Leclerc i Hamilton załamani po kwalifikacjach do GP Kataru

Monakijczyk przyznał, że podjął w Q3 'idiotyczne ryzyko'.
30.11.2507:31
Maciej Wróbel
6wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc i Lewis Hamilton nie ukrywają rozczarowania po bardzo trudnych dla Ferrari kwalifikacjach do Grand Prix Kataru.

Scuderia bez wątpienia ma za sobą jedną z najtrudniejszych sesji kwalifikacyjnych w ostatnich latach. Lewis Hamilton był w stanie wykręcić jedynie osiemnasty czas i znów pożegnał się z czasówką już na etapie Q1, podczas gdy Charles Leclerc awansował wprawdzie do Q3, jednak w żadnym momencie nie zdołał zagrozić czołówce i do wyścigu przystąpi tylko z dziesiątego pola.

Wcześniej duet Ferrari zaliczył równie nieudany sprint. Leclerc finiszował na odległym, trzynastym miejscu, nie będąc w stanie wyprzedzić Olivera Bearmana w Haasie. W przypadku Lewisa Hamiltona podjęto próbę zmiany ustawień i startu z pit lane, lecz siedmiokrotny mistrz świata z trudem utrzymywał za sobą bolidy Alpine i ostatecznie ukończył sobotnie zmagania na siedemnastej pozycji.

To walka, której nawet nie potraficie sobie wyobrazić - powiedział 40-latek w rozmowie ze Sky Sports F1.

Pomimo kolejnych możliwości modyfikacji ustawień, sytuacja nie poprawiła się także w głównej sesji kwalifikacyjnej. Leclerc awansował do Q3 rzutem na taśmę, z przewagą zaledwie jednej setnej sekundy nad jedenastym Nico Hulkenbergiem. Monakijczyk wydawał się przygnębiony w strefie medialnej, kilka minut po efektownym piruecie w finałowej części czasówki.

Niesamowicie trudny dzień, niesamowicie trudny weekend - powiedział Leclerc w wywiadzie z F1 TV. Nie wiem, co powiedzieć. Prowadzenie tego samochodu i utrzymanie go na torze jest ekstremalnie trudne. Próbuję dosłownie wszystkiego, aby wydobyć z niego cokolwiek, ale obecnie to jedyne, co da się zrobić.

Komentując swój widowiskowy obrót w Q3, dodał: Podjąłem idiotyczną ilość ryzyka, tak jak robię to w każdym zakręcie w Q3, żeby zdobyć miejsce ósme czy dziewiąte, ale tym razem przesadziłem.

Ze względu na obawy dotyczące zużycia opon, w wyścigu obowiązkowe będą dwa postoje, co znacząco ogranicza pole manewru Ferrari w kwestii doboru strategii i utrudnia odrabianie strat, jeśli zespół liczy na przyzwoity dorobek punktowy.

Leclerc przyznał wręcz, że jego jedyną nadzieją jest odrobina szczęścia przy wyjazdach samochodu bezpieczeństwa - w przeciwnym razie obawia się nawet, że może nie zdobyć żadnych punktów.

Czy jestem optymistą przed jutrem? Nie jestem, co zdarza mi się dość rzadko kontynuuje Monakijczyk. Normalnie jestem bardzo optymistyczną osobą, ale muszę powiedzieć, że w ten weekend w tym samochodzie nie ma absolutnie żadnych osiągów.

Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej, ale nic, co czułem, prowadząc ten samochód, nie sugeruje, że powinienem spodziewać się poprawy.

Hamilton został z kolei zapytany przez F1 TV o to, jaką wiadomość chciałby przekazać milionom swoich kibiców w tych trudnych chwilach, ale Brytyjczyk był nietypowo powściągliwy: W tej chwili naprawdę nie mam żadnej wiadomości…

Po dłuższej pauzie dodał: Przepraszam, ale jestem niesamowicie wdzięczny za wsparcie, jakie otrzymywałem przez cały rok. Bez niego bym tego nie przetrwał.

Przy osiągach na takim poziomie skomplikowana staje się również sytuacja Ferrari w mistrzostwach konstruktorów - coraz więcej wskazuje na to, że Włosi mogą zakończyć ten sezon poza czołową trójką. Strata Scuderii do trzeciego Red Bulla wynosi w tej chwili 22 punkty i może jeszcze wzrosnąć, ponieważ Max Verstappen przystąpi do niedzielnego wyścigu w Katarze z trzeciego pola.