Alonso nie nastawia się na pokonanie Pereza w GP Arabii Saudyjskiej

Hiszpan koncentruje się na utrzymaniu za sobą kierowców Ferrari i Mercedesa.
18.03.2320:43
Maciej Wróbel
768wyświetlenia
Embed from Getty Images

Fernando Alonso uważa, że nie znajduje się na pozycji umożliwiającej pokonanie Red Bulla w niedzielnym wyścigu w Dżuddzie.

Dwukrotny mistrz świata wykręcił trzeci czas w dzisiejszej sesji kwalifikacyjnej, przegrywając o niespełna pół sekundy ze zdobywcą pole position, Sergio Perezem. Hiszpan do wyścigu przystąpi jednak z pierwszej linii dzięki karze dla Charlesa Leclerca.

Pomimo dobrego wyniku i mocnego z reguły tempa wyścigowego Astona, Alonso nie spodziewa się, by mógł w niedzielę rzucić wyzwanie Perezowi. Nie wiem, czy możemy pokonać Pereza. Wydaje mi się, że nie jesteśmy jeszcze w stanie tego zrobić - stwierdził 41-latek.

Pod kątem czystego tempa Red Bull jest w innej lidze i wydaje mi się, że powinniśmy bardziej skoncentrować się na zespołach znajdujących się za nami. Ferrari będzie bardzo mocne, Mercedes jest mocny. Także Alpine jest tutaj szybkie.

Nie chcę zabrzmieć pesymistycznie, ale jeśli przyjrzymy się temu, jak wyglądało tempo w treningach i w Bahrajnie, to musimy być ze sobą szczerzy - Red Bull jest o krok przed wszystkimi.

Nawet jednak jeśli skupimy się na lusterkach i tym, żeby utrzymać innych za sobą, to jeśli coś wydarzy się z przodu, to spróbujemy wykorzystać okazję.

Walka o wygraną z Checo nie jest jednak naszym celem na jutro. Mimo wszystko, tak jak mówiłem wcześniej, Formuła 1 to nie matematyka i wszystko się może zdarzyć. Dzisiaj Verstappen był 15. Takie rzeczy czasem się dzieją.

Alonso podkreśla też, że spodziewa się wyrównanego wyścigu, w którym sporą rolę odegra odpowiednie zarządzanie ogumieniem. Spodziewam się bardzo wyrównanego wyścigu, który zdefiniują szczegóły. Jednym będzie start, a drugim zarządzanie oponami.

Innym czynnikiem będzie strategia, a ostatnim zapewne szczęście - widzieliśmy w zeszłym roku w przypadku Checo, jak dużą rolę może na tym torze odegrać szczęście i samochód bezpieczeństwa.

Musimy dobrze to rozegrać pod każdym względem. Wydaje mi się, że jako zespół jesteśmy gotowi na to, by zadbać o wszystko to, co znajduje się w naszych rękach. Samochód wydaje się być mocny na długich przejazdach i dobrze obchodzi się z oponami.

Postarajmy się więc zmaksymalizować nasze mocne strony i oby uśmiechnęło się do nas szczęście - zakończył kierowca Astona Martina.