Russell: Na starcie w ogóle nie miałem energii w bateriach
Zwycięzca GP Australii przyznaje, że spodziewał się tak szarpanej walki na torze.
08.03.2611:03
854wyświetlenia
Embed from Getty Images
George Russell ujawnił, że przystąpił do wyścigu o Grand Prix Australii z rozładowanymi bateriami, które nie zapewniły mu mocy na prostej startowej.
Brytyjczyk zaliczył poprawny start, jednakże jeszcze przed pierwszym zakrętem utracił prowadzenie na rzecz Charlesa Leclerca ruszającego z czwartego pola. Z kolei na dalszym etapie wszelkie próby pokonania Monakijczyka kończyły się niepowodzeniem. Za każdym razem, kiedy Russell wracał na pierwsze miejsce, zawodnik Ferrari zdołał kontrować w kolejnych zakrętach.
Dopiero pit stop w trakcie wirtualnej neutralizacji i błędy strategiczne Ferrari pozwoliły Russellowi odzyskać prowadzenie, które dowiózł do mety. Dla reprezentanta Mercedesa jest to już szóste zwycięstwo w Formule 1.
George Russell ujawnił, że przystąpił do wyścigu o Grand Prix Australii z rozładowanymi bateriami, które nie zapewniły mu mocy na prostej startowej.
Brytyjczyk zaliczył poprawny start, jednakże jeszcze przed pierwszym zakrętem utracił prowadzenie na rzecz Charlesa Leclerca ruszającego z czwartego pola. Z kolei na dalszym etapie wszelkie próby pokonania Monakijczyka kończyły się niepowodzeniem. Za każdym razem, kiedy Russell wracał na pierwsze miejsce, zawodnik Ferrari zdołał kontrować w kolejnych zakrętach.
Dopiero pit stop w trakcie wirtualnej neutralizacji i błędy strategiczne Ferrari pozwoliły Russellowi odzyskać prowadzenie, które dowiózł do mety. Dla reprezentanta Mercedesa jest to już szóste zwycięstwo w Formule 1.
Czuję się niesamowicie, stoczyliśmy na początku piekielną walkę- powiedział George Russell.
Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Dojechałem na swoje pole startowe i sprawdziłem poziom energii w bateriach. Były one zupełnie puste. Źle ruszyłem, a potem musiałem toczyć naprawdę ostre pojedynki z Charlesem.
Przypuszczaliśmy, że ściganie może być w stylu «jojo», gdy tylko któryś z nas wyjdzie na prowadzenie. Właściwie utrzymanie się na czele było niemożliwe. Przy trybie jazdy na prostych traciliśmy przyczepność przedniej osi, więc w zakrętach pojawiała się spora podsterowność. Być może FIA powinna się temu przyjrzeć, ponieważ byliśmy mocno na granicy.
Mateusz Szymkiewicz