Renault i Ferrari bez poprawek jednostki napędowej

Silniki obu producentów zostaną "zamrożone" w specyfikacji sprzed GP Austrii.
03.07.2016:50
Nataniel Piórkowski
1760wyświetlenia


Dwaj producenci - Renault i Ferrari nie przygotowali żadnych poprawek jednostek napędowych na inauguracyjny wyścig w Austrii.

W związku z odwołaniem lub przeniesieniem w czasie pierwszych dziesięciu wyścigów, zespoły F1 uzgodniły szereg działań zmierzających ku ograniczeniu wydatków. Jednym z nich jest zamrożenie rozwoju jednostek napędowych po pierwszym Grand Prix sezonu.

Przed weekendem w Austrii o wprowadzeniu poprawek w silniku poinformowała Honda i Mercedes. Na podobne posunięcie nie zdecydowali się dwaj producenci: Ferrari i Renault. Ich zespoły napędowe zostaną zamrożone w starszej specyfikacji.

Cyril Abiteboul przyznał, że decyzja ta ma związek z poszukiwaniem kompromisów finansowych.

Potrzebne były pewne kompromisy i poświęcenia. Trzeba było się na nie zdecydować, aby odpowiednio zarządzać kryzysem, który okazał się wyjątkowo poważny.

Rozmawiamy o znaczącej redukcji nagród finansowych. Jesteśmy też w kontakcie ze sponsorami, którzy są wobec nas bardzo lojalni, ale sami odczuwają skutki kryzysu w swych biznesach.

Musieliśmy podjąć pewne decyzje i jedną z nich jest wstrzymanie rozwoju silnika. Skupiamy się na kolejnym kroku, który będzie szansa omówić nieco później. Oznacza to, że w tym roku nie należy spodziewać się od nas żadnych udoskonaleń jednostki napędowej.

Renault miało nadzieję, że sezon 2020 okaże się przełomowym momentem w historii projektu F1. Abiteboul przyznał, że pewne oznaki słabości zostały zidentyfikowane jeszcze przed ostatnim sezonem.

Jeśli wrócimy do sezonu 2018, to owszem, zajęliśmy czwarte miejsce w mistrzostwach. Było jednak jasne, że nie mogliśmy prowadzić rozwoju w takim tempie, by doścignąć najlepsze drużyny. Już wtedy było jasne, że McLaren znajduje się na krzywej wznoszącej. Musieliśmy wprowadzić szereg zmian, które doprowadziły nas do reorganizacji dużej części kadry zarządzającej działem technicznym w Enstone.

Myślę, że jeśli chodzi o silnik to dokonaliśmy znacznych postępów - są one widoczne i akceptowane. Musimy teraz skupić się na bolidzie. To element decyzji o kompromisach finansowych. Czuję presję, ale jednocześnie jestem pewny tego roku i kolejnych sezonów.

Poprawek nie wprowadzi także Ferrari, które korzysta w Austrii z takiej samej specyfikacji silnika, jaka była dostępna na planowane rozpoczęcie sezonu w Melbourne.

Mamy ten sam silnik, z którym udaliśmy się do Australii - powiedział Mattia Binotto. Zamknęliśmy fabrykę na bardzo długi czas, więc mieliśmy mało czasu na jakiekolwiek prace rozwojowe. Nie przywieźliśmy tu żadnych poprawek. Teraz jednostka jest zamrożona na cały sezon.

Wiem, że inni producenci mieli możliwość kontynuowania pracy i rozwoju. Mieliśmy tego świadomość. Wykorzystali swoją przewagę - to część gry. W naszym przypadku jest to element kompromisów, na które musieliśmy pójść w okresie zamknięcia fabryki, myśląc o dobru całego sportu.