Vasseur: Pole position pod żółtymi flagami wysyła zły sygnał

Spryt George'a Russella pochwalił za to Andrea Stella z McLarena.
28.06.2612:46
Mateusz Szymkiewicz
287wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Ferrari - Frederic Vasseur, uważa, że uznanie czasu dającego pole position w warunkach żółtej flagi jest niebezpiecznym precedensem.

Ostatnie przejazdy w Q3 na Red Bull Ringu kończyły się pod żółtymi flagami, które były następstwem wypadku Maksa Verstappena. Z początku sędziowie ostrzegali o incydencie pojedynczym sygnałem, natomiast po dwudziestu sekundach warunki w trzecim sektorze zostały zakwalifikowane do podwójnych żółtych flag.

Pierwszy sygnał wykorzystał George Russell, który wchodząc w dziewiąty zakręt zdjął nogę z gazu, co mimo to pozwoliło mu uzyskać czas gwarantujący pole position do Grand Prix Austrii. W sytuacji, w której przed kierowcą Mercedesa pojawiłyby się podwójne żółte flagi, jego poprawiony czas zgodnie z regulaminem zostałby skasowany.

Zdaniem Frederica Vasseura, tolerowanie sytuacji, w której kierowcy mogą poprawiać rezultaty mimo zagrożenia na torze, wysyła bardzo zły sygnał i stwarza precedens, który wkrótce może zostać ponownie wykorzystany.

Przede wszystkim jestem zaskoczony, że nie wywieszono podwójnych żółtych flag - powiedział szef Ferrari dla Sky Deutschland. Kiedy puszczasz samochód medyczny, to chyba jasne, że warunki wymagają takiej sygnalizacji... To już jednak inna kwestia. George pojechał fantastyczne okrążenie i cała ta historia nie zmienia faktu, że popisał się świetnym tempem. Przepisy mówią o tym, że przy żółtej fladze musisz zwolnić o pięć procent w minisektorze. Na razie nie mamy dostępu do danych, ale dyrekcja wyścigu raczej tak.

Mam do nich zaufanie [FIA]. Jeżeli nie ufasz dyrekcji wyścigu, wówczas jest to przepis na katastrofę. Jeżeli nie zdecydowali się na dalsze dochodzenie, wówczas mamy pewność, że sytuacja została przez nich zweryfikowana. Z mojego punktu widzenia nie rozumiem tylko, dlaczego nie było od razu podwójnych żółtych flag. To wysyła zły sygnał, od następnych kwalifikacji każdy będzie naciskał mimo incydentu na torze.

Reakcję Russella pochwalił za to szef McLarena - Andrea Stella, który uważa, że kierowca Mercedesa popisał się sprytem, widząc pojedyncze ostrzeżenie o zagrożeniu na torze. Z tego co widziałem na danych z GPS, Russell wykonał dobrą robotę odpowiednio zwalniając. Zmniejszył prędkość przed dohamowaniem, stracił trochę czasu w dziewiątym zakręcie i mimo to zdobył pole position. Teraz jest to zadanie sędziów, by ocenić, czy tego typu sytuacja jest w zgodzie z zasadami stosowania żółtych flag.

Musimy podkreślić, jak kierowcy są dobrzy w egzekwowaniu konkretnych standardów jazdy. Czasem decydują się na manewry, które są dopuszczalne w warunkach żółtych flag, a potem stanowią dla nich racjonalne wytłumaczenie przed zespołem sędziowskim. Była to sytuacja na granicy, ale koniec końców nie okazało się to niczym szczególnym, została ona zaakceptowana - stwierdził Włoch.