalentowani, a wygrali może jeden wyścig albo żadnego.

Jako kierowca Formuły 1 nigdy nie możesz mieć za wiele treningu fizycznego. Bardzo ważne jest także odżywianie i dyscyplina. Cały sposób życia musi w stu procentach pokrywać się z wymaganiami Formuły 1. Teraz wszystko jest w rękach Yukiego. Możemy mu tylko doradzać, ale on musi wszystko zrobić sam. Teraz zobaczymy, czy naprawdę będzie w stanie stać się prawdziwą gwiazdą. Patrząc tylko na jego jazdę - stać go na to. Musi jednak to udowodnić.

Tost uważa też, że debiutancki rok Tsunody w F1 jest znakomitym przykładem debiutanckiego sezonu, który wyglądał gorzej, niż w rzeczywistości, co wynikało przede wszystkim z zestawianiem jego rezultatów z doświadczonym i będącym w świetnej formie Pierre'em Gaslym.

Sezon Yukiego to znakomity przykład debiutanckiego roku. Zdarzało się to już wcześniej, ale tym razem pierwszy raz tak doświadczony kierowca miał u swojego boku debiutanta. Zwykle przystępowaliśmy do sezonu z dwoma debiutantami albo jednym kierowcą z rokiem doświadczenia, więc różnice były niezbyt duże.

To, co przydarzyło się Yukiemu można bardzo łatwo wytłumaczyć. W Bahrajnie zaliczył świetny wyścig, finiszował dziewiąty - wszystko poszło świetnie. Było dla mnie jasne, że wkrótce nadejdą wypadki, ponieważ Yuki już wtedy jeździł na limicie. Tak jednak jest zawsze z młodymi kierowcami. Mówimy im «Hej, jesteś na limicie!», a ja doskonale wiedziałem, co siedzi w głowie Yukiego. Po Bahrajnie pomyślał - co jest typowe dla młodych kierowców - «Ha, Formuła 1 nie jest taka trudna».

Na pierwsze wypadki zawodnika z Sagamihary rzeczywiście nie trzeba było długo czekać - Tsunoda rozbił bolid w kwalifikacjach już w kolejny weekend wyścigowy, w Emilii-Romanii, po czym wypadł z toru także w wyścigu. Był zszokowany, stracił pewność siebie - kontynuuje Tost. Oczywiście wtedy pojawia się pytanie «Czy jestem w stanie to robić? Może F1 jest dla mnie zbyt szybka?»

Ze wszystkimi kierowcami jest tak samo. Yuki jest tylko doskonałym tego przykładem. To właśnie dlatego mówię, że młody kierowca potrzebuje przynajmniej trzech lat na zrozumienie Formuły 1, ponieważ F1 jest o wiele bardziej złożona, niż się ludziom wydaje. Kolejny rok będzie zupełnie inną historią, ponieważ Yuki wie już dużo więcej. Jestem pewien, że podjęliśmy właściwą decyzję - zakończył 66-latek.