Mekies zapowiada dogłębne analizy awarii tylnego skrzydła

Red Bull analizuje problemy z tylnym skrzydłem po incydentach w Silverstone i Austrii.
06.07.2618:37
Justyna Jagła
18wyświetlenia
Embed from Getty Images

Szef Red Bulla, Laurent Mekies, powiedział, że zespół nie pozostawi kamienia na kamieniu, próbując rozwiązać problem z tylnym skrzydłem, przez który Max Verstappen wypadł z toru w końcowej fazie Grand Prix Wielkiej Brytanii.

Po tym, jak Verstappen obrócił się w zakręcie Stowe, Holender określił skrzydło jako superniebezpieczne i zasugerował, że mógł odnieść obrażenia po drugim incydencie przy dużej prędkości w ciągu dwóch kolejnych weekendów, po poważnym wypadku w trzeciej części kwalifikacji w Austrii.

Oba incydenty były związane z tym, że tylne skrzydło nie wróciło prawidłowo do normalnego położenia po strefie trybu jazdy na prostych, choć przyczyny obu problemów były różne.

Słuchajcie, ma pełne prawo być niezadowolony - odpowiedział Mekies na pytanie, co zespół może zrobić, aby uspokoić Verstappena przed kolejnym wyścigiem na torze w Spa. To bardzo nieprzyjemne dla kierowców, gdy samochód zawodzi ich w szybkich zakrętach podczas dwóch kolejnych wyścigów, nawet jeśli przyczyny były różne.

A dla nas jako zespołu, choć oczywiście w znacznie mniejszej skali, również niezwykle nieprzyjemne wysyłać naszych kierowców do żwiru.

Ma więc pełne prawo być nezadowolony. Nie mam wątpliwości, że zespół zrobi wszystko, co konieczne, aby to się nie powtórzyło, mimo że dzisiaj nam sie to nie udało. Traktujemy tę sprawę z najwyższą powagą pod względem bezpieczeństwa. Dlatego najmniej, co Max może dziś czuć, to niezadowolenie.

Mekies powiedział, że zespół rozumie już, co wydarzyło się w Austrii, ale podkreślił, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mieć pełny obraz problemu, który wystąpił na Silverstone.

Z pewnością rozumiemy, co wydarzyło się na Red Bull Ringu - stwierdził szef Red Bull Racing. Nie będziemy wchodzić w szczegóły, ponieważ nie uważam, aby było to właściwe, ale rozumiemy przyczynę awarii.

Tak, ze wstępnej analizy dzisiejszego incydentu wynika, że mieliśmy do czynienia z innym rodzajem usterki. To nie sprawia, że sytuacja jest lepsza, ale przy takiej serii wydarzeń nie ma większego znaczenia, czy awaria była inna, czy nie. Przeanalizujemy cały ten obszar, aby mieć pewność, że nie pozostawimy żadnej szansy na powtórzenie się takiej sytuacji.

Mekies dodał: Z danych wyraźnie widzimy, że skrzydło nie zamknęło się prawidłowo i dlatego mogliśmy powiedzieć, co się wydarzyło, jeszcze zanim samochód wrócił do garażu. To wiemy na ten moment. Samochód dopiero wrócił i na razie możemy jedynie stwierdzić, że jest to inny rodzaj problemu niż ten z ubiegłego tygodnia. Ale, jak już mówiłem, to wcale nie poprawia sytuacji.

Zapytany, czy zespół zweryfikuje teraz wykorzystanie koncepcji tylnego skrzydła "Macarena", czyli odwróconego skrzydła opracowanego przez Ferrari, wskazał, że rozwiązanie to działało bez problemów przez kilka wyścigów.

Zrobimy wszystko, co konieczne, aby mieć pewność pod względem bezpieczeństwa - powiedział. Ścigamy się z tą koncepcją już od kilku wyścigów - wydaje mi się, że od Miami. To już sporo weekendów wyścigowych, dlatego jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy problem wynika z samej koncepcji, czy z czegoś innego.

Na pewno jednak nie pozostawimy kamienia na kamieniu, analizując tę sprawę i wszystkie opcje pozostają otwarte.