Leclerc sfrustrowany nierównym występem Ferrari w Miami

Zdaniem Monakijczyka zachowanie jego SF-23 było trudne do przewidzenia.
08.05.2316:19
Maciej Wróbel
1649wyświetlenia
Embed from Getty Images

Charles Leclerc nie kryje frustracji nierówną dyspozycją samochodu Ferrari podczas zmagań w Miami.

Monakijczyk do wyścigu na Florydzie przystępował dopiero z siódmego pola po wypadku z finałowej części czasówki. Kierowca Ferrari ukończył niedzielne zmagania na tej samej pozycji, tracąc przy tym niemal 53 sekundy do pierwszego na mecie Maksa Verstappena.

Zespołowy partner Leclerca, Carlos Sainz, zdołał natomiast ukończyć wyścig na piątym miejscu, które utrzymał pomimo kary doliczenia pięciu sekund za przekroczenie prędkości w pit lane. Wcześniej jednak Hiszpan przegrał bezpośrednią walkę o czwarte miejsce z George'em Russellem.

Po wyścigu Charles Leclerc przyznał, że ciężko było mu przewidzieć zachowanie samochodu nie tyle na dystansie wyścigu, co nawet na pojedynczym kółku. Rozmawiałem właśnie z Carlosem i jesteśmy zgodni, że brakuje nam spójności ze strony samochodu - stwierdził wicemistrz świata w rozmowie z Autosportem.

Nie tylko na poszczególnych zakrętach. Nawet w tym samym zakręcie miewałem zarówno olbrzymią nadsterowność, jak i olbrzymią podsterowność. Dodatkowo, nasz bolid jest w tym bardzo podatny na wiatr i z tym również mamy spore problemy. Czeka nas więc jeszcze dużo pracy w tej kwestii.

Z jakiegoś powodu to jest dezorientujące, ponieważ nie jest to coś, co towarzyszyło mi przez resztę weekendu, więc będziemy musieli przyjrzeć się bolidowi. Miałem problemy z dobijaniem samochodu do ziemi, zwłaszcza przy wysokich prędkościach, co ciężko jest mi wytłumaczyć, ponieważ wczoraj tego nie było. Musimy więc rzucić okiem na dane.

Kierowca Ferrari dodaje, że zachowanie samochodu było takie samo zarówno na oponach twardych, jak i pośrednich. Było tak samo. Pod koniec na twardych, gdy graining ustąpił, było trochę lepiej, ale ogólnie po prostu brakuje nam tempa i spójności.

Sądzę, że jest podobnie, jak na początku sezonu. Do każdego wyścigu przystępujemy na innej oponie i nigdy nie wiemy co się stanie na nowej mieszance. Nigdy więc nie wiemy, jak zareaguje samochód i czy uda nam się doprowadzić opony do właściwego okna.

Jest mi więc jako kierowcy bardzo trudno zbudować pewność siebie i dostosować styl jazdy, ponieważ zmieniasz jedną mieszankę na inną, a samochód znajduje się w zupełnie innym oknie.

Leclerc odniósł się także do świetnego tempa Carlosa Sainza, jakim ten dysponował w Australii, a które obecnie jawi się jako jednorazowy wyskok. To też jest kwestia spójności. Czasem wydaje nam się, że postawiliśmy krok naprzód, a wtedy zastajemy inne warunki, jest cieplej niż na innych wyścigach i nagle jesteśmy zupełnie poza właściwym oknem pracy dla opon. Musimy nad tym pracować.

Szef stajni z Maranello, Frederic Vasseur, nie ukrywa, iż jego zespół ma za sobą trudne Grand Prix. To ogólnie był trudny weekend i trudny wyścig, ponieważ wczoraj wydawało nam się, że tempo jest przyzwoite - powiedział Francuz.

Nie jesteśmy jednak w stanie złożyć wszystkiego w spójną całość. Dziś było podobnie. Pierwszy stint był całkiem niezły dla Carlosa. Stracił tylko kilka sekund w pierwszej tercji wyścigu, po czym stracił 25 sekund w dwóch kolejnych. Jesteśmy zbyt niekonsekwentni na okrążeniu. Musimy zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.

U Charlesa było odwrotnie - był mocny na pewnych etapach drugiego stintu, na twardych oponach, ponieważ męczył się dużo bardziej w pierwszej części wyścigu.

Vasseur zgodził się z Leclerkiem, że niespójność była głównym problemem Scuderii w Miami. Musimy skupić naszą uwagę na tym problemie, ponieważ jest on dla nas kluczowy. To tu musimy wykonać kolejny krok.

Z Charlesem byliśmy mocniejsi na twardych oponach, a z Carlosem na pośrednich, ale nawet na tych samych oponach brakowało nam spójności pomiędzy kolejnymi okrążeniami - zakończył Francuz.