Horner: Manewr Hamiltona był przejawem desperacji

Szef RBR stwierdził, że zwycięstwo kierowcy Mercedesa jest jego zdaniem bezwartościowe.
18.07.2119:33
Nataniel Piórkowski
1447wyświetlenia
Embed from Getty Images

Christian Horner określił manewr Lewisa Hamiltona w Copse mianem aktu desperacji i stwierdził, że po doświadczonym kierowcy nie spodziewał się tak niebezpiecznej jazdy.

Verstappen został przetransportowany do szpitala na badanie tomografem komputerowym, po tym jak czujniki w jego bolidzie wskazały, iż przeżył przeciążenie rzędu 51G.

Hamilton odrobił straty po karze 10-sekund za spowodowanie kolizji i w końcówce wyprzedził Charlesa Leclerca w walce o zwycięstwo. Horner dał jednak jasno do zrozumienia, że dla niego triumf kierowcy Mercedesa jest pozbawiony wartości.

To nie powinno było się wydarzyć. Max odczuł przeciążenie sięgające 51G. Lewis nie powinien wykonywać takich manewrów, jak ten. To nieakceptowalne. Najważniejsza wiadomość jest taka, że Max uniknął obrażeń. Musiał udać się do szpitala ze względu na olbrzymie przeciążenie. Lewis musi być chyba z siebie bardzo zadowolony.

W tym zakręcie tak się nie jedzie. Lewis nigdy nie był przed Maxem. Doszło do kontaktu lewej przedniej opony z prawą tylną. Przy prędkości z jaką jechali, w jednym z najszybszych zakrętów w całych mistrzostwach... Lewis ma wystarczająco duże doświadczenie, aby wiedzieć, że była to jazda nie do przyjęcia.

Po wyścigu Horner zakomunikował, że 10-sekundowa kara nałożona na Hamiltona jest zbyt łagodna, biorąc pod uwagę poważne konsekwencje incydentu.

To naprawdę nie była surowa kara. Jestem bardzo rozczarowany tym, że kierowca takiego kalibru wykonał taki manewr. To najzwyczajniej w świecie niebezpieczne. Wyglądało to na desperację. Wyeliminował rywala - dzięki Bogu nic mu się nie stało. Max musiał jednak trafić do szpitala na badania.

Nie obchodzi mnie co mówi Lewis. Wystarczy samemu przeprowadzić analizę, samemu wszystko porównać. Dla mnie zwycięstwo Lewisa jest bezwartościowe.

Horner przekonywał, że Verstappen uniknął poważnej kontuzji i dodał: Cały czas był przytomny, mocno dyszał, ale trudno się mu dziwić, bo to było koszmarne uderzenie. Prawdopodobnie najsilniejsze w jego całej karierze a w dodatku zupełnie niepotrzebne. Na szczęście wyszedł z kokpitu bez pomocy z zewnątrz. Jest poobijany i posiniaczony, ale na szczęście nic mu nie jest.